Czas na drugą parę w naszym sprawdzianie najnowszych trendów. Sprawdzamy jak bardzo i czy w ogóle bolesna jest przesiadka z Opla Insigni do Astry.
Zobacz również
W wypadku pary Opli jedno trzeba usunąć z drogi na samym początku - co by ludziska nie mówili, to niemałą rzeczą, jaką poświęca się przy przesiadce z auta klasy średniej do nawet najlepszego na świecie kompaktu, jest prestiż. W odbiorze kumpli z pracy, sąsiadów i całej reszty społeczeństwa czym innym jest wożenie się pospolitą Astrą, a czymś zupełnie innym kręcenie kółkiem Insignii, która przynajmniej jednym kołem zahacza przecież o przedsionek klasy biznes. Tego się nie da przeliczyć na pieniądze i wybierając Astrę zamiast Insignii, najlepiej się z tej społecznej degradacji szybko wypłakać.
Obok siebie mamy Astrę i Insignię z nadwoziami kombi, dla niepoznaki zwanymi przez Opla Sports Tourer, oraz identycznymi turbodieslami 2.0 CDTI o mocy 160 KM. Różnica cen - 17 tys. zł, czyli jest się o co bić; różnice w wyposażeniu są na tyle drobne, że można je (wyposażenie) uznać za identyczne. Ze względu na potrzeby naszego downsizingu nie tylko nadwozia samochodu, ale również silnika, w wypadku Astry lepsza byłaby 125-konna jednostka 1.7 CDTI, bo to by oznaczało cenę niższą dodatkowo o 5700 zł, jednak w czasie przygotowania artykułu dostępny był tylko najmocniejszy turbodiesel.
Prawdopodobnie największą zaletą Astry jest jej wielkość. Z 4,7-metrowym nadwoziem i rozstawem osi blisko 2,7 m, jest to największy kawał samochodu w klasie kompakt. Biorąc pod uwagę wymiary zewnętrzne, w istotny sposób ustępuje Insignii tylko na długość - jest o 21 centymetrów krótsza i ma o 5 cm mniejszy rozstaw osi. Spore wymiary nadwozia elegancko przekładają się na ilość miejsca w kabinie - przestronnej, wygodnej, świetnie wykończonej. Ewentualna przesiadka z Insignii nie będzie bolesna, wystarczy przyzwyczaić się do o kilka procent mniejszego wnętrza. Fotele obu aut zapewniają zbliżony komfort jazdy, układy klimatyzacji okazują się bardzo wydajne, sprzęt audio porządnej jakości, praktyczne udogodnienia są jak z podręcznika, a bagażniki - bardzo pojemne (500 i 540 l). Największa różnica to ilość miejsca z tyłu, gdzie w Astrze jest zauważalnie bardziej krucho z miejscem na nogi. Astrze brakuje też paru detali poprawiających komfort, na przykład nawiewu na tył kabiny.
Insignia operuje natomiast na wyraźnie wyższym poziomie podczas przemieszczania się po asfalcie. W każdych warunkach i na każdej drodze jest samochodem wygodniejszym, i to zwykle o więcej niż kilka procent. Jej zawieszenie lepiej tłumi nierówności, wnętrze jest lepiej wyciszone, całość bardziej „limuzynopodobna", do tego ma lepsze właściwości jezdne. Większy Opel jest bardziej pewny siebie - bardziej stabilny, ostrzejszy w reakcjach, z bardziej precyzyjnym układem kierowniczym. W zakrętach nie daje kierowcy odczuć dużych zmian obciążenia na poszczególnych kołach, które w Astrze - nawet jeśli nie prowadzą do utraty stabilności - są bardziej odczuwalne niż powinny być. Zawieszenie Astry nie jest tak „zwarte", tłumienie nierówności może prowadzić do kołysania nadwozia, a układ kierowniczy okazuje się nieco mniej bezpośredni. Różnica jest taka, że Astra sprawia wrażenie samochodu znacznie większego oraz bardziej ociężałego niż jest w rzeczywistości, natomiast Insignia okazuje się ostrzejsza i bardziej przyczepna niż można się było spodziewać.
Mniejszy Opel jest natomiast lepszy pod względem osiągów, co nie dziwi ze względu na jego o ponad 200 kilogramów niższą masę własną. Różnice w dynamice jazdy okazują się jednak niezbyt duże - obydwa samochody przyspieszają do setki w czasie poniżej 10 sekund i dzięki bardzo wysokiemu momentowi obrotowemu (380 Nm silnika z funkcją overboost) oferują świetną elastyczność, z wynikami na poziomie 7 sekund na rozpędzanie od 60 do 100 km/h na czwartym biegu i 9 sekund podczas wspinaczki od 80 do 120 km/h na „piątce". Niższa masa własna Astry daje natomiast swój efekt podczas codziennego wielokrotnego ruszania z miejsca i przyspieszania - średnie zużycie paliwa w realnym świecie jest o okrągły 1 l/100 km niższe niż w wypadku Insignii.
Co przy cenie niższej o 20 tys. zł oznacza, że zaciskając zęby i wybierając Astrę zamiast Insignii oszczędzamy tyle, ile wyniosą koszty paliwa na przestrzeni kilku długich lat. Czy to jest argument? Być może warto się zastanowić, tylko najlepiej nad silnikiem 1.7 CDTI.
Tekst Roman Popkiewicz,
zdjęcia Mariusz Barwiński
amis 2/2011

Wasze opinie na forum
- Użytkownik 84styleFury 06.07.2011, 18:55
Mniejsze dobro cz. 2 - Ople Astra i Insignia
CYTAT(krzysiek29 @ Mar 8 2011, 19:16) Tak z autopsji ; jeśli kierowca ma 195cm wzrostu
- Użytkownik krzysiek29 08.03.2011, 19:16
Mniejsze dobro cz. 2 - Ople Astra i Insignia
Tak z autopsji ; jeśli kierowca ma 195cm wzrostu to w Astrze za nim
- Użytkownik Samuraj 08.03.2011, 19:14
Mniejsze dobro cz. 2 - Ople Astra i Insignia
CYTAT(esper @ Mar 8 2011, 07:49) żebyś pomóc Ci stwierdzić, czy warto dokładać do Insigni,
- Użytkownik airmatic 08.03.2011, 08:41
Mniejsze dobro cz. 2 - Ople Astra i Insignia
Jeśli autor tekstu sugeruje, że przesiadka z dużego kombi (dajmy na to z Opla Vectry




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
