Dwa różne auta, dwa różne silniki, dwa różne poziomy wyposażenia, te same pieniądze. Wybrać większy zamiast mniejszego? A czemu nie? Sprawdzamy to na przykładzie trzech par. W części trzeciej - BMW 123d i 320d.
Zobacz również
Światem rządzą dziwne prawa, czego najlepszym dowodem BMW serii 1. Dwukrotnie BMW próbowało wejść do klasy Golfa za pomocą modeli serii 3 Compact i dwukrotnie wracało ze spuszczoną głową, powoli. Wystarczyło jednak ochrzcić kolejny model jako „seria 1" i stylizacyjnie odróżnić od „trójki", by z miejsca okazał się światowym sukcesem.
Bo „jedynka" to w istocie „trójka" kompakt. Obydwa auta są blisko spokrewnione technicznie, dzieląc tzw. podwozie, układ jezdny i układy przeniesienia napędu. W wypadku wersji 123d i 320d różnica cen niby wynosi 10 tys. zł, ale na poziomie około 140 tysięcy nie ma to aż takiego znaczenia.
Tajną bronią mniejszego BMW jest jego silnik. Oznaczana jako „23d" jednostka to dwulitrowy turbodiesel wyposażony w dwie turbosprężarki, rozwijający moc 204 KM. W kompaktowym aucie ten silnik zachowuje się jak dynamit - można odnieść wrażenie, że siła napędowa chwilami chce „jedynkę" rozsadzić. Znakomite reakcje na gaz, bardzo szybkie nabieranie obrotów, liniowe rozwijanie mocy aż do końca skali obrotomierza - to wszystko sprawia, że 123d jest wręcz fantastycznie dynamiczne, czego najlepszym dowodem sprint do setki w niecałe 7 s. Do tego świetne wyważenie auta, znakomite właściwości jezdne, zwinność oraz ostrość reakcji - wszystko to, co powinna robić na drodze, „jedynka" robi bardzo dobrze lub jeszcze lepiej. Pod względem właściwości jezdnych i wrażeń z jazdy to wciąż najlepszy kompakt na rynku.
Jednak wśród pary BMW rywalizacja mniejszy kontra większy kończy się tak szybko jak się zaczyna. „Jedynka" ma pecha, bo w postaci 320d trafia na przypadek specyficzny. Kompaktowe BMW nie jest w stanie wytrzymać konkurencji pod żadnym względem praktycznym, to naturalne - może z wyjątkiem tego, że potrzebuje odrobinę mniej miejsca do zaparkowania. Kabina serii 1 jest ciasna nawet jak na standardy kompaktów, w praktyce wygodnie mają tylko jadący z przodu, a im dalej do tyłu, tym gorzej. Z kolei czterodrzwiowa seria 3, która w klasie średniej jest jednym z mniejszych modeli, tu jawi się jak limuzyna pełną gębą. Natomiast prawdziwy problem modelu 123d polega na tym, że tego, co traci z naturalnych, „klasowych" względów, nie jest w stanie nadrobić osiągami i dynamiką jazdy. Owszem, osiągi ma lepsze, co w wypadku BMW zawsze ma znaczenie, ale np. setkę załatwia w czasie tylko o 0,6 sekundy krótszym niż robi to 320d.
Natomiast pod względem właściwości jezdnych nie jest w stanie rzucić na drogę ani jednego asa, który dałby mu przewagę nad większym BMW. Przeciwnie, to „trójka" sprawia wrażenie auta lepiej zbalansowanego, mniej podsterownego, bardziej stabilnego, a przy tym równie ostrego i bardziej przyczepnego.
Zestrojenie układu jezdnego 320d to świetny kompromis między dynamiką jazdy a komfortem, chociaż kiedy ma się na coś jednoznacznie zdecydować, zawieszenie „trójki" zawsze wybiera właściwości jezdne. Układ kierowniczy ma elektomechaniczne wspomaganie, ale zapewnia bardzo dobre wyczucie i jest bardzo precyzyjny; sprawia, że zachowanie auta jest ostre, ale nie nerwowe. W odróżnieniu od mniejszego BMW, silnik 320d ma jedną turbosprężarkę, ale maksymalna wartość momentu obrotowego jest niewiele niższa (380 kontra 400 Nm). Osiągi? Żaden inny samochód na tym świecie z dwulitrowym, czterocylindrowym turbodieslem nie jest w stanie się do niego zbliżyć. Natomiast za 123d „trójka" nie może nadążyć tylko na prostych i głównie przy wyższych prędkościach, kiedy wyższa o 20 KM moc silnika „jedynki" robi swoje.
Mniejsze BMW ma zwyczajnie pecha. Specyfika 320d polega bowiem na tym, że pod względem ceny, osiągów, wrażeń z jazdy, komfortu, przestronności, wyposażenia, ekonomii, cech praktycznych i wszystkich innych, a do tego prestiżu jest jednym z najlepszych samochodów świata. To samochód skończony. I o niebo lepszy niż 123d.
Tekst Roman Popkiewicz,
zdjęcia Mariusz Barwiński
amis 4/2011

Wasze opinie na forum
- Użytkownik airmatic 27.04.2011, 01:15
- Użytkownik Samuraj 27.04.2011, 01:10
Czy większy samochód ma większy sens? Cz. 3
CYTATA napędu na tylną oś spodziewa się po nim co dziesiąta właścicielka Czyżby to
- Użytkownik airmatic 26.04.2011, 21:46
Czy większy samochód ma większy sens? Cz. 3
Najpoważniejszy zarzut wobec "jedynki" jest akurat taki, że w serii 3 zawsze będziesz wyglądał jak
- Użytkownik Samuraj 25.04.2011, 15:03
Czy większy samochód ma większy sens? Cz. 3
I po prostu zgadzam się z autorem w kwestii wyboru między nimi dwoma.




















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
