Japończycy spieszą się z wprowadzeniem nowej odmiany modelu CR-Z. Ma ratować wyniki sprzedaży.
Zobacz również
Sprawdziło się to, czego obawialiśmy się od chwili prezentacji modelu CR-Z. Klienci nie chcą płacić za auto, które sportowo wygląda, ale nijak nie daje frajdy z jazdy. Półtoralitrowy silnik benzynowy, wspierany przez niewielki silnik elektryczny i mocno dociążony przez akumulatory w bagażniku nie pozwala na osiągi, jakich można by się spodziewać po duchowym następcy modelu CRX.
Dlatego też inżynierowie Hondy ciężko pracują nad wprowadzeniem do sprzedaży 160- i 200-konnej wersji z turbodoładowanym silnikiem 1.6. Puryści będą dalej narzekać, że nie ma to jak poczciwy, wysokoobrotowy VTEC bez żadnego wspomagacza, ale skargi w tej kwestii trzeba kierować dla „mądrych" odpowiedzialnych za normę Euro 5.
Czekamy na debiut!





















To już 5 lat!
Pirelli w "Brazylli"
