Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Aston, Jaguar, Lotus, Bentley – w klinice oldtimerów

Tutaj odzyskują świetność i dawny blask samochody kultowe - Astony, Jaguary, Lotusy, Bentleye... Nad całością czuwa ordynator - inżynier Maciej Rzepecki.

Michał Niedzielski 2009-02-09
W klinice oldimerów Jaguar XK 140. Born to be wild? Potrafi mknąć ponad 200 km/h. Całkiem żwawo jak na sześćdziesięciolatka. No, prawie sześćdziesięciolatka.

Późny lekko zamglony poranek. Silverstone, srebrny Aston Martin DB6, w głębokim slajdzie zdaje się szorować progiem po torze. Za kierownicą inżynier Maciej Rzepecki, który podarował mu drugie życie. Nie tylko jemu - wielu Jaguarom, MG, Austinom również. Człowiek renesansu - kierowca, narciarz, żeglarz, pilot. Na co dzień ordynator szpitala dla oldtimerów, położonego niedaleko Legionowa.

Wewnątrz warsztatu panuje iście klubowa atmosfera, mechanicy celebrują pracę. Bez zgubnego pośpiechu, bez dźwięku spadających na posadzkę narzędzi. Czasami przygląda im się czteroletni bernardyn. Tapicer upina bryty tkaniny na konstrukcji dachu Mercedesa. Stolarz szlifuje listewkę. Silnikowiec przygotowuje się do obudzenia Potwora.

Jaguar XK120 przybył z Nowej Zelandii; ewenement - ma kierownicę po lewej stronie, od trzydziestu lat olej nie krążył w jego silniku. Nikt nie zatrąbił, nie popędził. Rozebrany do ostatniej śrubki, pieczołowicie zmontowany ponownie. Pada stara lotnicza komenda: "Panowie, od śmigła!" Mechanicy rozstępują się na boki. Duży warsztatowy akumulator powoli kręci rozrusznikiem. I nagle ożywa, jakby zgasł wczoraj. Już nie pamięta trzydziestoletniego bezruchu i milczenia, mruczy zadowolony. Aż tapicer przerwał pracę, stolarz odłożył listewkę, dumni patrzą na Dużego Kota.

Zanim wróci do właściciela, Rzepecki przejedzie nim 2000 mil, bez taryfy ulgowej. A brak takowej oznacza i 200 km/h, i przyspieszenia 0-100 km/h poniżej 7 sekund.

Za rozsuwanymi drzwiami w drugiej części hali stoi trzydzieści samochodów. W kompletnej ciszy. Niemi świadkowie - epoki, historii swoich właścicieli, krajobrazów, sytuacji, które widziały. Oto Jaguary E-Type - jednego przywiózł lokaj na lawecie, bo olej trzeba wymienić, inny, Bestia, ma dwanaście gaźników, pręży muskuły, czeka na wizytę w hamowni. Ma 300 czy 350 koni? Jest też Volvo P1800 - właśnie takim jeździł Simon Templar (The Saint).

Kolejny DB6, znaleziony w Kalifornii - słońce i piaskowe burze odbiły swe piętno na lakierze. Wspaniale powycierana skórzana tapicerka, jak na fotelach starego pubu w Soho. W środkowym rzędzie stoi londyńska taksówka. Schroniła się w hali przed deszczem, a pasażer poszedł do biura porozmawiać o bolączkach swojego MG?

Sześćdziesięcioletni Jaguar XK 140 wpadł na chwilę, na rutynowy przegląd, jego właściciel jeździ nim na co dzień. Chyba że akurat przesiadł się do Bentleya. Mercedesy przycupnęły nieśmiało, wszak frak leży najlepiej w trzecim pokoleniu.

Austin Healey całe życie spędził na Wyspach Dziewiczych, kupiony przez teksańskiego kowboja popadł w zapomnienie. Uratowany przez kolekcjonera czeka niecierpliwie na drugą młodość.

Karoseria DBS V8 wróciła od lakiernika, czeka na spotkanie z silnikiem - to czterdziestoletnie coupé ma 315 KM i pierwszą setkę "zalicza" po 6 sekundach, nieźle jak na oldtimera.

Kolejny "brytyjczyk" to czerwony Lotus Esprit, ten model ma wspaniałą przeszłość. Pojawiał się w znanych filmach na tyle często, że zaczęto żartować, by nazwę tego auta umieszczać w... obsadzie, zaraz po nazwiskach aktorów. Roger Moore jeździł nim w "Szpiegu, który mnie kochał" i "Tylko dla twoich oczu", Julia Roberts i Richard Gere w "Pretty Woman". Tym stojącym w hali jeździ Maciej Rzepecki.

Czasami trzeba poprawić fabrykę. Jaguar E-Type V12 ma trochę nieszczęśliwy układ zasilania. Długie kolektory ssące spowalniają reakcje na gaz. Mnóstwo podciśnieniowych rurek. Niewielka nieszczelność powoduje nierówną pracę silnika. Trudno nad tym zapanować. Dwanaście gaźników, króciutkie doloty. Na pracującym silniku można postawić szklankę whisky - i nie uronić ani kropelki.

Chce Pan posłuchać potwora? Jasne. Rzepecki wślizguje się do kokpitu E-Type'a. Ssanie, trzy krótkie kopnięcia w pedał gazu, pompki przyspieszacza wstrzykują paliwo do dwunastu (sic!) gardzieli zawieszonych kilkanaście centymetrów nad zaworami. Starter. Halę wypełnia grzmot. Potworny. Fortissimo. Z wrażenia zapominam oddychać.

Piękne samochody, podobnie jak piękne kobiety, potrafią mieć humory. Nagle MGA zaczęły się przegrzewać. Nie jeden, nie dwa, ale kilka. Epidemia? Ktoś sugerował, że "winny" jest kraj pochodzenia. Większość aut przyjechała z USA, tam się używa wody zamiast płynu do chłodzenia. Efekt - zatkane kanały. Ale wszystkie? Wlot powietrza do MGA to delikatna konstrukcja. Często ulega odkształceniu. Można pracowicie prostować, ale można też kupić nowy.

Okazało się, że wszystkie cierpiące na gorączkę auta miały nowe wloty. Rzepecki zbudował więc mały tunel aerodynamiczny, postawił dmuchawę, maskę z nowym wlotem powietrza. Zaczął sypać mąkę. Strugi powietrza po minięciu wlotu krzyżowały się przed chłodnicą, chłodząc błotniki od wewnątrz. Kombinerkami, osłoniętymi irchą, powyginał delikatne listewki. MGA wyzdrowiały.

Klientami Rzepecki Auto są pasjonaci, fabryki, które kiedyś wyprodukowały te samochody (Aston Martin), jeden szejk, kilkanaście zadowolonych osób rocznie. Postacie ze świata kultury, biznesu.

Uzbierała się już ponad setka uratowanych samochodów. Na odrestaurowane auta firma udziela dwuletniej gwarancji. Gdy pewnego razu zachorował tapicer, terminarz się zachwiał, a klient nie mógł czekać - miał zamówiony kontener, przeprowadzał się do USA. Pracownik Rzepeckiego wsiadł do MG i odwiózł mu auto do portu, 1200 km, w czternaście godzin.

Często zaprzyjaźniamy się z klientami, spotykamy się na nartach, na jachcie. Dla nich organizuję Rajd Królewski - mówi Rzepecki. To nie tylko parada. Także próby sportowe. Tegoroczny odbędzie się w formule zlotu gwiaździstego, w Szczytnej niedaleko Dusznik Zdroju. Legenda głosi, że uwielbiany przez kobiety baron Manfred von Richthofen, zwany Czerwonym Baronem, as myśliwski z czasów I wojny światowej, przebywał na krótkim urlopie w hotelu Prinzessin Charlotte w Dusznikach Zdroju. Wraz z kolegami pilotami w przypływie dobrego humoru dawał popisy akrobacji lotniczej zrywając damską bieliznę, która suszyła się wstydliwie na sznurach.

Maciej Rzepecki - zawodnik Rajdu Królewskiego, kierowca czerwonego Lotusa Esprita - przybędzie na zawody repliką Fokkera barona von Richtchofena. Lądowanie odbędzie się na polu golfowym w Szczytnie. A zatem: Panowie, od śmigła!

Tekst: Michał Niedzielski,
Zdjęcia: Paweł Łapot, Jacek Hanusz

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 159 900 PLN
Dostępne nadwozia: sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Tutaj odzyskują świetność i dawny blask samochody kultowe - Astony, Jaguary, Lotusy, Bentleye... Nad całością czuwa ordynator - inżynier Maciej Rzepecki.
    auto motor i sport, 2009-02-09 11:15:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij