Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Będzie bezpieczniej

Polski parlament uchwalił całoroczny obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania lub światłami do jazdy dziennej. To ważny krok w walce o bezpieczeństwo na drogach.

2007-03-28
Światła Jeśli kolor samochodu jest zbliżony do koloru tła...

Badania i statystyki są jednoznaczne - wprowadzenie obowiązku jazdy na światłach przez cały rok lub w okresie jesienno-zimowym faktycznie znacząco zmniejsza ilość wypadków z udziałem dwóch pojazdów, chociaż w różnym stopniu w różnych krajach. W Polsce "światła w zimie" odniosły skutek, a obecnie ilość wypadków w lecie, w dobrym świetle, jest znacząco większa niż w zimie. Auto "oświetlone" jest bezdyskusyjnie lepiej widoczne. Według analiz ITS-u, w polskich warunkach oznacza to zmniejszenie ilości wypadków ("dwupojazdowych", bo nie bierze się pod uwagę np. wjechania w drzewo) o ok. 20%. A to, u nas, oznacza uratowanie rocznie ponad 300 istnień ludzkich. Mocny argument. Oświetlone samochody to mniej o ponad 30% wypadków z udziałem motocyklistów. W zadrzewionym terenie czy na tle pstrokatego miasta oświetlone auta są lepiej widoczne dla pieszych czy rowerzystów.

Należy zwrócić uwagę, że im niżej znajduje się słońce, tym bardziej zasadne jest używanie świateł (kierowca jadący pod słońce jest przez nie oślepiany i trudniej dostrzega pojazdy nadjeżdżające z tego kierunku, jak i w lusterku wstecznym), czyli jest to najbardziej pożądane w krajach leżących na północy (co tam dostrzeżono). Auta z włączonymi światłami są prędzej dostrzegane kątem oka, gdy zbliżają się z innych kierunków niż z naprzeciwka (lub z tyłu). Włączone światła ułatwiają ocenę odległości i prędkości oraz gabarytów nadjeżdżającego pojazdu.

Stale "na światłach" to nie polski wymysł - w samej Europie już tak jeździ się w wielu krajach - Szwecja (30 lat!), Dania, Finlandia, Norwegia, Islandia, Estonia, Łotwa, Austria, Czechy, Słowacja i Słowenia. Lokalnie (!) także Włochy, Węgry, Portugalia. W innych krajach sprawa jest w trakcie. Trwają prace nad wdrożeniem tematu jednolicie, w całej Unii.

Argumenty przekonujące do stałej jazdy na światłach są rzeczowe. Niemniej wprowadzając każdą nowość należy spokojnie wysłuchać argumentów przeciwników, a w tej sprawie ich grono jest stosunkowo liczne (w Sejmie tylko 2/3 posłów było "za", a aż 1/3 "przeciw") - wyniki badań nie są zupełnie identyczne, ale ok. 25% kierowców nie podchodzi do sprawy entuzjastycznie. Podnoszone są bardzo różne argumenty. Na przykład, że łatwiejsze dostrzeganie samochodów spowoduje, że znajdujący się w ich pobliżu piesi, rowerzyści (bez kamizelek) i zwierzęta oraz pojazdy zaprzęgowe będą trudniej zauważalni.

Największe emocje budzi jednak sprawa kosztów całego przedsięwzięcia. Przede wszystkim koszty paliwa; fizyka jest nieubłagana - energia wydzielana w żarówkach pochodzi przecież wprost ze spalanego paliwa. Do tego dochodzi proporcjonalny wzrost zanieczyszczenia środowiska (spaliny), ale dość trudno przeliczać życie ludzkie na trochę spalin, a choćby klimatyzacja podnosi zużycie paliwa znacznie bardziej, ale nie wywołuje protestów, bo jest "miła i pożyteczna". Rzeczowy niewątpliwie jest argument, że częstsza jazda na światłach to częstsze przepalanie żarówek, a więc konkretny koszt. To prawda, ale rzeczowym kontrargumentem na oba zarzuty (paliwo + żarówki) jest stosowanie prostych, tanich, specjalnych świateł do jazdy dziennej. Kosztują grosze, montuje się je łatwo, mają słabe (ale wystarczające!) żarówki, a w dodatku wymienia się je łatwo. W wielu najnowszych samochodach światła do jazdy dziennej montuje już producent (te "prywaciarskie" są skuteczne, ale "mało wykwintne" i nie wszyscy chcą je przyczepiać do aut "lepszych marek"). Ci, którzy nie chcą szpecić auta, muszą mieć świadomość, że częstsze przepalanie żarówek świateł mijania ma wpływ na bezpieczeństwo np. w nocy, bo nie zauważą, ze właśnie spaliła się lewa żarówka albo zauważą i zmienią, ale nie ustawią sami świateł albo, co najgorsze, bezwiednie kupili samochód, w którym samemu żarówek wymienić się nie da. Dla tych nieszczęśników rozwiązaniem będą jednak światła dzienne (są też "firmowe", drogie, renomowanych producentów). Niestety wszystkich, którzy już cieszyli się możliwością załatwienia tematu tanimi światłami dziennymi - pora zmartwić. Polski parlament nie poszedł prostą drogą; mamy więc bardzo udziwniony sposób podłączenia - skomplikowana współpraca ze światłami pozycyjnymi i mijania oraz niepotrzebne światła z tyłu. Tymczasem włączone lampy z tyłu przy mocnym słońcu utrudniają dostrzeżenie momentu, w którym w samochodzie poprzedzającym zapalą się światła "stop".

Światła "przez cały rok" wchodzą nieodwołalnie - w chwili zamykania tego numeru "auto motor i sport" nowelizacja ustawy o ruchu drogowym czekała tylko na podpis prezydenta. Niebezpieczny jest stan obecny, gdy połowa kierowców i tak jeździ cały rok na światłach, a ci "ciemni" są tym bardziej źle widoczni. Dobrze, że producenci aut już dość powszechnie montują w standardzie światła dzienne, bo jest to zrobione fachowo, a w dzień (co istotne!) są one i tańsze, i lepsze, bo mimo mniejszej mocy nie mają "światłocienia", świecą wyżej i widać je lepiej niż światła mijania. Dobrze, że sprawa ruszyła, bo producenci natychmiast rzucili się na potrzebujące jeszcze mniej prądu i bardzo trwałe światła zbudowane z diod typu LED.

A więc sam oceń, badając koszty różnych wariantów rozwiązania tematu w twoim aucie - czy "opłaca" ci się nic nie robić i używać świateł mijania (korzystne przy małych przebiegach), czy jednorazowo zaopatrzyć się w światła do jazdy dziennej, a potem mieć koszt bieżący "prawie nic". Tak czy inaczej, koszt operacji przerzucono na obywateli. Ale zróbmy to. Więcej światła na sprawy bezpieczeństwa!

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Mariusz Barwiński, autor

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    a stało się zupełnie odwrotnie! liczba wypadków zamiast spaść, to wzrosła. Z motocyklistami miała spaść o 30%, a wzrosła o 16,8%. Po 2 latach widać, jak bardzo mylili się zwolennicy tego przepisu
    ~michello, 2009-05-03 22:15:24
  • avatar
    zgłoś
    swiatla przez caly rok maja poprawic bezpieczeństwo.spoko.ale poprawia o 1 proc. 99 pozostalych to w dalszym ciagu ‘polskie drogi’…
    ~mika.mikael, 2009-02-19 15:54:59
  • avatar
    zgłoś
    A mnie to nie bawi. To jest tragiczne. Jak bardzo społeczeństwo dało się zmanipulować wtedy. Jakie kłamstwa pisano z taka pewnością siebie. Jak ludzie dali sie oszukać, wierzyć sie teraz nie chce.
    ~Smutny, 2008-06-12 18:43:54
  • avatar
    zgłoś

    ~Piotrek, 2008-06-08 02:18:17
  • avatar
    zgłoś
    I co, jest bezpieczniej? Ubawiłe się po pachy czytając ten artykól, po roku od wpeoradzenia przepisów? O kant d... rozbić te Pańśtwa wywydy. W żaden sposób włączone światała niw zwiększyły bezpieczeńśtwa. wprost przeciwnie liczna wypadkó wzrosła. Czy nie wypada powiedziec przepraszamy?
    ~Władek, 2008-04-07 14:20:04
  • avatar
    zgłoś
    Polski parlament uchwalił całoroczny obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania lub światłami do jazdy dziennej. To ważny krok w walce o bezpieczeństwo na drogach.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:54
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij