Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Będzie więcej crash-testów

Chociaż współczesne próby zderzeniowe są bardzo wyrafinowane, i tak nie oddają w pełni realnych sytuacji, do jakich dochodzi na drodze. Nowe przepisy mają to zmienić.

2010-10-12
poduszka powietrzna, airbag, SRS Europejskie konsorcjum NCAP sprawdza bezpieczeństwo pasażerów w czasie zderzenia przy prędkości 64 km/h...

 

Każdy samochód, nim otrzyma homologację i zostanie dopuszczony do ruchu, musi przejść około 30 różnych crash-testów. Większość prób dotyczy zderzeń czołowych w różnych "konfiguracjach" - ze zróżnicowanym udziałem procentowym uderzenia przodem i przy prędkościach od 26 do 64 km/h, z przeszkodą sztywną lub ulegającą odkształceniu. Zderzenia boczne symuluje się stosując bariery i słupy, uderzające w samochód pod różnymi kątami z prędkością od 29 do 62 km/h. Poza tym przeprowadzane są testy wgniatania dachu oraz testy z udziałem pieszych. Mimo imponującej liczby, badania te oddają jedynie niewielki ułamek potencjalnych sytuacji drogowych.

Dążąc do podniesienia stopnia bezpieczeństwa planuje się wprowadzenie kolejnych testów. Na przykład w Niemczech planowane jest wprowadzenie (od 2013 roku) testu zderzenia czołowego, który pozwoli lepiej niż dotychczas przeprowadzane ocenić skuteczność działania systemów przytrzymujących kierowcę i pasażera na swoich miejscach. Zgodnie z planem, począwszy od roku 2014, siedzącego na miejscu pasażera z przodu manekina płci męskiej, ważącego 78 kg i mierzącego 178 centymetrów wzrostu, ma zastąpić jego żeński odpowiednik, niższy o 26 centymetrów i ważący zaledwie 54 kg. Pozwoli on sprawdzić, czy pasy i poduszki powietrzne nie reagują zbyt agresywnie na zderzenie i czy nie powodują obrażeń u drobniejszych pasażerów.

Trwają intensywne prace nad skonstruowaniem nowego typu manekina pod nazwą Thorax, wyposażonego w bardziej precyzyjne czujniki umieszczone w okolicach klatki piersiowej i karku, które pozwolą jeszcze dokładniej zmierzyć stopień obrażeń w razie kolizji. Prócz bezpieczeństwa pasażerów i pieszych, Euro- -NCAP w najbliższym czasie zamierza się pochylić nad bezpieczeństwem rowerzystów, poszkodowanych w zderzeniu z samochodem. Plany obejmują także przeprowadzanie testów z udziałem dwóch samochodów, by umożliwić ocenę skutków zderzenia dużych i ciężkich oraz małych i lekkich aut.

W Stanach Zjednoczonych trwają prace nad nową normą, uwzględniającą zderzenie z odkształcającą się przeszkodą nie 40, a zaledwie 25 procentami szerokości samochodu. Skutkiem takiej kolizji jest gwałtowny obrót, w trakcie którego można będzie sprawdzić, czy znajdujące się w pojeździe osoby wysuwają się z pasów i czy otwierające się poduszki znajdują się w odpowiednich miejscach.

Wprowadzenie samochodów z napędem elektrycznym przyniosło zupełnie nowe wyzwania. Specjaliści wzięli pod lupę najpierw akumulatory litowo-jonowe stosowane przez BMW i Mercedesa. Na torze testowym Dekry przeprowadzono testy zderzeniowe Toyoty Prius przy prędkości 50 km/h, mające ujawnić ewentualne zagrożenie porażeniem prądem w razie wypadku samochodu z napędem elektrycznym. Dwa cykle testów wykazały, że elementy wysokiego napięcia zastosowane w aucie w razie kolizji nie stwarzają żadnego dodatkowego zagrożenia dla ratowników. Przynajmniej w warunkach testowych.

Tekst Christan Bangemann,
zdjęcia argus (1) amis 10/2010

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Cieszy fakt, że trwają prace nad rozwojem testów zderzeniowych. W sumie kiedy jedziemy autem, które dostało 5 gwiazdek zawsze przynajmniej w psychice kierowcy tkwi komunikat o tym i jakoś czuje się wtedy pewniej. Sam jeżdżę takim autem, ale w 100 procentach tym testom też nie ufam, bo zamknięta hala a rzeczywistość to dwie inne rzeczy.
    ~Samuraj002, 2010-10-12 21:55:11
  • avatar
    zgłoś
    Chociaż współczesne próby zderzeniowe są bardzo wyrafinowane, i tak nie oddają w pełni realnych sytuacji, do jakich dochodzi na drodze. Nowe przepisy mają to zmienić.
    auto motor i sport, 2010-10-12 20:08:45
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij