Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Bugatti Vision Gran Turismo - jeździliśmy koncepcyjnym monstrum!

Taki samochód nie może być tylko prototypem! Vision Gran Turismo koniecznie trzeba wysłać na tor, bo od ostatniej wygranej Bugatti w Le Mans minęło prawie 80 lat. A więc w drogę. Może przez to fantom stanie się bardziej rzeczywisty?

Roman Skąpski, Jens Dralle 2016-07-05
Bugatti Vision Gran Turismo na torze w Le Mans

Firmy samochodowe uwielbiają mówić o sobie, że są innowacyjne, pełnią wiodącą rolę w dziedzinie technologii i dbają o zrównoważony rozwój (cokolwiek to znaczy). O skromność więc nie należy je podejrzewać. Tym bardziej w oczy rzuca się wyjątek – jak na ironię chodzi o markę, której auta akurat bez wielkiej przesady można określić słowem „naj”.

O studyjnym Bugatti Vision Gran Turismo w firmowej informacji prasowej można przeczytać, że wyróżnia się „wyrazistą stylistyką”. A przecież każdy widzi, że to auto wygląda po prostu kosmicznie! Potwór, demon, monstrum (niepotrzebne skreślić) ma nadwozie w dwóch odcieniach niebieskiego i zadziwiło motoryzacyjny świat, jeszcze zanim w zdumienie wprawiły go inne spektakularne wydarzenia ostatniego pół roku... Teraz megasportowe Bugatti stoi w boksie na torze w Le Mans – i jest to samochód absolutnie realny. Jego wirtualnymi kopiami mogą się cieszyć miłośnicy gier na konsolach. Cieszyć tym bardziej, że nawet w wirtualnym świecie trudno o równie spektakularne pojazdy.

HISTORIA TAK, ALE BEZ PRZESADY

Nie ma w grach komputerowych aut tak szybkich jak Vision Gran Turismo, który na kilku odcinkach 13,5-kilometrowego toru rozwija prędkość znacznie powyżej 400 km/h. Dobrze, przyznajemy – rozwija ją tylko w grach. Niemniej 16-cylindrowy silnik prawdziwego auta też potrafi zaimponować, na przykład, gdy jego głęboki bas odbija się od betonowych ścian toru. To akurat może obudzić niejednego mieszkańca Le Mans – miasta liczącego ponad 140 000 obywateli, choć mało kto wie, że jest ich aż tylu.

16-cylindrowuy silnik w układzie W potrafi wiele. Koła z centralną śrubą; niebieskie włókno węglowe

Tylko raz w roku, w połowie czerwca, coś się tu dzieje, ale owo „coś” jest jedyne na świecie. 24-godzinny wyścig to walka, w której nie bierze się jeńców – na całego ścigają się producenci, wystawiając ekstremalne auta, i na całego ścigają się kierowcy, co nierzadko kończy się widowiskowymi zderzeniami.

Ten spektakl grają tu od 1923 roku. Bugatti w przeszłości brało w nim udział, zwyciężając w latach 1937 i 1939. Type 57C Tank osiągnął wówczas średnią prędkość 136,99 km/h, a dzisiaj, po dziesiątkach lat nawiązuje do niego współczesny Vision Gran Turismo. Jednak styliści Bugatti nie zagłębiali się za bardzo w przeszłość, nie chcieli, by nowe auto epatowało stylem retro. W zasadzie do tamtego modelu dzisiejszy Gran Turismo nawiązuje tylko tym, że jego nadwozie polakierowano w dwóch odcieniach niebieskiego. Inne charakterystyczne elementy designu, jak osłona chłodnicy w kształcie podkowy (kiedyś była owalna jak jajo) czy charakterystyczne przetłoczenie z boku i przez środek całego nadwozia, to nawiązanie do innych historycznych Bugatti, np. Typ 57 SC Atlantic. Na pewno też znajdą się one w repertuarze stylistycznym następcy Veyrona – auta zbudowanego w liczbie 450 egzemplarzy, które zastąpił nowym model. Bugatti Chiron.

„Jak pokazał wirtualny projekt Vision Gran Turismo, w przyszłości nasze auta zyskają nowe charakterystyczne elementy – będą mieć po cztery moduły ledowe w każdym reflektorze, boki będą natomiast typowo dla Bugatti przestrzenne, trójwymiarowe, co służy zarówno aerodynamice, jak i logicznie uzasadnia stosowanie dwóch odcieni lakieru. Wysoki tył auta zakończony ostrą krawędzią i nowe, oryginalne lampy świadczą o radykalnym zerwaniu ze stylistyką Veyrona” – zdradza Achim Anscheidt, dyrektor działu stylistycznego Bugatti.

MOCNY, ALE ŁAT WY DO OPANOWANIA

Czyżby koniec (fałszywej) skromności w sprawach stylistyki? „Większe osiągi nowego Bugatti stawiają jeszcze większe wymagania w zakresie aerodynamiki i chłodzenia silnika i niejako wymuszają podjęcie zmian stylistycznych. Przykładem może być kanciasty tył auta, który przy okazji symbolicznie pokazuje, jaka myśl nam przyświecała przy projektowaniu Vision Gran Turismo. Chodziło o ograniczenie się wyłącznie do tego, co najważniejsze, żadnych ozdóbek, tylko czystość form i autentyzm. Przyszłe nowe Bugatti będzie jeszcze bardziej ekstremalne, ale też co najmniej równie piękne” – tłumaczy szef stylistów.

No dobrze, jak powszechnie wiadomo niedostatek mocy był największą słabością Veyrona, 1200 KM to po prostu skandal...! Zostawmy żarty. Świat jest pełen ludzi, którzy wciąż chcą więcej i więcej i są gotowi za to coraz więcej płacić. Ale czy będą skłonni pogodzić się z ciasnotą wnętrza? Bez obaw – model studyjny opracowano zgodnie z regułami homologacyjnymi FIA, auto seryjne zostało skrojone według przepisów obowiązujących dla samochodów drogowych.

Kierownica wygląda jak ze statku kosmicznego, za to pedały są bardziej klasyczne

 

Nowe Bugatti jeste jeszcze bardziej ekstremalne i jeszcze piękniejsze

Najważniejsze jednak, żeby nowym Bugatti dało się łatwo jeździć. W zasadzie wystarczy przesunąć dźwignię skrzyni biegów w pozycję D, przycisnąć pedał gazu (okay, trochę delikatniej niż np. w Golfie) i po wszystkim. „W zasadzie”? W rzeczywistości także. Bo łatwość obsługi była już jedną z zalet Veyrona, w każdym razie dla tych, którym dane było nim jeździć.

NAJWAŻNIEJSZA JEST TOŻSAMOŚĆ

Mocnych wrażeń doświadczali za to zapewne konstruktorzy auta, gdy zdarzało się, że zatarciu uległa skrzynia biegów, albo gdy przy prędkości powyżej 300 km/h ESP działało nie tak jak sobie wyobrażali. No, ale my nie będziemy dzisiaj katować naszego auta. Vision Gran Turismo powoli wyjeżdża z boksu na tor, a konkretnie na jego fragment składający się z sekwencji zakrętów prawy-lewy-prawy.

Kubełkowy fotel trochę ciśnie, „połamana” kierownica wygląda dziwacznie
– cóż, nikt nie obiecywał, że jazda studyjnym autem będzie łatwa. Zresztą, tu tworzywo i forma mówią same za siebie, no i co nieco dorzuca jeszcze ośmiolitrowy silnik. Trzeba jednak przyznać, że nie wydaje on z siebie odgłosów, które mogłyby przerazić, a to dlatego, że jego cztery sprężarki nie uważają za konieczne, by musiały wytwarzać wysokie ciśnienie – po prostu jedziemy zbyt powoli. Z tego samego powodu nie słychać głośnych westchnień silnika przy zdejmowaniu nogi z gazu, a gdybyśmy jechali naprawdę szybko, syk sprężarek byłoby słychać co chwilę.

Zewnętrzne lusterka mogłyby zepsuć harmonię kształtów i zakłócić przepływ powietrza, więc zamiast nich są kamery Oryginalne inaczej – w roli klimatyzacji w Bugatti Vision Gran Turismo występuje takie oto okienko Zadaniem „skrzydeł” znajdujących się w okolicy kół jest skierowne wiatru w odpowiednią stronę

 

Krajobraz przed autem kierowca ogląda jak przez wizjer zbyt dużego hełmu. A widok do tyłu? Żaden. Z tyłu panuje głęboka ciemna noc. Ale pomijając nawet ten fakt, Bugatti i tak woli patrzeć w przód: „Już dzisiaj [pod koniec 2015 r.] na nowy model złożono około 100 poważnych zamówień” – podkreśla Wolfgang Dürheimer, szef marki.

Słowo „poważnych” oznacza, że przyszli posiadacze tego auta wpłacili po 250 000 euro zaliczki. Tak przy okazji, szef chce dać do zrozumienia, że miłośnicy Bugatti nie muszą martwić się o przyszłość firmy. „Nowe auto przyczyni się do dobrego wyniku finansowego” – twierdzi. A to dlatego, że o ile projektowanie Veyrona zaczynało się od białej kartki papieru, w tym przypadku jest już… Veyron właśnie.

Wiosną szef Bugatti zaprezentował nowy ekstremalnie sportowy model o nazwie Chiron, z silnikiem W16 osiągającym moc – ni mniej, ni więcej – 1200 koni. A ponieważ ze skromnością nie ma co przesadzać, w kręgach pięknych i bogatych (a zwłaszcza tych drugich) krążą już uzasadnione pogłoski, że pojawi się też wersja z napędem elektrycznym o mocy 1500 KM. A czy owi wybrańcy mogą liczyć, że firma spełni każde ich życzenie dotyczące wyposażenia samochodu? Wstawki z porcelany? Specjalnie barwione przejrzyste włókno węglowe? A może jeszcze coś innego? Główny stylista rozmarza się: „To jak z muzyką. Czy kiedyś nadejdzie chwila, że nie da się skomponować żadnej nowej melodii, bo wszystkie już wymyślono? Najważniejsze dla nas, żeby to, czego zażyczy sobie klient pasowało do stylu marki, żeby panowała zgodność między stylistyką, a techniką. Tylko wtedy będziemy pewni, że każde Bugatti, które opuści bramy fabryki, nawet z najbardziej wymyślnymi dodatkami, jakie wymarzy sobie klient, będzie na pewno autentycznym Bugatti”.

NIE ŻAŁOWAĆ MATERIAŁU

Silnik naszego autentycznego Vision Gran Turismo powoli się rozgrzewa, a wraz z nim rozgrzewa się wnętrze utrzymane w dwóch odcieniach niebieskiego; z podwozia dobiegają ciche trzaski. Tu w środku styliści użyli matowego przejrzystego włókna węglowego, które filtruje światło, by nie raziło oczu kierowcy. Nie żałowali też welurowej skóry, która jest bardziej odporna na zużycie niż tradycyjna, między innymi dlatego szyje się z niej buty dla kierowców Formuły 1. Żeby podkreślić rolę tego modelu jako jeżdżącego laboratorium eksperymentalnego, Bugatti zastosowało w nim wiele nowatorskich materiałów.

„Bardzo zaciekawiło mnie to, co przeczytałem ostatnio o nanopowłokach, także ekrany w technologii OLED wydają się bardzo obiecujące z punktu widzenia designu. Fascynują mnie też możliwości, jakie dają drukarki 3D, w których można łączyć ze sobą coraz bardziej nietypowe materiały” – mówi Anscheidt.

Kubełkowy fotel trochę ciśnie,„połamana” kierownica wygląda dziwacznie

Jednak niezależnie od tego, jakie materiały połączymy ze sobą w przyszłości, następne Bugatti będzie musiało wykazać się na torze wyścigowym i to nie tylko podczas spokojnej jazdy, jak teraz model studyjny. I nie tylko w świecie wirtualnym, ale w realu wykorzystując wszystkie swoje możliwości.

Z dawnych Bugatti to studyjne przejęło dwubarwne lakierowanie i przetłoczenie na środku nadwozia

Nie powinna mu w tym przeszkodzić nawet jego masa, która w wypadku przyszłego modelu ma wynieść około 1,9 tony. Co najmniej od czasu pojawienia się Nissana GT-R fani gier komputerowych wiedzą, że duży ciężar nie musi przeszkadzać w biciu rekordów okrążenia toru. A propos rekordów: o tym jak szybkie ma być przyszłe auto na torach Le Mans czy Nürburgring, Bugatti milczy. No tak, to na pewno ze skromności...

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij