Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Było gorąco

W afrykańskim upale rozegrano tegoroczny Rajd Polski. Ale i w klimatyzowanej bazie rajdu nie było chłodniej. Przy zielonym stoliku wrzało.

2007-06-15
Svedlund na Rajdzie Polski Szwed Svedlund wystawił przed polską publiką piękny pokaz tańców szutrowych. I zmusił Hołowczyca do wysiłku najwyższego. Inni "wymiękli".

W rajdzie oficjalnie odbywały się dwa rajdy. Kierowcy mieli ścigać się o punkty do ME i MP, ale bardziej nagłośniono wyścig Polski do organizacji kolejnych po Euro 2012 wielkich mistrzostw - tym razem rajdowych MŚ. Ci pierwsi startują, bo kochają sport, ci drudzy, bo czują biznes. Króciutki prolog wygrywa Dytko! Przed Sołowowem. Kuzaj 6., Hołowczyc 24. Następnego dnia rajd rusza na serio. Trwa to około... minuty, bo Leszek Kuzaj ledwo opuszcza start z fasonem, "opuszcza trasę". Karetka. Szpital. (Na krótko, bo wszystko jest OK.) Kolejny odcinek - wreszcie pierwszy prawdziwy - wygrywa Hołowczyc przed Szwedem Svedlundem. Na kolejnym przez 60 sekund dzieją się rzeczy, które wstrząsnęły światem. Wszystko idzie gładko. Wygrywa Svedlund przed Hołowczycem. Ale okazuje się po odcinku, że procedurę startową opóźniał... Hołowczyc. Momentalnie, bez obrad zespołu sędziowskiego, w oficjalnej sieci komputerowej rajdu "sprawca" otrzymuje minutę kary. Cofa go to na 11. miejsce! Oczywiście protestuje.

Kara została nałożona przez osobę nieuprawnioną, więc jest bezprawna (z ''wyroku'' Hołowczyca)

Na wieczór zespół sędziowski wyznacza rozprawę. (W składzie trzech sędziów, a podpowiadaczy i "ławników" bez liku.) Wpierw próba skruszenia - załoga prosto z trasy, w kombinezonach, brudna, głodna. Hołowczyc z kasetą wideo z kamery pokładowej - sam przeglądam ją starannie. Lobbyści pracują na pełnych obrotach (racja Hołowczyca to niekompetencja organizatora). Wreszcie przesłuchanie stron, rozprawa i wyrok. Na organizatora. Bo kaseta nie ujawnia żadnych przestępczych działań Hołowczyca. Sędzia (światowej sławy, Hans Christoph Mehmel - dobrze, że się taki trafił) ogłasza sentencję wyroku i informuje o natychmiastowej jego wykonalności (cofnięcie kary "w komputerze", zmiana klasyfikacji i kolejności startu jutro - Hołowczyc liderem; i najważniejsze - oficjalne powiadomienie konkurentów, w tym wicelidera Svedlunda). Potrzeba na to co najwyżej kwadransa. Nie udaje się tego zrobić. Ani przez kwadrans. Ani do rana! Na oficjalnej tablicy ciągle wisi kara! Pod tablicą spotykam Martina Holmesa, najsłynniejszego rajdowego dziennikarza na świecie (to wielki zaszczyt, że przyjechał). Mówi do mnie: "Tyle rajdów widzieliśmy razem... Co się tu dzieje...".

Rajd rusza rano ze Svedlundem jako liderem. ("Ja już nic nie rozumiem" - mówi do mnie Svedlund wprost) i Hołowczycem "z minutą". Polscy organizatorzy wywieszają "wyrok" o 10.45! A w nim sensacja. Nie tylko anuluje się minutę kary, ale ujawnia gorsze przestępstwo - włamanie do oficjalnego, strzeżonego systemu komputerowego, bo nie ma sprawcy, który tę karę tam wpisał! Tylko że w rajdzie, który kandyduje do MŚ to nie jest śmieszne, a działanie na szkodę tak poważnego przedsięwzięcia wagi państwowej zasługuje na poważniejszą analizę przez poważniejsze organa.

Na szczęście walka na trasie (szkoda że przysłonięta "zielonym stolikiem") jest przepyszna. Potworny upał, ciężka piaszczysta trasa i kurz są trudnym egzaminem tak dla ludzi, jak i samochodów. Kłopoty techniczne niestety zawsze w znacznym stopniu kształtują wyniki takich rajdów. Tu objęły głównie polskich kierowców - po wypadku Kuzaja różne awarie i przygody dręczą Sołowowa, Dytkę, Kuchara, Kajetanowicza, Bębenka, ale i najlepsi z czołówki zagranicznej (Jean- Joseph, Bouffier, Isik) walczą z przeciwnościami. Klasyfikacja "na papierze" po pierwszym dniu: Svedlund (w rzeczywistości wicelider), Hołowczyc (lider), Travaglia, Gabryś, Sołowow, Staniszewski, Karnabal, Frycz, Kościuszko.

Trzeci dzień to ekstaza dla kibiców. W pierwszej parze porywająca walka o każdy centymetr Hołowczyca ze Svedlundem. Kibice szaleją, bo regularnie szybszy jest od dawna przecież w naszych rajdach niewidziany Hołowczyc. Trzeci, precyzyjnie jadący Travaglia, a za nim kotłowanina w peletonie o każdy punkt - Francuz Bouffier i nasi: Frycz, Gabryś, Sołowow, Kuchar, Karnabal. Wreszcie ostatni (13.) odcinek. "Widać metę". Hołowczyc lideruje samotnie. Tłum szaleje. Polak wygra! I nagle... bez powodu w aucie Krzysztofa pęka przednia opona (plotki o tym, co było w trawie zostawmy...). Rozpoczyna się dramat. Do mety kawałek, a Svedlund 25 s z tyłu. Demolka opony, potem felgi, a za chwilę "nic już nie ma". Szwed wyprzedza "trójkołowca" i wygrywa. Hołowczyc nie odpuszcza i ratuje drugie miejsce. W huraganie braw. Trzeci Travaglia. Dalej Staniszewski, Bouffier, Frycz, Gabryś, Karnabal, Sołowow. A druga sensacja na mecie, że właśnie Sołowow dzięki tym paru punktom zostaje liderem ME! Gratulacje! Bez gratulacji dla organizatorów. Wypadek na odcinku testowym, a potem festiwal innych niedociągnięć każą wątpić czy Loeb i Gronholm powinni walczyć pod "opieką" polskich sędziów i organizatorów. Bo będzie gorąco.

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Jacek Janusz, Marcin Rybak, autor

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    W afrykańskim upale rozegrano tegoroczny Rajd Polski. Ale i w klimatyzowanej bazie rajdu nie było chłodniej. Przy zielonym stoliku wrzało.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij