Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Chińczycy bronią elektrycznych aut

2012-05-31
BYD E6 BYD E6

Wyjątkowa drastyczność wypadku prowadziłaby w każdym samochodzie do powstania "dużego zagrożenia dla pasażerów i kierowcy" - twierdzi BYD w swoim oświadczeniu.

"Także pojazdy benzynowe mogą płonąć". W wypadku w chińskim mieście Shenzen, o którym pisaliśmy wczoraj (patrz informacja poniżej), śmierć poniosły trzy osoby, a elektryczna taksówka, którą podróżowały - model BYD E6 - spłonęła całkowicie.

Sportowy samochód, który uderzył w feralną taksówkę, miał jechać z prędkością co najmniej 180 km/h. Ciężkie elektryczne auto przemieściło się przez trzy pasy jezdni i uderzyło w drzewo. Samochód został bardzo mocno zniszczony, a następnie stanął w płomieniach - czytamy w oświadczeniu chińskiego producenta BYD. Firma stwierdza ponadto, że modele E6 zostały sprawdzone pod względem bezpieczeństwa oraz przeszły pomyślnie crash-testy według chińskich standardów. Podczas nich baterie uległy 50-procentowej deformacji, która nie spowodowała ich zapalenia się. Elektryczne taksówki jeżdżą po ulicach Shenzen od dwóch lat i łącznie pokonały ponad 15 milionów kilometrów. W tym czasie brały udział w 18 kolizjach, w żadnej z nich pasażerowie nie doznali obrażeń, ani nie doszło do zapalenia się pojazdu.

BYD jest przekonany, że wypadek "nie wpłynie negatywnie" na rozwój elektrycznej motoryzacji. Także zastępca sekretarza generalnego Chińskiego Związku Samochodów Osobowych - Cui Dongshu - odrzucił oskarżenia pod adresem aut o napędzie elektrycznym. "Wypadek był raczej nietypowy" - powiedział agencji DPA w Pekinie. Zwrócił uwagę na ekstremalną prędkość auta sportowego: "Przy uderzeniu z taką siłą, wszystko może się zdarzyć". 

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Po wypadku elektrycznego BYD-a E6 chiński producent twierdzi, że auto spełnia standardy bezpieczeństwa.
    auto motor i sport, 2012-05-31 15:06:05
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij