Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.3

Clarkson zawieszony. Top Gear leci na łeb. Co będzie dalej?

Jeremy Clarkson jest znany ze swojego niewyparzonego języka. W zeszłym tygodniu zalazł za skórę stacji BBC tak bardzo, że usunięto go z programu Top Gear. Ale to nie polepszyło sprawy, wręcz przeciwnie.

2015-03-21
Jeremy Clarkson fot. bbc.co.uk

O Clarksonie pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Teraz pojawiły się nowe informacje na jego temat. W ostatnim tygodniu brytyjskie i światowe media dużą uwagę skupiły wokół prezentera programu Top Gear, za sprawą jego wulgarnego zachowania wobec producenta programu.

Po tym incydencie pierwszą decyzją BBC było zaprzestanie emisji programu, zamiast Top Gear wyemitowano program dokumentalny, który zgromadził 1,3 mln widzów, tj. aż o 4 mln mniej, niż gdy puszczono program motoryzacyjny.

Według szacunków udział BBC w ogólnej widowni poleciał tego wieczoru na łeb i spadł z 19,4% do 5,7%. Nie zapominajmy, że Top Gear oglądany jest przez 350 mln widzów na świecie i spadek oglądalności będzie zauważalny na skalę globalną. To oznacza niewyobrażalne straty dla stacji.

Jak ta sprawa się zakończy? Jeśli straty będą coraz większe to BBC będzie miało ciężki orzech do zgryzienia. Bowiem konflikt z producentem jest na tyle poważny, że mało prawdopodobne, żeby doszło do jakiegokolwiek porozumienia. Z drugiej strony Top Gear przynosił 150 mln funtów rocznie, głównie dzięki Jeremiemu, jeśli jego zabraknie program przestanie przynosić korzyści.

"Pojadę do Surrey i zrobię jeszcze jedno, ostatnie okrążenie po naszym torze zanim te pier****** suk****** mnie zwolnią" - powiedział nie przebierając w słowach Clarkson. Słowa te padły wczoraj na aukcji charytatywnej w gmachu London Roundhouse. Później równie wulgarnie dodał m.in. że dawniej program był naprawdę wyjątkowy „ale szefowie stacji go spier******”.

Te słowa zapewne potwierdzają jego odejście ze stacji. Dzień wcześniej, w czwartek ogłoszono kontynuację programu Top Gear, ale bez udziału Clarksona. Współprowadzący May i Hammond nie zgodzili się. Wcześniej krążyły pogłoski, że Clarkson powróci do pracy, ale z tzw. przyzwoitką, czyli osobą kontrolującą program i nadzorującą prace nad programem. Teraz, po słowach Jeremiego chyba wszystko jest jasne.

Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sam prezes BBC - lord Anthony William Hall. - Ta cała sprawa to dla nas jakiś koszmar, wszyscy chcemy, żeby już się skończyła.

Co będzie dalej z Jeremim? Wydaje nam się, że Clarkson ma tyle talentu i doświadczenia, że nie będzie musiał szukać nowej pracy, ale ona znajdzie go sama. Jesteśmy ciekawi, jakie będą dalsze losy charyzmatycznego dziennikarza.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij