Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.5

Dziwny sezon

Nowy, a przy tym finałowy w mistrzostwach Polski Rajd Orlen sypał sensacjami, ale skończył się "jak zwykle" - przyjechał Francuz i wygrał. Sezon za nami. Rok to był dziwny i pełen plag wszelakich.

2007-09-26
Rajd Orlen Po długiej serii kiepskich występów honor Fiata uratował gość z Finlandii.

Rajd Orlen - absolutna nowość na naszym rynku - ulokowano (gdzieżby indziej) wokół Płocka, chociaż na płaskich jak naleśnik tamtejszych terenach kręte drogi to rzadkość z definicji. Przed startem aż dwie sensacje, bo - zawieszając rajdową emeryturę - na starcie pojawia się trochę lekceważony przez konkurencję Hołowczyc (związany dakarowo z Orlenem), a jeszcze większą niespodziankę sprawia mający bardzo "udany inaczej" sezon Fiat przywożąc zespół gwiazd w składzie Antona Aléna i Markku Aléna! Ten pierwszy jako kierowca fabryczny, ten drugi (ojciec), były mistrz świata - jako gwiazda.

Superoes na płockiej starówce wygrywa... Oleksowicz (pomogła dziwacznie ustawiana meta), o zderzak przed Bouffierem. Następnego dnia na płaskiej, polnopiaszczystej trasie momentalnie liderem zostaje mistrz szutrów - gość Alén, o pół kroku przed Bouffierem i Bębenkiem. Kuzaj aż 13.! Grzyb po dwóch kapciach - w otchłani. Na kolejnym odcinku atak Bouffiera - wyprzedza Aléna i lideruje, z przewagą 0,2 s! Potem dokłada jeszcze sekund ę. Polska grupa (Bębenek, Hołowczyc, Sołowow, Kajetanowicz) powoli traci dystans. Reszta niestety szybko. Kuzaj coraz dalej (silnik, ale daje się to naprawić). Frycz łapie kapcia i dużą stratę (sam zmienia koło) i oddala się szansa na medal MP. Kolejny odcinek i atak Aléna - skuteczny - Fin wraca na prowadzenie. Kończącą dzień pokazówkę na starym mieście w Płocku wygrywa Bouffier, ale nie dogania Aléna. Kolejność "na nocleg": Alén, Bouffier, Bębenek, Hołowczyc, Sołowow, Kajetanowicz, Staniszewski, Kuchar.

Następnego dnia rajd rusza na nowe odcinki (te poprzednie zdemolowano "do nieprzejezdności", polne drogi pod Płockiem są po prostu liche). Do ataku rusza "emeryt" Hołowczyc! Na pierwszym odcinku jest wyraźnie szybszy od obu gości zagranicznych (oni z przodu zajmują się tylko sobą - Bouffier odbiera prowadzenie Alénowi) i szykuje atak na Bębenka. Ale riposta Bębenka jest błyskawiczna - na następnym odcinku to on jest najszybszy (szybszy także od gości zagranicznych!) i znowu ucieka Hołkowi. Z przodu Alén dogania Bouffiera (dystans 0,1 s!). Na kolejnym błyskotliwa kontra Hołowczyca - to on jest najszybszy i do Bębenka brakuje mu tylko 0,2 s! Z przodu oba "zagraniczniaki", zderzak w zderzak. Następna próba to agresywny atak Bouffiera (najlepszy czas) i Francuz odrywa się od Aléna, a po równie zażartym ataku Hołowczyc wyprzedza Bębenka. Emocje kosmiczne. Publika szaleje. Meta tuż, tuż.

I teraz dopiero "się dzieje". Alénowi w Fiacie gaśnie silnik i nie wyraża chęci do współpracy. Po minucie nagle "ożywa", lecz peletonu już nie widać. I szans na zwycięstwo też. Ale i w drugiej parze sensacja - Hołowczyc z Bębenkiem tną się o milimetry, gdy nagle Bębenek, w jakiejś głupiej koleinie, ku uciesze gawiedzi, robi równie głupiego fikołka. Dla pancernego Mitsubishi i doświadczonego Bębenka taka akrobacja to "bułka z masłem", lecz ogarnięcie sytuacji trwa 15 s i Hołowczyc znika w oddali.

Ale i za tą liderującą czwórką dzieją się rzeczy nadzwyczajne. Wynika z obliczeń, że jeśli Kuchar awansuje z 7. na 5. miejsce, to będzie wicemistrzem Polski. I Kuchar stawia wszystko na jedną kartę. Atakuje naprawdę desperacko i... jest piąty! Życzliwie pomaga mu w tym - sam przeżywając wielki dramat - Alén, bo w jego Fiacie ostatecznie odmawia współpracy silnik.

Takiej serii sensacji w ciągu paru ostatnich minut rajdu dawno w Mistrzostwach Polski nie było. Ostateczna kolejność na mecie: Bouffier (jak zwykle), Hołowczyc (najszybszy polski kierowca), Bębenek, Staniszewski, Kuchar, Sołowow, Gabryś, Kuzaj. Końcowa klasyfikacja sezonu: Bouffier, Kuchar, Frycz, Bębenek, Kajetanowicz, Sołowow, Gabryś, Hołowczyc, Kuzaj, Dytko.

Wyniki to dziwne, sensacyjne i zaskakujące. Mistrzem Polski po raz pierwszy w historii obcokrajowiec. Bryan Bouffier - on jest bowiem autorem tego zamieszania (a właściwie sterujący wszystkim z tylnego siedzenia Peugeot Polska) - pojawił się "od niechcenia", w połowie roku, polskie gwiazdy dogonił, przegonił, zagonił w kozi róg. Średnio "wyrabiał" po 9 punktów z każdego rajdu. Kosmos. Brawo i prosimy o jeszcze. Wicemistrzem został Tomek Kuchar. Po porywającym finiszu w ostatnich 5 minutach sezonu. Formalnie jest najlepszym polskim kierowcą. Zaczął ten sezon rewelacyjnie, rządził jak chciał (średnio po 6 pkt z pierwszych 4 rajdów) aż do... przyjazdu Francuza. Druga połówka już licha (średnio po 2 pkt). Ale porywający finisz dał srebrny medal (z przewagą 4 s!). Drugim wicemistrzem jest Sebastian Frycz - bez błyskotliwych zwycięstw, ale zawodnik porządny, sumienny, regularny. Szkoda, że oddał Orlen bez walki, akceptując idiotyczny numer startowy. Razem z Kucharem obaj pokazali, że na krajowym podwórku w odwiecznym pojedynku Subaru jest lepsze od Mitsubishi. Czwarty w sezonie jest Michał Bębenek - wyśmienity i doświadczony kierowca, a miejsce poza podium to na pewno poniżej jego możliwości. Piąty jest Kajtek Kajetanowicz - jeszcze trochę nierówny (można to usprawiedliwić młodością), ale jeździ błyskotliwie i "jeszcze o nim usłyszymy". Szósty Michał Sołowow - to na pewno grubo poniżej oczekiwań, jak i potencjału kierowcy i jego zaplecza technicznego i finansowego. Pomysł ze zmienianiem aut w trakcie sezonu też chyba nie pomógł. Siódmy - Zbyszek Gabryś; startuje nieczęsto (finanse), ale jeździ wyśmienicie. Ósmy - Krzysiek Hołowczyc. Oficjalnie emeryt, ale dwa razy zawiesił rajdową emeryturę i dwa razy okazało się, że nikt z krajowej czołówki nie jest w stanie "starszemu panu" dorównać. Średnio 8,5 pkt z każdego rajdu to wynik dla naszej młodzieży zupełnie abstrakcyjny. Szkoda, że Krzyśkowi i Orlenowi "już się nie chce". Dziewiąty - Leszek Kuzaj. To największy dramat sezonu. Stuprocentowy faworyt i obrońca tytułu jeździł słabo i wszystko, czego dotknął zamieniało się w... porażkę. Ale kibice Leszka nie opuścili i zapowiada on wielki powrót. Dziesiątkę zamyka Paweł Dytko. To też porażka - ten doświadczony kierowca zaczął sezon rewelacyjnie, a potem "jakoś nie szło".

Nie szło też najlepiej polskim organizatorom. Niby nie było wpadek strasznych, ale najsłabiej wypadli ci najbardziej doświadczeni, z Krakowem niestety na czele. Subaru finansuje ten rajd, a nie egzekwuje. I wygląda, jak wygląda. Nadzwyczaj dobrze wypadli natomiast "debiutanci paliwowi" - Orlen i Lotos. Zwłaszcza ten ostatni zorganizował świetny, "prawie górski" rajd w okolicach Gdańska - trasę znalazł doskonałą, a obecność lotniska i wielkiej bazy hotelowej daje temu rajdowi szanse wielkiego awansu. Oby tylko różne plagi (najczęściej urzędnicze i związkowe) go nie dopadły. Chociaż dwie największe plagi, które pojawi- ły się na tegorocznych rajdach - Bouffier i Hołowczyc - okazały się całkiem pożyteczne i orzeźwiające.

SKROMNY WYROBNIK

Z Bryanem Bouffierem, nowym rajdowym mistrzem Polski, rozmawia Julian Obrocki

Bryan - gratulacje. Jesteś międzynarodowym mistrzem Polski. I to z marszu, wyposażony we wszechstronną niewiedzę o naszych rajdach. W dodatku spóźniłeś się o parę miesięcy, gdy peleton z naszymi gwiazdami był już daleko. Jak Cezar (veni, vidi, vici) przybyłeś, zobaczyłeś, wygrałeś. Przypadek, cud, a może jesteś geniuszem?
Nic z tych rzeczy. Po prostu praca. I to nie moja, ale całego zespołu. Bardzo "światowego" - mojego Peugeota zbudowano we Francji, przygotowano na Węgrzech, obsługują go Słowacy, pod kierownictwem polskim i jednego Austriaka. Ja tylko domalowuję kropkę nad i - "strzelam bramkę" czy "przecinam wstęgę".
Z tą wstęgą, czyli szarfą mistrza Polski nie poczekałeś jednak nawet na kolegę z francuskiej kadry, który w walce o swoje złoto strasznie się męczy. (Zaciekawienie na twarzy Bryana.) I ciągle jego sytuacja jest niejasna. Sebastien Loeb...
(śmiech) Faktycznie ja mam złoto już, a Seb ma ciągle pod górę. Ale rozumiem, że to żart. Sebasiten walczy o mistrzostwo świata.
A zatem mistrzostwa Polski miały poziom "umiarkowany"?
Ależ nie. Poziom mistrzostw był wysoki. Musiałem jechać na maksa.
W Polsce panowała opinia, że klasyczne auta N4 (Subaru, Mitsubishi) są lepsze od zabaweczek typu S2000. Przez Ciebie ta teoria legła w gruzach. Jeździsz jednym i drugim...
Jestem fabrycznym kierowcą Peugeota, więc wolę Peugeota S2000 (śmiech). A serio, osiągi są podobne, ale wolę S2000 - to auto mniejsze, sprytniejsze i wolno w nim wszystko przerabiać.
Kolejna powszechna w Polsce opinia mówi, że wygrać może tylko ktoś, kto zna tajemnice trasy, czyli nielegalnie na niej trenuje. To też przez Ciebie legło w gruzach...
Nawet nie próbuję uczyć się tras na pamięć. Umiem robić "czysty" opis i potem jadę w ciemno - to, co słyszę w słuchawkach. Tak profesjonalnie robi się na całym świecie. Wiem, że w polskich rajdach jest z tym problem. We Francji też, ale mniejszy. Kombinatorzy sami sobie robią krzywdę. Na nowej trasie są bezradni.
A jak w ogóle widzisz rajdy w Polsce?
Zupełnie przyzwoicie. Jednolitość regulaminów chroni od pułapek. Trochę gorzej z trasami. Prawdziwe rajdy to "same zakręty", ciągłe wybieranie toru jazdy, ciągłe kręcenie kierownicą. Wychowałem się blisko Alp, więc wiem, co to kręta droga. U was niektóre odcinki specjalne to mało zakrętów, a "w zamian" dużo dziur. Wymaga to nietypowego ustawienia zawieszenia samochodu.
A jak widzisz Polskę w ogóle? Teraz jesteś naszym mistrzem. Chyba nie oddasz tytułu bez walki. Więc może pora na polski dom, polską żonę...
(śmiech). Znasz moją dziewczynę. Jest Francuzką. I nic nie chcę zmieniać. Ale polskie dziewczyny... Natomiast dom w Polsce? Czemu nie. Całkiem mi się tu podoba. Zwłaszcza małe wsie - prawdziwe, naturalne. A czy będę bronił tytułu? Nie wiem. Chciałbym, ale nie mam na to wpływu. Jestem tylko skromnym wyrobnikiem.

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Jacek Janusz i autor

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Nowy, a przy tym finałowy w mistrzostwach Polski Rajd Orlen sypał sensacjami, ale skończył się „jak zwykle" - przyjechał Francuz i wygrał. Sezon za nami. Rok to był dziwny i pełen plag wszelakich.
    auto motor i sport, 2007-12-17 12:35:11
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij