Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

F1, sezon 2010 – zespoły i ich szanse

Wybiła godzina prawdy. Po zimowych testach nie jesteśmy ani trochę mądrzejsi. Kto jest szybki, a kto nie - pokaże dopiero pierwsza sesja kwalifikacyjna sezonu.

Formuła 1, F1, sezon 2010 McLaren MercedesKierowcy ■■■■□Samochód ■■■■■Zespół ■■■■■1. Jenson Button2. Lewis Hamilton McLaren nie jest już fabrycznym zespołem Mercedesa, ale to nie powinno wiele zmienić. Jenson Button i Lewis Hamilton to mistrzowie świata z ostatnich dwóch sezonów, a stoi za nimi potężna infrastruktura McLarena i wciąż najlepszy silnik w stawce. Jeśli to nie jest przepis na sukces, to co nim jest?

 

Testy zakończone, wszyscy już w Bahrajnie, pełna koncentracja, wszystkie siły na front. To już nie zabawa w testy, teraz pójdzie walka o wszystko.

Rozeznać się w formie poszczególnych zespołów na podstawie wyników testów jest zawsze trudno, ale teraz trudniej niż kiedykolwiek. Jeśli ktoś chciał ją ukryć (Red Bull?, McLaren?), to mógł to z łatwością zrobić, kręcąc czasy okrążeń z kilkudziesięciokilogramowymi ładunkami paliwa.

Wygląda na to, że dopiero ostatniego dnia ostatnich testów w Barcelonie, czołowa czwórka - McLaren, Ferrari, Mercedes i Red Bull - zdecydowała się na wyjazd na tor z bardzo małym, kwalifikacyjnym ładunkiem paliwa. Wynik - McLaren, Ferrari, Red Bull i Mercedes, z różnicą między pierwszym a czwartym wynoszącą niecałe 0,3 s. A jeśliby spojrzeć na łączne czasy z czterech dni testów w Barcelonie, okazuje się, że dwunastu kierowców mieści się w połówce sekundy. Są wśród nich obydwa Williamsy, obydwa Saubery, jeden Force India. Wniosek? Nie ma odważnych, by jakiekolwiek wyciągać. Za mało danych.

Wygląda na to, że za plecami czołowej czwórki największe szanse na sprawienie niespodzianki mają Williams, Renault i Sauber. Pierwszy - najlepszy zespół F1 lat 90. - ma za sobą trudne lata, kiedy nie potrafił wykorzystać sojuszu z BMW, a po rozstaniu się z niemieckim producentem silników spadł na dalsze miejsca. Teraz Williams ma doskonałą parę kierowców w osobach Rubensa Barrichello (któremu w tym roku "stuknie" 300 startów w GP - absolutny rekord) i młodego Nico Hulkenberga, aktualnego mistrza GP2. Jeśli tylko auto okaże się szybkie, ci dwaj mogą sprawić parę niespodzianek, trudno jednak oczekiwać, by na przestrzeni całego sezonu Williams wytrzymał tempo rozwoju, jakie bez wątpienia narzuci czołówka.

Podobną szansę ma Renault, które zamiast błyszczeć spektakularnymi czasami podczas testów, koncentrowało się na poważnej robocie. Wbrew temu, co sugeruje nazwa, nie jest to już fabryczny zespół wielkiego producenta. Jednoznacznym liderem ekipy jest Robert Kubica, który przy paru okazjach wyraźnie dał do zrozumienia, że praca nad autem idzie w dobrym kierunku i widać postępy. Wydaje się, że Kubica ma cichą pewność siebie, jakby czuł, że auto może mieć dobrą formę na początku sezonu. To jest sprawa kluczowa, bo podobnie jak w wypadku Williamsa, również Renault będzie trudno utrzymać tempo rozwoju, jakie od pierwszego GP narzucą cztery czołowe ekipy. Ciekawe, co pokaże Witalij Pietrow, który płaci za miejsce w F1, ale nie wziął się znikąd, o czym świadczy wicemistrzostwo GP2. Jeśli Rosjanin pokaże się z dobrej strony mając za lidera zespołu Kubicę, to znaczy, że jest przynajmniej bardzo dobrym kierowcą.

Natomiast największą niespodziankę może sprawić Sauber. Zespół został uratowany po wycofaniu się BMW, ma pewne miejsce w F1, niezłe silniki Ferrari, porządną infrastrukturę oraz więcej niż solidną parę kierowców. Chociaż nie zaszkodziłoby, gdyby zamiast ich nazwisk, na samochodzie pojawiły się jakieś nalepki sponsorów.

Ale niezależnie od tego kto sprawi jaką niespodziankę, największym wydarzeniem będzie w Bahrajnie powrót na tor Michaela Schumachera. Siedmiokrotny mistrz świata powraca z zespołem, w którym uczył się wielkiego ścigania (w samochodach sportowych), a sam Mercedes występuje po raz pierwszy od lat 50. we własnych, srebrnych barwach. Niemcy znów są wielkie. Czy może być lepsze story nie tylko na strony sportowe, ale wręcz na czołówki gazet? Ferrari, McLaren i Red Bull uważają, że jak najbardziej może.

Tekst: Roman Popkiewicz

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 38 100 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Wybiła godzina prawdy. Po zimowych testach nie jesteśmy ani trochę mądrzejsi. Kto jest szybki, a kto nie - pokaże dopiero pierwsza sesja kwalifikacyjna sezonu.
    auto motor i sport, 2010-03-12 11:29:17
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij