Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
2.5

Głupota nie ma płci

My kierowcy z lubością wymyślamy i powtarzamy kawały o policjantach, podkreślające nasze nad nimi przewagi intelektualne. A mnie zaciekawiło jak policjant z drogówki widzi talenty Polaków w ruchu drogowym.

2006-12-05
Sierżant Marcin Knapek Sierżant Marcin Knapek

Panie sierżancie - jak jeździmy? Mądrze czy głupio?
Knapek: Znacząca grupa wypadków to zdarzenia w pełni "wymyślone" przez głupotę kierowców, a więc takie, gdzie nie można tłumaczyć się jakąś nagłą niespodziewaną sytuacją. Przykładem mogą być przypadki jazdy pojazdem na ko- łach, ale w mniejszej ich ilości niż to przewidział producent! Dotyczy to dużych wielokołowych ciężarówek, naczep i przyczep, ale też mniejszych lawet ciągnących do Polski tanie samochody z Niemiec. Osobiście zatrzymałem zestaw, w przyczepie którego - z powodu braku koła zapasowego - kierowca wiózł na pace, po zdemontowaniu, całą "przeszkadzającą mu" oś! Zupełnie przerażają niby obyci z mechaniką "wynalazcy", którzy potrafią dwiema cegłami zaklepać, a więc zaślepić, pół niesprawnego układu hamulcowego. Taki pojazd zatrzymał mi się do kontroli nie przy radiowozie, ale 100 metrów dalej! Amortyzatorów nie miał wcale. Bo "kiedyś się urwały"...

No tak. A tuning?
Knapek: Ten coraz modniejszy, domorosły - bywa jeszcze głupszy i groźniejszy. Przykładem są tu absurdalnie szerokie, a więc "gwarantujące" poślizg na śniegu czy w deszczu opony, czy też pochodzące z USA lub z Anglii lampy przednie, bardzo oślepiające, bo bez granicy światła i cienia. Przerażają wypadki spowodowane przez "niewyrobione zakręty" przy pomocy malutkiej jak talerzyk kierownicy, czy pożary wywołane przeniesieniem układu wydechowego do... bagażnika! Albo np. bezsensownie ciężki, nisko wiszący tłumik - po zaczepieniu o polskie studzienki czy koleiny, dla pojazdów z tyłu jest pociskiem śmiercionośnym.

jak duże zagrożenie powodują źle zabezpieczone ładunki?
Knapek: Niestety okazuje się, że bardzo duże. Pracując głównie w patrolach autostradowych - najczęściej na dziurawym odcinku pod Wrocławiem - widziałem już spadające z podskakującej przyczepy butle gazowe czy nawet zwierzęta rzeźne. Nie są rzadkością ciężkie, ale latające koła ciężarówek, a nawet, choć trudno w to uwierzyć, śmiercionośne, ostre, kanciaste... szczęki hamulcowe. Gubione "po trochę" materiały budowlane, na przykład gruz, żwir, deski czy rury - to przerażająca, ale niestety codzienność. Osobiście byłem świadkiem oblania nowiutkiego, dopiero co kupionego drogiego samochodu beczką farby z otwartej cię- żarówki.

Czy są jakieś określone dni i godziny niosące specjalne zagrożenie na drogach?
Knapek: Osobna grupa wypadków to te zdarzające się w nocy z soboty na niedziel ę. Po wyskokowej imprezie rozwozi uczestników osoba (kobieta) absolutnie trzeźwa i mająca prawo jazdy, ale nie swoim samochodem, lecz jakimś nowoczesnym wynalazkiem i "walka z nowoczesnością" tak tę osobę absorbuje i przeraża, że na pierwszym skrzyżowaniu zwyczajnie wjeżdża w latarni ę. Nie ma osobnych praw jazdy na samochody normalne i udziwnione. Przykładem nowinek są niby nowoczesne, dotykowe migacze, których nie można wyłączyć, bo włączają się w przeciwną stronę zupełnie dezinformując kierowców za nami. Przy dużej prędkości na autostradzie wjeżdżamy na pas przeciwny niż sygnalizuje nasz samochód.

Czy przekraczanie prędkości jest w Polsce problemem ilościowo znaczącym?
Knapek: Ja jestem specjalistą od autostrady i tam pracuję najczęściej. Na moim odcinku sytuacje, o których się pamięta to zawsze prędkości grubo powyżej 200 km/h. Ostatnio rekord dzienny należał do kobiety. I to kierującej w miar ę małym autem. Spieszyła się, by nadrobić czas, bo to auto, którym zawsze jeździ się zepsuło i musiała wrócić po drugie, gorsze. - A tamtym ile pani jeździ? - Tyle ile przewidział konstruktor, tzn. 250 km/h - usłyszałem.

Czy nowe czasy to "nowe wypadki"?
Knapek: Niestety tak. Np. spowodowane uprawianiem seksu w czasie jazdy. Niekompletny strój ofiar i "inne ślady" nie pozostawiają cienia wątpliwości, dla- czego kierowca nie był odpowiednio skoncentrowany na prowadzeniu samochodu. Nowe czasy obnażają też brak nawyków autostradowych. Ostatnio cudem tylko nie rozbiłem radiowozu w nocy o stojący (na autostradzie) a nie na pasie awaryjnym samochód. Nie był opuszczony. W środku siedział starszy pan, w kapeluszu - "stanął tu sobie", bo był zmęczony. Na jezdni, bo to było... pod wiaduktem, a wiało i padało. Parking był parę metrów dalej. Zostawianie uszkodzonych wielkich ciężarowych przyczep też jest częste. "Przecież jest duża to ją widać. A ja pojechałem do firmy po koło zapasowe" - słyszę, po pięciu godzinach pilnowania przez nas tego wybryku, od wracającego kierowcy.

Jak często te najcięższe wypadki są spowodowane zaśnięciem za kierownicą?
Knapek: Nie wszyscy się przyznają do takiej słabości. Dużo częściej, jeśli przeżyją, mówią, że to nie ich wina, bo przy dużej szybkości zahamowali, a wtedy z siedzenia obok spadł telefon komórkowy, więc pochylili się, by go poszukać. W czołówce sprawców jest też zapalniczka, śliska puderniczka, a ostatnio ratowanie kompaktu, żeby się na podłodze nie porysował. Podobna co do stopnia głupoty przyczyna to... buty, np. drewniaki, które wpadły pod pedał hamulca.

Kierowcy ciężarówek też mają swoje typowe wypadki?
Knapek: Tak. Oni dużo pracują, ale rzadziej zasypiają za kierownicą, bo coraz trudniej oszukać umieszczone w kabinach tachografy mierzące czas ich pracy. Gorzej jest z szybkością - bo "szef kazał dowieźć towar na czas, a jak nie dowiozę, to znajdzie kogoś na moje miejsce". I dużo jest wypadków spowodowanych przez stan techniczny ciężarówek. Te starsze, np. z uszkodzonym hamulcem postojowym, potrafią bez kierowcy odjechać spod sklepu powodując niezłe zamieszanie. Osobny "ciężarowy temat" to drogi lokalne, gdzie pasy ruchu są węższe od takiego kolosa. Tam każde wymijanie czy wyprzedzanie, szczególnie w nocy, to zagrożenie ogromne.

Czy niezapinanie pasów jest ciągle problemem?
Knapek: Na długich trasach jest nieźle, gorzej w mieście. Coraz więcej aut ma poduszki powietrzne. Ale co z tego, jeśli mamy źle ustawione zagłówki. Często po dachowaniu auta znajdujemy wbite w ciało ofiary niezabezpieczone śrubokręty, kombinerki, nożyczki, radia, szklane butelki, parasole. A w kombiakach - kanistry, krzesła, stoliki, pompki, lewarki.

Więc może nie wozić tych rzeczy?
Knapek: Przede wszystkim wozić zdrowy rozsądek.

Kto według drogówki jeździ gorzej - kobiety czy faceci? A może blondynki?
Knapek: Miałem przypadek, gdy blondynka naczytała się, że dogrzany silnik mniej pali. I owinęła go (to nie żart!) kocem. Spalił się cały samochód. Ale głupota nie ma płci, ani koloru włosów. Głupota jest uniwersalna.

Rozmawiał: Julian Obrocki
Zdjęcie: Jacek Janusz

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    My kierowcy z lubością wymyślamy i powtarzamy kawały o policjantach, podkreślające nasze nad nimi przewagi intelektualne. A mnie zaciekawiło jak policjant z drogówki widzi talenty Polaków w ruchu drogowym.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij