Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Gra losu

Od 27. okrążenia GP Kanady sama walka na torze zeszła na drugi plan. Dominujące stało się wyczekiwanie na informacje - co z Robertem Kubicą?

2007-06-28
Wypadek Roberta Kubicy Kraksa wyglądała apokaliptycznie. "To cud, że Robertowi nic się nie stało" - stwierdził później lekarz Ronald Denis.

Na każdym bilecie, każdej wejściówce dla VIP-ów i każdej przepustce prasowej na Grand Prix jest drobnym druczkiem, ale wyraźnie napisane: "Sport motorowy jest niebezpieczny".

To oczywiste, banalne stwierdzenie. Jego złowrogi wydźwięk słabnie w czasach niezwykle mocnych samochodów z kokpitami wyłożonymi specjalnymi, pochłaniającymi energię materiałami, superbezpiecznych torów z wielkimi strefami bezpieczeństwa oraz kołnierzy HANS (Head And Neck Support), zmniejszających ryzyko urazów szyi i głowy przy uderzeniach czołowych. Czasem jednak zdarza się wypadek tak przerażający, że obawiamy się, jakie informacje mogą nadejść od lekarzy zajmujących się kierowcą.

Nie ma wątpliwości, że w Montrealu Roberta Kubicę uratowało to, co w ostatnich kilkunastu latach (dokładnie od czasu "czarnego weekendu" na torze w Imoli w 1994 roku, kiedy Formuła 1 straciła Rolanda Ratzenbergera i Ayrtona Sennę) uczyniono podnosząc poziom bezpieczeństwa. Z koszmarnego uderzenia w betonową ścianę, przy ogromnej prędkości i pod wrednym kątem - najgorszego z możliwych, kiedy większość energii ruchu jest rozpraszana w krótkiej chwili jednego zderzenia, co oznacza kolosalne obciążenia dla człowieka - Kubica wyszedł tylko ze skręconą kostką. Następnego dnia opuścił szpital, zebranym zaś dziennikarzom powiedział: "Jak widzicie, jestem w dobrej formie" i sam odjechał samochodem. Martwił się, czy zostanie dopuszczony do startu w Indianapolis, za nie cały tydzień.

Do wypadku doszło w stosunkowo bezpiecznym miejscu - daleko za wyjściem z zakrętu i długo przed rozpoczęciem hamowania, na lekko łukowatym odcinku toru, który dla aut F1 jest praktycznie prostą. Zobaczyliśmy jak niewiarygodnie bezpieczne są auta F1, ale też jak w dowolnej chwili w najbardziej niewinnym miejscu może dojść do zdarzenia mogącego mieć fatalne konsekwencje. Tak jak inni sportowcy, kierowcy F1 robią to, co kochają. Ale ryzykują coś więcej niż naciągnięty mięsień.

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: East News

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 121 671 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Od 27. okrążenia GP Kanady sama walka na torze zeszła na drugi plan. Dominujące stało się wyczekiwanie na informacje - co z Robertem Kubicą?
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij