Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Hołowczyc z problemami

2009-01-08
Krzysztof Hołowczyc Krzysztof Hołowczyc podczas Dakaru 2007

Hołowczyc, który zajmował 12. miejsce na punktach kontrolnych pierwszym i drugim, na metę zameldował się ostatecznie na 16. pozycji. Polski zawodnik zakopał się w wydmie na 30-40 km przed metą, a potem zmagał się z awarią systemu hydraulicznych podnośników, w wyniku czego stracił ponad godzinę.

Ale problemy mieli też inni kierowcy. Dotychczasowy lider rajdu Sainz, w którego samochodzie zawiodło wspomaganie układu kierowniczego, rolował swojego Race Tuarega, gubiąc maskę, tracąc do zwycięzcy etapu Ginela de Villiersa ponad 15 minut i prowadzenie na rzecz Nassera al-Attiyaha. 

Polski kierowca po pięciu odcinkach specjalnych ze stratą 2 godzin 20 minut i 47 sekund zajmuje 13. miejsce. Na drugą pozycję awansował de Villiers (+2,24 min), który wyprzedza trzeciego Sainz o 4 minuty i 9 sekund. 

Wypowiedź Hołowczyca po piątym etapie: "Prawdziwy Dakar rozpoczął się dzisiaj. I to nie tylko dla nas. Z tego co się zorientowaliśmy, to wielu zawodników miało dziś spore kłopoty. To był zdecydowanie najtrudniejszy z dotychczasowych odcinków. Pierwsza część była bardzo kamienista, dużo jechaliśmy korytami wyschniętych rzek, więc staraliśmy się jechać bez zbędnego ryzyka osiągając 12.-13. międzyczasy. Kłopoty zaczęły się na jakieś 30-40 km przed metą, gdy wjechaliśmy na wydmy.

Dziś według organizatora miały być one dość łatwe, więc wjeżdżając na nie zdecydowaliśmy się nie spuszczać powietrza, żeby nie tracić cennego czasu. Wydmy jednak okazały się bardzo trudne i zdradliwe. W pewnym momencie zakopaliśmy się, ale nie zbyt mocno. Uruchomiliśmy nasz system hydraulicznych podnośników i gdy samochód był już w górze wystrzelił wąż doprowadzający olej do podnośnika, który pozostał wyciągnięty.

Sytuacja zrobiła się dramatyczna, bo nie mogliśmy opuścić samochodu na ziemię. Musiałem po kolei rozbierać cały system hydrauliczny, jednocześnie uważając, żeby nie stracić zbyt dużo płynu, którego obieg  jest wspólny ze wspomaganiem kierownicy. Wykręcałem zaworki z jednego miejsca, żeby je wkręcić w inne, tak żeby nie uciekał płyn. Cała ta operacja trwała grubo ponad godzinę i sam nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradziłem.

Po raz kolejny zaprocentowało moje doświadczenie jako mechanika. Jean-Marc rzucił mi się na szyję, gdy samochód w końcu opadł na ziemię i mogliśmy ruszyć w stronę mety. No cóż, ponieśliśmy sporą stratę, ale rajd tak naprawdę dopiero się rozpoczął. Widzieliśmy palący się samochód Lavieilla, naszego rywala z poprzednich rajdów, spłonął doszczętnie. Pterehansel i Sainz dachowali, więc wszyscy pomału zaczynają mieć jakieś przygody i pocieszamy się, że nie jesteśmy jedynymi pechowcami. Spadliśmy co prawda o trzy miejsca, ale rajd jest jeszcze bardzo długi." 

Źródło: autoklub.pl, orlen team

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Piąty etap Rajdy Dakar nie był udany dla Krzysztofa Hołowczyca. Ale problemy mieli też kierowcy z początku stawki.
    auto motor i sport, 2009-01-08 07:24:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij