Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Jeremy Clarkson pójdzie do więzienia?

Brytyjski The Telegraph podaje, że Jeremy Clarkson może pójść za kratki. Wszystko rozchodzi się o program "Top Gear" nakręcony w Argentynie.

Konrad Maruszczak 2015-10-30
Jeremy Clarkson fot. bbc.co.uk

Po zwolnieniu Clarksona z BBC oraz informacji o nowym programie, który poprowadzi znane trio, myśleliśmy, że ta sprawa już ucichła. Teraz okazuje się, że nie do końca. Za co "Jezza" ma trafić do więzienia?

Wszystko rozchodzi się o odcinek "Top Gear" nakręcony w Argentynie. Trzech prezenterów wybrało się tam, żeby pokazać, że samochodami sportowymi za niewielkie pieniądze można jeździć po trudnym terenie. Clarkson zdecydował się na Porsche 928. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jego tablice rejestracyjne "H982 FKL".

Władze Argentyny zrozumiały to jako prowokację, dotyczącą wojny o Falklandy w 1982 roku. Numery faktycznie mogą się z tym kojarzyć, ale Jeremy nie zrobił tego celowo, był to po prostu czysty przypadek. "James May w wywiadzie dla "Absolute Radio" stwierdził, że "ktoś musiał chcieć zobaczyć, że chodzi o Falklandy. Te tablice nie miały żadnego znaczenia".

"Jeremy chciał wyjątkowo rzadki w Wielkiej Brytanii egzemplarz Porsche 928. Zależało mu na wersji GT z manualną skrzynią biegów. Znaleźliśmy tylko dwa takie egzemplarze, jeden był w lepszym stanie, dlatego go kupiliśmy" - dodał później May. Warto też wspomnieć, że w Wielkiej Brytanii tablice rejestracyjne przypisane są do samochodu, nie do właściciela. Więc jeśli ten się zmienia, tablice pozostają takie same od nowości i nic nie można z tym zrobić.

Sędzia Maria Cristina Barrionuevo prowadzi pozew przeciw BBC i "Top Gear", otrzymała od trzech sędziów odwoławczych wniosek o wznowienie sprawy. Domagają się oni trzech lat więzienia dla Clarksona. Wznowienie sprawy oznacza, że trio będzie musiało pojechać do Argentyny na przesłuchanie. Wątpliwe jest jednak to, że władze Wielkiej Brytanii zgodzą się na wysłanie prezenterów do Argentyny. Czekamy na dalszy rozwój sprawy.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij