Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Jestem chłopak z farmy

Z Norwegiem Petterem Solbergiem - byłym rajdowym mistrzem świata, fabrycznym kierowcą zespołu Subaru - rozmawia Julian Obrocki.

2007-07-18

Petter, to chyba fantastyczne być rajdowym mistrzem świata. Ale mało fantastyczne być nagle szóstym kierowcą na świecie. A tak skończyłeś zeszły sezon...
Solberg: Nawet mi nie mów. Przez tyle lat kończyłem sezon na podium. Medal za medalem. A w zeszłym roku same wpadki. Głupie.

Gdzie jest słaby punkt? Koncepcja auta, silnik, zawieszenie, a może - sorry - człowiek za kierownicą? Solberg: Siedzimy po nocach. Różnica jest mikroskopijna. Ale przegrywamy. Pomiary wykazują, że nie silnik. I raczej nie kierowca. Sekret jest w zawieszeniu - w zakrętach jeździmy wolniej. A konkurenci szybciej. Tak o 1%.

To dużo?
Solberg: Niedużo. Ale wygrywają. Więc dużo.

Na początku sezonu ogłosiłeś "maximum attack". I ciągle coś nie wychodzi. Da się jeszcze wygrać ten sezon?
Solberg: Auto jest coraz lepsze. Ale chyba "za dobre" - zbyt wyrafinowane. Proste nie zawsze znaczy gorsze. Przekombinowane?
Solberg: Tak... to dobre słowo. Auto jest nabite nowinkami. Ale nowinki lubią się psuć. To pogarsza niezawodność i dojeżdżalność. Przyszedłeś do Subaru z Forda. Nie żałujesz tego kroku? Ford jest chyba szybszy... Solberg: W biznesie, bo to jest już raczej biznes niż sport, nie zadaje się takich pytań. Kocham Subaru. I już.

Jak oceniasz istnienie "team orders" [przepuszczanie bez walki partnera z zespołu, jeśli wymaga tego taktyka - J.O.]? Kiedyś tak zrobiłeś z Burnsem. Teraz może zdarzyć się telefon z domu, bo w MŚ Twój brat już Cię prawie dogonił...
Solberg: To trudna sprawa. Nie myśl ę o tym. Jak jadę w rajdzie, to jadę na maksa. Zawsze. Nie istnieje nic poza najbliższym zakrętem. Raz przepuściłem Richarda. Tylko raz. Tak było lepiej dla teamu.

Teoretycy ciągle kalkulują, jak na wyniki wpływa hamowanie lewą lub prawą nogą. Którą stronę popierasz?
Solberg: Ja lewą. Nie mam wątpliwości, że tak jest lepiej. Dla mnie. A Makinen tego nie wiedział i był 4 razy mistrzem świata. Hamując prawą, zwyczajnie, jak taksiarz. Ale to był Makinen.

Widzę, że masz kask z HANS-em (Head And Nec Support) [kask nie tylko "na głowie", ale ze specjalnym "rusztowaniem" przyczepionym też do barków, pomysł z F1 - J.O.] - da się w rajdach z tym jeździć? Przecież trzeba kręcić głową...
Solberg: Wygląda to upiornie. Jakieś żelastwo na człowieku. Ale już się przyzwyczaiłem. I nie pamiętam, że to mam. Jakby naprawdę przeszkadzało, to wyrzuciłbym.

Widać jakieś szaleństwo w walce o niski środek ciężkości rajdówek. Nawet wszystkie pstryczki-elektryczki są już w podłodze. "Podpiłowuje się" fotele, żeby siedziało się niżej. Nie wiadomo czy w aucie jest pilot, bo leży gdzieś na poziomie koła zapasowego. Ty jeszcze widzisz drogę? Solberg: Dobre pytanie. Jako jedyny pytasz o to. A sprawa jest poważna. Faktycznie podpiłowują nas coraz bardziej. Widać coraz gorzej. Zwłaszcza na szczytach wzniesień. Jak nie widzę drogi, to... robię to, co dyktuje pilot. Cholera... Przecież pilot też nic nie widzi...

Rajdy to jedyny sport, w którym wprowadzono system superally [możliwość zaliczenia imprezy i zdobycia punktów w rajdzie, którego kierowca nie ukończył, np. rozbił samochód - J.O.]. Jest w tym jeszcze duch sportu i zwykła uczciwość?
Solberg: Rajdy MŚ to już prawie nie jest sport. To wielkie widowisko dla milionów. Tłum nie chce, żeby bohaterowie znikali ze sceny w trakcie spektaklu. Nie dręczy mnie to, że to jest show. Sam się bawię. Nawet przezywają mnie Mr Hollywood.

A wsiadłbyś do auta w F1? Też show.
Solberg: Dałbym radę. Jeździłem w młodości trochę w wyścigach. Ale ciągle w kółko? Po tej samej trasie? Nie kręci mnie to.

Rajdy to tysiące zakrętów, tysiące pułapek. A z trasą wolno obecnie zapoznać się tylko dwa razy. Cierpi na tym bezpieczeństwo?
Solberg: Najbezpieczniej nie jest. Ale rajdy nie mogą być coraz droższe. Oszczędności szuka się wszędzie. Tu faktycznie biznes trochę wygrywa z bezpieczeństwem. Ale to niezłe wyzwanie - ogarnąć tysiące zakrętów "dwoma spojrzeniami". Ja daję radę. A inni? Niech się uczą.

A jakby tak na chwilę zamienić auta - Ty wsiadasz do Citroëna Loeba, a on w Twoje Subaru. Jak wypadłaby konfrontacja?
Solberg: Odpowiem nie wprost. W F1 auto wolniejsze o 1% nie ma prawa wygrać. Tam auto to 80%, a człowiek tylko 20%. Zobacz jak debiutanci, ale mocnymi autami, mieszają w F1. W rajdach ciągle najważniejszy jest człowiek. I za to lubię rajdy.

Co rodzina na to, że tak kochasz te rajdy? Da się z Tobą wytrzymać?
Solberg: Wszyscy w rodzinie kochają rajdy. Nie tylko tato, nawet mama by- ła kierowcą rajdowym. Żona też. U nas "normalnych" nie ma. Ale jak przegram rajd, to nie jest ze mną łatwo.

Widzisz więc rolę psychologa w rajdach?
Solberg: Ja "nie używam". Na rajdzie nie mam takiej osoby. Znam siebie i sam układam sobie wszystko w głowie. Wszyscy wiedzą, że mam tyle energii i adrenaliny, że nie trzeba mnie podkręcać.

A syn... Ma 5 lat - będzie z niego rajdowiec? Podkręcasz go trochę?
Solberg: Nie trzeba go podkręcać. Już jeździ wszystkim, co ma kółka. Nie będę zmuszał. Ale na pewno nie zabroni ę. W naszej rodzinie!? Jak miałem 5 lat, też jeździłem po naszej farmie wszystkim czym się dało. W przerwach siedziałem w garażu. Umiem złożyć auto.

Masz dla syna czas?
Solberg: Marnie to wygląda. Pracuj ę przecież okrągły rok.

A jak nie pracujesz?
Solberg: To syn, żona, ryby, telewizja. Sam robię coś dla Discovery Channel. Oraz boks! Sam to wymyśliłem! Żeby jak głupek nie kręcić różnymi korbami na siłowni. Taki boks nie całkiem serio. Ale rozwija wszystkie mięśnie. Daje szybkość i refleks. Akurat to, czego potrzebuj ę. Lubię boks!

Jak widzisz przyszłość rajdów? Jest coraz mniej pustych miejsc na świecie, gdzie można to bezpiecznie dla widzów robić. Zostaną tylko pokazówki na stadionach? A może PlayStation?
Solberg: O Boże - nie! Rajdy to jazda przez różne kraje, różne kontynenty, różne kultury. Różne trasy, nawierzchnie. Nowe miejsca. Choćby Polska. Każdy zakręt jest inny... A w PlayStation jestem niezły. Ale to tylko relaks. Ani pożytku, ani adrenaliny. Muszę mieć przestrzeń. Jestem chłopak z farmy...

Zdjęcia: Julian Obrocki, Subaru

Widzę, że masz kask z HANS-em (Head And Nec Support) [kask nie tylko "na głowie", ale ze specjalnym "rusztowaniem" przyczepionym też do barków, pomysł z F1 - J.O.] - da się w rajdach z tym jeździć? Przecież trzeba kręcić głową...
Solberg: Wygląda to upiornie. Jakieś żelastwo na człowieku. Ale już się przyzwyczaiłem. I nie pamiętam, że to mam. Jakby naprawdę przeszkadzało, to wyrzuciłbym.

Wszyscy wiedzą, że mam tyle adrenaliny i energii, że nie trzeba mnie podkręcać

Widać jakieś szaleństwo w walce o niski środek ciężkości rajdówek. Nawet wszystkie pstryczki-elektryczki są już w podłodze. "Podpiłowuje się" fotele, żeby siedziało się niżej. Nie wiadomo czy w aucie jest pilot, bo leży gdzieś na poziomie koła zapasowego. Ty jeszcze widzisz drogę?
Solberg: Dobre pytanie. Jako jedyny pytasz o to. A sprawa jest poważna. Faktycznie podpiłowują nas coraz bardziej. Widać coraz gorzej. Zwłaszcza na szczytach wzniesień. Jak nie widzę drogi, to... robię to, co dyktuje pilot. Cholera... Przecież pilot też nic nie widzi...

Rajdy to jedyny sport, w którym wprowadzono system superally [możliwość zaliczenia imprezy i zdobycia punktów w rajdzie, którego kierowca nie ukończył, np. rozbił samochód - J.O.]. Jest w tym jeszcze duch sportu i zwykła uczciwość?
Solberg: Rajdy MŚ to już prawie nie jest sport. To wielkie widowisko dla milionów. Tłum nie chce, żeby bohaterowie znikali ze sceny w trakcie spektaklu. Nie dręczy mnie to, że to jest show. Sam się bawię. Nawet przezywają mnie Mr Hollywood.

A wsiadłbyś do auta w F1? Też show.
Solberg: Dałbym radę. Jeździłem w młodości trochę w wyścigach. Ale ciągle w kółko? Po tej samej trasie? Nie kręci mnie to.

Rajdy to tysiące zakrętów, tysiące pułapek. A z trasą wolno obecnie zapoznać się tylko dwa razy. Cierpi na tym bezpieczeństwo?
Solberg: Najbezpieczniej nie jest. Ale rajdy nie mogą być coraz droższe. Oszczędności szuka się wszędzie. Tu faktycznie biznes trochę wygrywa z bezpieczeństwem. Ale to niezłe wyzwanie - ogarnąć tysiące zakrętów "dwoma spojrzeniami". Ja daję radę. A inni? Niech się uczą.

A jakby tak na chwilę zamienić auta - Ty wsiadasz do Citroëna Loeba, a on w Twoje Subaru. Jak wypadłaby konfrontacja?
Solberg: Odpowiem nie wprost. W F1 auto wolniejsze o 1% nie ma prawa wygrać. Tam auto to 80%, a człowiek tylko 20%. Zobacz jak debiutanci, ale mocnymi autami, mieszają w F1. W rajdach ciągle najważniejszy jest człowiek. I za to lubię rajdy.

Co rodzina na to, że tak kochasz te rajdy? Da się z Tobą wytrzymać?
Solberg: Wszyscy w rodzinie kochają rajdy. Nie tylko tato, nawet mama by- ła kierowcą rajdowym. Żona też. U nas "normalnych" nie ma. Ale jak przegram rajd, to nie jest ze mną łatwo.

Widzisz więc rolę psychologa w rajdach?
Solberg: Ja "nie używam". Na rajdzie nie mam takiej osoby. Znam siebie i sam układam sobie wszystko w głowie. Wszyscy wiedzą, że mam tyle energii i adrenaliny, że nie trzeba mnie podkręcać.

A syn... Ma 5 lat - będzie z niego rajdowiec? Podkręcasz go trochę?
Solberg: Nie trzeba go podkręcać. Już jeździ wszystkim, co ma kółka. Nie będę zmuszał. Ale na pewno nie zabroni ę. W naszej rodzinie!? Jak miałem 5 lat, też jeździłem po naszej farmie wszystkim czym się dało. W przerwach siedziałem w garażu. Umiem złożyć auto.

Masz dla syna czas?
Solberg: Marnie to wygląda. Pracuję przecież okrągły rok.

A jak nie pracujesz?
Solberg: To syn, żona, ryby, telewizja. Sam robię coś dla Discovery Channel. Oraz boks! Sam to wymyśliłem! Żeby jak głupek nie kręcić różnymi korbami na siłowni. Taki boks nie całkiem serio. Ale rozwija wszystkie mięśnie. Daje szybkość i refleks. Akurat to, czego potrzebuj ę. Lubię boks!

Jak widzisz przyszłość rajdów? Jest coraz mniej pustych miejsc na świecie, gdzie można to bezpiecznie dla widzów robić. Zostaną tylko pokazówki na stadionach? A może PlayStation?
Solberg: O Boże - nie! Rajdy to jazda przez różne kraje, różne kontynenty, różne kultury. Różne trasy, nawierzchnie. Nowe miejsca. Choćby Polska. Każdy zakręt jest inny... A w PlayStation jestem niezły. Ale to tylko relaks. Ani pożytku, ani adrenaliny. Muszę mieć przestrzeń. Jestem chłopak z farmy...

Zdjęcia: Julian Obrocki, Subaru

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 97 236 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Z Norwegiem Petterem Solbergiem - byłym rajdowym mistrzem świata, fabrycznym kierowcą zespołu Subaru - rozmawia Julian Obrocki.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij