Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Kajetan Kajetanowicz: Seryjny zwycięzca

Wystartował w tym roku w siedmiu wielkich krajowych i międzynarodowych rajdach. Wygrał wszystkie. Taka seria to w sporcie zjawisko unikalne. Spotkanie ze „sprawcą” – Kajetanem Kajetanowiczem.

2014-03-24
Wywiad Kajetanowicz: Seryjny zwycięzca Trudny balans – dobrze połączyć życie prywatne...

Tylko Loeb, Ogier czy Vettel potrafią tak zdominować sezon. Jak czujesz się w tym towarzystwie?
Nie wiem. Nigdy o tym tak nie pomyślałem. Wygrałem w tym sezonie wszystko, czego dotknąłem. Żadnych drugich miejsc. Ale spokojnie. To nie były mistrzostwa świata.
Wygrywanie nie usypia?
Trochę usypia. Nie walczysz do bólu, jak cię nikt nie naciska. Łatwo coś zaniedbać lub zlekceważyć. I łatwo o rutynę. To groźne.

Masz twardą psychikę?
Ani twardą, ani miękką. Wytrenowaną! To niezbędne narzędzie zawodowego sportowca. Jak trzeba, to potrafię się wkurzyć. Ale rzadko.

Rajdy to sport bardzo niebezpieczny. I dwuosobowy. A to wielka, poważna odpowiedzialność.

Szkoli się psychikę do rajdów?
Nie mam problemów z psychiką. Do psychologa nie chodzę, ale mam osobistego trenera nie tylko formy fizycznej, ale razem pracujemy też nad motoryką, refleksem, motywacją.
Umiesz kalkulować taktycznie?
W rajdach od siły mięśni ważniejsza jest koncentracja. Łatwiej jechać szybko, niż sztucznie zwalniać. W szachach można odpocząć i nikt nie zauważy. Tu każda sekunda decyduje o życiu. Obniżenie koncentracji jest niebezpieczne.

Odczuwasz strach? Taki ogólny przed startem i ten konkretny, gdy dzieje się coś groźnego i „została jedna sekunda”?
Jest niebezpiecznie. Wiem, jak wielkie są niektóre zagrożenia i zdaję sobie sprawę z konsekwencji. Myślę, że jest przed rajdem coś takiego jak strach. Ale rajdy to moja miłość. Muszę to robić. Jednak z zimną kalkulacją zagrożeń. Osobna sprawa to skrajne sytuacje nagłe. I masz jedną sekundę. Wtedy nie odczuwam strachu. Mam dobry instynkt. Dobrze się bronię. Do końca. Gorzej jest chwilę później. Ale potrafię szybko wrócić do pełnej koncentracji.

A wypadki? Da się je zresetować czy zostają na zawsze?
Mam mało wypadków. Nikt nie wie, że w tym roku mocno rozbiłem jedyną rajdówkę. Z moim inżynierem w aucie. Sześć dni do startu. Ale po chwili trzeba było na zimno ocenić szanse odbudowy. Rozdzielić zadania. W międzyczasie z uśmiechem zdążyć do telewizji. Było nerwowo. Ale na tyle się zresetowałem, że ten rajd też wygrałem. Nie sztuka upaść, sztuka się podnieść.
Masz sposób na koncentrację przed niebezpieczną próbą?
Mam swoją całą procedurę. Trwa około minuty. Wtedy już z nikim nie rozmawiam. Otwieram drzwi i przewietrzam auto. Potem jest dociąganie pasów bezpieczeństwa. Następnie „chwila dla mnie” – nie podam szczegółów – i włączanie pstryczków, a jest ich trochę.
Na ile minut potrafisz się skoncentrować?
Wyćwiczone mam na około 20-30 minut. Tyle jest potrzebne w rajdach. Więc na Dakar nie jestem jeszcze gotowy.
Trudniejsze jest zmęczenie fizyczne czy psychiczne?
Regenerację psychiczną mam opanowaną. A fizycznie to nie tylko mięśnie, przeciążenia, ale np. błędnik, zmęczenie wzroku. Oko trzeba ćwiczyć. Wiedzieć, gdzie patrzeć na drogę. To cała wiedza tajemna.
Co umiesz najlepiej – asfalt, szuter, śnieg, deszcz?
Nie mam wyraźnie słabszych punktów. Ale największe rezerwy są chyba na asfalcie.

Te ułamki sekund tkwią w rękach, w nogach, w psychice?
„W rękach i nogach” raczej nie. Raczej w wiedzy i doświadczeniu. Stąd nauczycielem i egzaminatorem są nowe rajdy, a nie setny przejazd tego samego miejsca w Polsce.
Umiesz hamować lewą nogą?
Wyczynowo hamuję wyłącznie lewą Ona współpracuje na krzyż z prawą półkulą mózgu. U mnie to dobre połączenie.
W Polsce wygrywasz grubo. A gdzie jesteś w światowej skali?
Dopóki miałem słabsze auto niż najlepsi, nie było sposobu na precyzyjną ocenę. Ale na ostatnim Rajdzie Polski sponsorzy zapewnili mi nowe niezłe auto i wygrałem ten rajd. Pokonując tych niepokonanych.
Masz pamięć do trasy, czy wyłącznie słuchasz pilota?
Wolę porządnie wiedzieć. Ale nie ufam pamięci. Muszę usłyszeć.
Jak dobierasz pilota?
Pilot musi znać się na tej robocie. Profesjonalista. Można stracić życie, więc muszę mieć do niego zaufanie. I musi mi pasować jego głos. Jarek Baran spełnia te warunki. A w dodatku go lubię.
Opisujesz trasę po polsku. A po angielsku jest krócej…
Myślałem o tym. Ale język ojczysty jest naturalny. I nie podkrada mi koncentracji.
Są różne sposoby opisu trasy – albo bogato, z dużą ilością słów, jak Sainz, albo ubogo, jak Kankkunen…
Lubię „wszystko wiedzieć”. Więc raczej bogato. Ale to musi być kompromis, bo nadmiar słów dekoncentruje. I muszę dobrze usłyszeć.
Rajdy to nie siła, ale szybkość i refleks. Jak to zdobyć?
Są różne szkoły. Choćby boks czy tenis stołowy. Ja… żongluję piłeczkami. Bardzo wszechstronne ćwiczenie. Nie gram w rajdowe gry komputerowe. To nieprawdziwy świat.
W realnym świecie ciągle stajemy przed jakimiś wyborami. Np. zostać w Polsce, zdobyć kolejny, piąty raz tytuł mistrza Polski i trafić do encyklopedii, czy ruszyć w nieznane, choćby na mistrzostwa Europy, i zająć tam trzecie miejsce…
Bez wahania wybrałbym trzecie tam niż pierwsze tu. Bo chciałbym spróbować nowych smaków. Bo to jest rozwój, nowa wiedza, postęp, doświadczenie. To nowe bardziej mnie kręci niż powtórzenie czegoś znanego. Bardziej niż bycie, ale głównie na własnym podwórku, seryjnym zwycięzcą.

Sezon mistrza:

Rajd Polski
1. miejsce
Rajd Świdnicki
1. miejsce
Rajd Wisły
1. miejsce
Rajd Karkonoski
1. miejsce
Rajd Rzeszowski
1. miejsce
Rajd Litwy
1. miejsce
Rajd Valdviertel
1. miejsce

Julian Obrocki

amis

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Wystartował w minionym roku w siedmiu wielkich krajowych i międzynarodowych rajdach. Wygrał wszystkie. Taka seria to w sporcie zjawisko unikalne. Spotkanie ze „sprawcą” – Kajetanem Kajetanowiczem.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-04-01 16:26:26
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij