Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ

1


OCEŃ

Kajetanowicz: Nie znalazłem czasu na wakacje

Kajetan Kajetanowicz w krzyżowym ogniu pytań. Na chwilę przed startem 22. Rajdu Rzeszowskiego o rajdach, poszukiwaniu siebie i walce o sponsorów rozmawialiśmy z trzykrotnym Mistrzem Polski.

2013-08-09

Przez trzy lata z rzędu, a nawet prawie cztery, jesteś najszybszym kierowcą w kraju. Nie znudziło Ci się to jeszcze?

Kocham to co robię, a jeśli jeszcze jestem w stanie osiągać dobre wyniki, to lepiej nie mogłem sobie tego wymarzyć i gdyby jazda rajdówką zaczęła mnie nudzić, byłby to sygnał, że coś nie „klei”. Na szczęście wszystko gra.

A nie czas na na przesiadkę na przykład do Mistrzostw Świata?

Hmmm, to świetny pomysł (uśmiech). Oczywiście chcę się rozwijać, a do tego jeśli mógłbym to robić na nowych trasach, w nieznanych warunkach, byłoby idealnie. Pracuję nad tym równolegle z przygotowaniami do kolejnych rund w Mistrzostwach Polski.

Zatem, nastawiony na kolejne zwycięstwo w Rzeszowie?

Zawsze jedziemy po to, żeby walczyć o zwycięstwo. Rajdy są takim sportem, który prawie ciągle zaskakuje, nic nie można założyć przed zawodami ze 100% pewnością. To, co możemy zrobić, to w jak największym stopniu dopracować wszelkie sprawy przed rajdem - co przypomina łączenie poszczególnych ogniw w jeden długi łańcuch, nieustająco dążyć do perfekcji i edukować się. Między rajdami właśnie na tym skupiamy swoje siły, a podczas zawodów staram się wykorzystać to, co wspólnie wypracowaliśmy, najlepiej jak potrafię. Zawsze chcę pojechać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, czuję ogromną motywację przed każdym odcinkiem, ale także równie wielką do nieustannego rozwoju.

Tym razem zapowiada się chyba ciężka praca, biorąc pod uwagę choćby wydłużoną Lubenię?

Powiedziałbym, że Rzeszowski to trudny i wymagający rajd, ale to w żaden sposób nie wyróżnia go na tle innych rund, bo na szczęście wszystkie takie są. Lubenia, kończąca piątkowe pętle, faktycznie będzie wymagająca, szczególnie biorąc pod uwagę ekstremalnie wysokie temperatury panujące w samochodzie. To wyjątkowy odcinek, na którym z pewnością napracują się mięśnie, ale także i głowa. Krótko mówiąc - będziemy musieli się mocno sprężyć. Jednak właśnie dla tych niesamowitych doznań startujemy w rajdach. Pewnie niektórym ciężko w to uwierzyć i wcale nie dziwię się. Trudno to wytłumaczyć, ale właśnie to wszystko sprawia, że ten sport tak bardzo mnie przyciąga, że nie potrafię bez rajdów długo wytrzymać i po prostu uwielbiam to robić! Jest jeszcze jeden powód, dla którego lubię Rajd Rzeszowski - to tutaj kilka lat temu wygrałem swój pierwszy odcinek w klasyfikacji generalnej.

Po Karkonoskim twój zespół zapowiadał krótkie wakacje, gdzie je spędziłeś?

Nigdzie – i nie jest to ściema z mojej strony. Po prostu nie znalazłem czasu na wakacje. Dość intensywnie zaplanowano nam drugie półrocze i co dwa tygodnie jedziemy rajd – najpierw asfaltowy Rzeszów, później zawitamy na litewskie szutry, a we wrześniu – Rajd Polski. Myślę, że po mazurskich zmaganiach znajdę czas na to, żeby odpocząć.

Już teraz myślisz o konkurencji, jaka pojawi się na jubileuszowym Rajdzie Polski?

Myślę o każdej rundzie, jaka jeszcze przed nami. Oczywiście Rajd Polski to najważniejsza impreza w naszym kraju. Co więcej – wystartują tam wszystkie trzy załogi wspierane przez Grupę Lotos – i Robert Kubica i Michał Kościuszko i ja. Dodając do tego mocnych polskich zawodników i europejską czołówkę, zapowiada się smakowicie. Trzymam za wszystkich kciuki, ale podczas rajdu najmocniej zacisnę je na swojej kierownicy i postaram się z nimi wygrać.

Jak w trakcie sezonu radzisz sobie ze stresem związanym z presją zawodów, wyniku,  oczekiwań sponsorów?

Jedną z potrzebnych cech kierowcy rajdowego jest umiejętność przekształcania tych emocji, presji, ciśnienia czy stresu na pozytywną adrenalinę, która dodaje nam mocy i pozwala skoncentrować się na wygrywaniu.

Większość zawodników narzeka na ciągłe trudności z pozyskaniem sponsorów, czy trzykrotny Mistrz Polski też miewa takie kłopoty?

Bycie kierowcą rajdowym, który startuje na wysokim poziomie, również wiąże się z innymi zadaniami związanymi także z pozyskiwaniem partnerów, a nie tylko z szybką jazdą czy zmianą koła. Powinien mieć w sobie odrobinę z dobrego stratega, HR-owca, menedżera marketingu i Bóg wie co jeszcze (uśmiech).

Co mówisz młodym ludziom, którzy zaczynają swą przygodę z rajdami i proszą cię o radę?

Mówię prawdę – rajdy to ciężka praca, ale najważniejsze jest, by czuć pasję. Aby w trudnych chwilach nie poddawać się i z każdej trudnej sytuacji wyciągać wnioski, a przede wszystkim umieć przekuć to na jeszcze większe zaangażowanie i motywację. Jeśli nie robimy czegoś bez pasji, nie poświęcimy temu aż tyle uwagi, gdy nie kochamy tego, co robimy i  oszukujemy się sami, to prędzej czy później wyjdzie to na jaw. Zatem rozpoczęcie przygody z rajdami to jednocześnie poszukiwanie samego siebie.

Łatwiej szukać siebie w rajdówce niż w cywilnym aucie?

Oba auta mają 4 koła i kierownicę, ale najważniejszą cechą wspólną jest znalezienie się u celu. Jazda rajdówką jest bezkompromisowa. Musi być tak dostosowana przez mechaników i kierowcę, żeby sprawdzała się w konkretnych warunkach. Jednak gdy na przykład zacznie padać deszcz to  samochodem ustawionym wcześniej na suchą nawierzchnię trudno trafić w drogę i trzeba ponownie zmienić ustawienia. Są różne kombinacje dostosowane do danej nawierzchni (asfalt, szuter, śnieg, lód) i do warunków. Samochód cywilny jest bardziej przyjazny dla kierowcy. Jednak bez wątpienia frajdy i adrenaliny czerpiemy więcej jeżdżąc autem rajdowym.

A zwykła droga? Czy zauważasz u innych „plagę błędów”?

Oczywiście! Ale nie czepiam się jakoś przesadnie. Nieważne czy kieruje autem prezes dużej firmy, pracownik biurowy czy kierowca rajdowy. Na drodze nie powinno to mieć znaczenia, bo tutaj ważne są świadomość, wyobraźnia i pokorne nastawienie do jazdy samochodem.

Zdaję sobie sprawę, że tempo życia znacznie przyspieszyło, zatem w trasie ten czas próbujemy „nadrobić”. Zazwyczaj wystarczyłoby kilka minut na odpowiednie zaplanowanie podróży. Choć to wydaje się prozaiczną sprawą, sami przyznajcie z ręką na sercu ile razy wyjechaliście za późno. W takiej sytuacji denerwujemy się wolniej jadącym autem, napotkanym korkiem, a to rodzi agresję i nerwowość. A w samochodzie – czy to cywilnym, czy rajdowym, przede wszystkim musimy czuć się dobrze, swobodnie, a jazda nim ma sprawiać nam przyjemność.

A na jaki samochód postawiłeś prywatnie?

Więcej jeżdżę w sprawach służbowych, choć głównie cywilnym samochodem. Właśnie z racji na to, że podróżuję po całym kraju bardzo dużo i nie ma dnia, żebym nie prowadził samochodu, a kilka razy w miesiącu ruszam w dłuższą trasę, postawiłem na komfort, bezpieczeństwo i całkiem spory bagażnik, a wszystkie te cechy łączy Volvo XC60.

Czy jak większość facetów, masz słabość do „elektronicznych gadżetów”?

Lubię nowe technologie, zwłaszcza wtedy, kiedy są one zastosowane – tutaj będę przewidywalny – w samochodach rajdowych :) Smartfony, super komputery i inne tego typu gadżety są oczywiście bardzo przydatne, ale – w przeciwieństwie do samochodów – potrafiłbym i mógłbym bez nich żyć.

Masz już plan na relaks po Rzeszowskim?

Tak, taki sam jak przed (uśmiech). Podobnie jak lubię słuchać różnej muzyki, tak też różnie odpoczywam –  mogę to robić ze znajomymi lub sam (uśmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Kajetan Kajetanowicz w krzyżowym ogniu pytań. Na chwilę przed startem 22. Rajdu Rzeszowskiego o rajdach, poszukiwaniu siebie i walce o sponsorów rozmawialiśmy z trzykrotnym Mistrzem Polski.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2013-08-09 09:46:52
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij