Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Kontrnatarcie

Po świetnej passie McLarena Ferrari kontratakuje. Dwa zwycięstwa Kimiego Raikkonena we Francji i Wielkiej Brytanii korygują równowagę sił w F1.

2007-07-31
Formuła 1 Rywalizacja miedzy kierowcami McLarena jest zacięta, ale chwilowo mają oni większy problem, któremu na imię Raikkonen.

Alonso i McLaren zaryzykowali, ale diabelska sztuczka w GP Wielkiej Brytanii im się nie udała. Sztuczka, w jakiej specjalizował się Michael Schumacher - zwycięstwa na przekór, pokonanie kierowców dysponujących szybszym sprzętem. Chodzi o to, by być z przodu po ostatniej rundzie pit-stopów. Wtedy w finałowej fazie wyścigu można kontrolować tempo i nawet kokurenta w znacznie szybszym aucie utrzymać na dystans. Paru rywali Schumachera poznało uczucie bezsilności, jakie towarzyszy takiej przegranej.

Na coś takiego Ferrari i Raikkonen okazali się jednak za szybcy. W kluczowej fazie - przed drugim (i ostatnim) pit-stopem - Alonso robił, co mógł. Wykorzystywał całą szerokość toru, całą szerokością auta wyjeżdżał na krawężniki, opóźniał hamowanie. Uzyskał przewagę 5,5 sekundy i zjechał zatankować. Raikkonen miał jednak w swoim Ferrari paliwa więcej aż na sześć okrążeń - tyle nawet nie potrzebował. Podkręcił tempo i po swoim pit-stopie był już liderem. Na pierwszym pełnym okrążeniu uzyskał czas lepszy niż notował wcześniej jadąc z pustym bakiem, jak gdyby chciał pokazać, jak wielkie rezerwy drzemały w jego Ferrari. Było po zabawie.

Po nie do końca zrozumiałej słabszej formie w Kanadzie i Stanach, Ferrari złapało wiatr w żagle. Tydzień wcześniej, po powrocie do Europy, Raikkonen i Massa odnieśli gładkie podwójne zwycięstwo we Francji. Dla Fina wyścigi w Magny- -Cours i Silverstone przebiegły według bardzo podobnego szablonu - jazda na drugim miejscu od startu i podkręcenie tempa w kluczowym momencie, tuż przed drugim pit-stopem. Tym razem ofiarą padł Felipe Massa.

Jeśli ktoś potrzebował potwierdzenia, to je otrzymał - po raz kolejny potwierdziła się stara prawda F1: jesteś tylko tak dobry, jak pokazałeś to w swoim ostatnim występie. Przed zwycięstwami we Francji i Wielkiej Brytanii, Raikkonen był pod ostrzałem ze wszystkich stron - że myślami buja nie wiadomo gdzie, że nie pracuje wystarczająco ciężko, że mu nie zależy; pojawiły się nawet spekulacje, że Ferrari rozważa zastąpienie Fina... Nico Rosbergiem z Williamsa i rozgląda się za sposobem jak to zrobić(!).

Po czym Kimi odnosi dwa szybkie zwycięstwa i z miejsca ląduje na pomniku. Teraz okazuje się, że wszyscy go poklepują po plecach, że w niego wierzyli, że go wspierali, że jest przyszłością swojego zespołu. Raikkonen prawdopodobnie zadaje sobie pytanie, kto tu zwariował - on czy media? Albo raczej zwyczajnie ma to w nosie.

Mamy półmetek sezonu i wciąż jest czterech pretendentów do tytułu. Nawet czwarty w klasyfikacji Felipe Massa, mający 19 punktów straty do lidera, Lewisa Hamiltona, ma spore szanse zdobyć koron ę mistrza. Prowadzi znakomity Hamilton, pod którym auto się nie psuje, który nie popełnia dużych błędów i 9 razy na 9 stawał na podium, w tym dwukrotnie na najwyższym. Niektórzy już się głośno zastanawiają, jak bardzo do twarzy będzie mu w koronie mistrza.

W ostatnich GP Kubica ustępuje tylko kierowcom Ferrari i McLarena.''Żartem powiedziałbym, że prowadzimy w mistrzostwach B'' - mówi

Mało kto zwraca uwagę, że jego partnerem w McLarenie jest dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso, który w ubiegłym roku walkę o tytuł wygrał z samym Michaelem Schumacherem. Ciekawie będzie popatrzeć, jak Hamilton poradzi sobie w drugiej części sezonu, kiedy presja będzie coraz większa, czasu coraz mniej, każdy błąd bardziej kosztowny i bardziej piętnowany, zmęczenie coraz silniejsze, a rywalizacja bardziej zacięta. I żadnej taryfy ulgowej. Alonso już to zaliczył, mając przeciw sobie najlepszego kierowcę ostatnich lat. Jak zniesie to Hamilton?

We Francji do kokpitu BMW powrócił Robert Kubica, po obowiązkowym odpoczynku i pauzowaniu w GP Stanów Zjednoczonych. W Magny-Cours polski kierowca zakwalifikował się na najlepszym w karierze czwartym miejscu, które podczas Grand Prix bez większych problemów dowiózł do mety. Dla niego wyścig miał dość "samotny" przebieg - ci przed nim, dysponujący szybszymi autami, byli nieosiągalni, ci za nim zostawali coraz bardziej z tyłu.

Kubica powtórzył czwarte miejsce tydzień później na Silverstone, powiększając swój dorobek o kolejne 5 punktów. Tym razem jednak miał trudniejsze zadanie, przez 11 ostatnich kółek mając lusterka wsteczne pełne czerwonego Ferrari Felipe Massy. Kubica wiedział jednak, że aby wyprzedzić, Massa musi liczyć tylko na jego błąd. Błędu nie było.

Tymczasem F1 dorobiła się kolejnej afery szpiegowskiej. Po tym, jak kilka lat temu materiały Ferrari trafiły do Toyoty (a model TF103 z 2003 roku charakteryzował się więcej niż przelotnym podobieństwem do Ferrari F2002), tym razem okazuje się, że ktoś (Ferrari oskarża jednego ze swoich kluczowych pracowników, członka "dream teamu" Michaela Schumachera - Nigela Stepneya) znów wyniósł z Maranello jakieś tajne kwity. A te następnie trafiły do domu jednego z czołowych inżynierów McLarena.

Jak na razie niewiele wiadomo i dla dobra śledztwa nikt nie chce pochopnie wypowiadać czegoś, czego mógłby później żałować. Sprawa jest poważna i może spowodować trudną do usunięcia korozję wizerunku F1. I Ferrari, i McLarenowi, i FIA będzie więc zależało, żeby ją dokładnie - i publicznie - wyjaśnić.

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: BMW, Mercedes, Red Bull, Renault,
Shell/Getty Images, Williams

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 33 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Po świetnej passie McLarena Ferrari kontratakuje. Dwa zwycięstwa Kimiego Raikkonena we Francji i Wielkiej Brytanii korygują równowagę sił w F1.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij