Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Kradzież aut w Polsce

– Wychodzę na parking przed supermarketem i zaczynam szukać kluczyków w kieszeni – opowiada Chris M. – Ale kieszeń jest pusta, sprawdzam w drugiej, też pusto. Podbiegam do miejsca, gdzie zostawiłem samochód. Pusto...

Paweł Biedziak 2008-07-09
Wyłamywanie zamka w samochodzie

Chris M. pracuje w Polsce. W Warszawie i Krakowie nadzoruje inwestycje duńskiej firmy z branży IT. – Kiedy pierwszy raz jechałem do Polski, koledzy ostrzegali mnie przed złodziejami aut – wspomina Chris. – Znajomi Polacy z naszej firmy powiedzieli mi jednak, że w Polsce giną popularne samochody średniej klasy. Ja jeździłem przez cały czas Mercedesami i myślałem, że jestem bezpieczny.

Złodzieje lubią popularne modele
– Kradzieże luksusowych samochodów to rzadkość – potwierdza nadkomisarz Tomasz Watras, naczelnik wydziału walczącego w Warszawie ze złodziejami samochodów. Policjanci, którym szefuje, rozbijają kolejne gangi złodziei pojazdów. Jeszcze w 2000 roku w stolicy każdej doby ginęło około 40 samochodów. Dzisiaj przestępcy kradną dziennie najwyżej siedem aut. Watras przyznaje, że najczęściej łupem złodziei padają najbardziej popularne modele. – W kwietniu zginęło najwięcej Passatów i Corolli – wylicza naczelnik.

Przestępcy kradną je błyskawicznie. Poszczególne gangi specjalizują się wręcz w markach pojazdów. Kupują od informatyka „patent”, czyli urządzenie, które wpina się w miejsce samochodowego komputera, aby zneutralizować blokady. Gangsterzy krążą po mieście i typują samochody do kradzieży. Najlepiej – stojące na parkingach niestrzeżonych, w miejscach, gdzie nie zaglądają kamery miejskiego lub osiedlowego monitoringu. Akcja jest błyskawiczna. Wycięcie wkładki zamka od bagażnika trwa kilka sekund. Bandyci odjeżdżają w miejsce, gdzie mogą bez przeszkód podrobić kluczyk. Później zostaje im już tylko kilkunastosekundowa akcja. Najpierw „zamrażają” specjalną substancją tubę alarmu.

Otwierają drzwi i klapę maski. Wypinają komputer i wpinają „patent”, który bez problemu współdziała z podrobionym kluczykiem. I w drogę. Po godzinie samochód jest już w warsztacie rozbierany na części. Policjanci wielokrotnie postulowali wprowadzenie obowiązku dokumentowania pochodzenia sprzedawanych przez handlarzy części samochodowych. Nikt nie przejął się ich pomysłami.

Złodzieje łakomią się także „na to, co w aucie”
 

Luksusowe auta na zamówienie
– Bardzo drogie samochody trafiają do osób, które je zamówiły – wyjaśnia Andrzej, dzisiaj warszawski taksówkarz -przewoźnik, kiedyś członek gangu mokotowskiego. Andrzej odsiedział trzy lata za kradzieże aut. Zapewnia, że zmienił się, gdy na świat przyszło dziecko. – To niebezpieczny fach – mówi o swojej dawnej profesji. Za ukradziony samochód dostajesz kilka tysięcy złotych, musisz podzielić się z kumplami, którzy byli z tobą na robocie i „opłacić” się tym, którzy są nad tobą. Gliny przygotowują podstawione samochody-pułapki, wszędzie są kamery, a sędziowie nie dają już wyroków w zawiasach – wylicza niedogodności złodziejskiego fachu. Ale luksusowe auto to wyzwanie dla każdego „chłopca z miasta”. Zamówienie najczęściej płynie od gangsterów zza wschodniej granicy.

To oni przekupują strażników granicznych i celników. – Nie opłaca się kraść „siłowo”. Jeszcze kilka lat temu najpopularniejsze były kradzieże „na kółko”. Właściciel luksusowego auta zatrzymywał się na drodze, bo „życzliwy” kierowca wskazywał mu, że coś się dzieje z jego samochodem.

Czasem słychać też było jakiś wystrzał. To ukryty na tylnym siedzeniu samochodu kumpel „życzliwego” rzucał przez otwarte okno małą petardę. Kiedy właściciel drogiego pojazdu przystawał, aby sprawdzić co się stało, „życzliwy” kierowca zajmował go rozmową, a kumpel- piroman wskakiwał do luksusowego auta, gdzie najczęściej w stacyjce pozostawał kluczyk. – Musisz mieć oryginalny kluczyk, to podstawa – mówi Andrzej.

Dlaczego? – Bo to są fabrycznie, dobrze zabezpieczone „bryki” i podrobionym kluczem nic nie zdziałasz – dodaje. Dlatego bandyci kradną kluczyki. Najczęściej z domów jednorodzinnych. – Włamują się nad ranem i zabierają kluczyki oraz dokumenty wozu – opisuje nadkomisarz Zbigniew Urbański z komendy głównej. Przestępcy mają kilka godzin na dotarcie do granicy i legalne jej przekroczenie. Właściciele skradzionego auta zawiadomią policję dopiero rano. Ale mieszkania i domy są coraz lepiej zabezpieczone. Gangi znalazły i na to sposób.

Jak Chris stracił Mercedesa?
Przestępcy obserwowali Duńczyka przez dwa dni. Jeździli za nim. I w kluczowym momencie użyli wobec niego swojej najgroźniejszej broni – kieszonkowca.

Znany spec od „kieszonek” wszedł wraz z kompanem do supermarketu za Chrisem. Duńczyk saszetkę z dokumentami i kluczykiem włożył do wózka na zakupy. Tłok, chwila nieuwagi i kluczyki wraz z dokumentami znalazły się w rękach kieszonkowca, który szybko wyszedł ze sklepu. Jego kumpel-„obserwator”, nadal śledził Chrisa. W razie gdyby obcokrajowiec zauważył brak saszetki, „obserwator” miał przez telefon komórkowy powiadomić złodziei. Co się dzieje z saszetką? Jeden z gangsterów odbiera ją od kieszonkowca. Podchodzi do zaparkowanego Mercedesa i odjeżdża nim spokojnie do podmiejskiego warsztatu. W drodze pilotują go kumple, jadąc kilkaset metrów przed ukradzionym autem. Z obawy przed policyjnym podsłuchem porozumiewają się przez walkietalkie.

Kiedy dojeżdżają do warsztatu, dzwoni „obserwator”. Pada tylko jedno słowo, które oznacza, że Chris na parkingu wszczął alarm. Zanim o kradzieży usłyszą policjanci we wszystkich radiowozach, minie kilkanaście minut. Kiedy policjanci będą przesłuchiwać Duńczyka, Takie filmowe akcje na polskich ulicach zdarzają się, na szczęście, rzadko. W wyniku rozbojów skradziono w zeszłym roku 107 samochodów skradziony Mercedes zostanie zapakowany do kontenera. Następnego dnia TIR odjedzie z cennym ładunkiem na Wschód.

Jak pokonać granicę?
– Nie zawsze uda się przekroczyć granicę z legalnymi dokumentami w kieszeni – przekonuje nadkomisarz Watras. Bandyci muszą się przygotować. Jak? Najczęściej kupują doszczętnie rozbite samochody. Także luksusowe. Oczywiście wraz z dokumentami. Teraz wystarczy ukraść samochód z tego samego rocznika, najlepiej w tym samym kolorze. W warsztacie mechanik wstawia ramę z polem numerowym z rozbitego pojazdu do skradzionego. I tak wyposażony pojazd z „legalnymi” dokumentami (od rozbitego) zostaje oficjalnie zarejestrowany na „słupa”, czyli pijaczka z parku miejskiego. Samochód rusza na Wschód, rzadziej zostaje w Polsce.

Dlaczego? Zawsze istnieje ryzyko, że okradziony właściciel rozpozna swój pojazd na ulicy. W czasie kontroli policjanci mogą ujawnić wstawioną ramę z polem numerowym. Dociekliwy kupiec zacznie sprawdzać drobiazgowo pojazd. Zaprosi eksperta. – Za duże ryzyko, lepiej wysłać towar za granicę – potwierdza Andrzej, były złodziej. Coraz częściej luksusowe samochody, skradzione w Polsce, z wstawioną ramą z numerami nadwozia, legalnie zarejestrowane na „słupa”, opuszczają kraj w kontenerach. – Na granicach są kamery. Policjanci co jakiś czas przeglądają zarejestrowane na dyskach klatki filmowe. Kontenery chronią przed wpadką kuriera – tłumaczy nadkomisarz Urbański.

Utrudnić kradzież
Nie ma stuprocentowej metody na złodziei luksusowych aut. Parking strzeżony, parkowanie w zasięgu kamer miejskiego lub osiedlowego monitoringu, pilnowanie oryginalnego kluczyka i dokumentów to tylko niektóre z metod zmniejszenia ryzyka kradzieży, podpowiadane przez policjantów. – Złodziejom bardzo trudno ukraść nowe modele drogich samochodów – mówi nadkomisarz Watras. – Są fabrycznie dobrze zabezpieczone.

Zanim ktoś skonstruuje „patent”, czyli moduł elektroniki odpowiedzialny za blokadę i autoalarm, jedyną metodą jest kradzież poprzedzona zagarnięciem oryginalnych kluczyków – tłumaczy naczelnik. Inaczej jest w przypadku superdrogich aut, których modele weszły na rynek kilka lat wcześniej. Wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że gangsterzy mają „patent” i wystarczy im podrobienie kluczyka. Przestępcom może wówczas utrudnić kradzież zamontowane w wiadomym tylko właścicielowi miejscu odcięcie zapłonu, mechaniczna blokada na pedały oraz tuba alarmu ukryta w miejscu innym niż standardowe.

– Złodzieje kradną najczęściej w nocy, dlatego miejsce parkowania musi być bezpieczne – mówi Watras, któremu gangsterzy „zdmuchnęli” sprzed bloku Renault Thalię. Od tego czasu naczelnik zostawia swój nowy samochód na parkingu strzeżonym. -– No i oczywiście warto być ubezpieczonym od kradzieży. Wtedy można spać spokojnie – dodaje nadkomisarz Urbański.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Jak kradną auta w Polsce, jakie samochody interesują złodziei i jak to się stało, że Chrisowi zniknął Mercedes? O tym wszystkim przeczytasz w tekście.</p><br /><br /><a href="/wydarzenia/zlodzieje-kradziez-kradziez-auta-kradziez-samochodow,18865,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2015-02-02 12:35:09
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij