Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Las jest Twój, a nie rządowy

Z Maciejem Muskatem, dyrektorem Greenpeace Polska, rozmawiamy o wojnie przyrody z motoryzacją.

2007-10-22
Maciej Muskat Maciej Muskat

Euro 2012 to szansa dla nas wszystkich na nowe drogi czy szansa dla Greenpeace'u, by je spektakularnie zablokować?
Muskat: Jeśli rząd zdecydował się budować nowe drogi, nie może tego robić kosztem najcenniejszych fragmentów polskiej przyrody. Robiąc nowe nie trzeba deptać wszystkiego, co żyje, daje nam tlen i radość. Da się to pogodzić przy odrobinie większej dobrej woli. Polska jest zwykłym nizinnym krajem. Naprawdę droga może iść kilometr w lewo albo kilometr w prawo. Nie tratując piękna.

Czy Greenpeace to organizacja, która raczej przykuwa się do drzew i protestuje - czy raczej ma ekspertów tworzących własne propozycje ustaw, własne mapy rozwoju dróg i autostrad?
Muskat: Absolutnie jedno i drugie. Oczywiście, że siedzimy w biurze i tworzymy różne dokumenty, zbieramy opinie, odbieramy telefony. Ale żmudnie wypracowane, szczegółowe ekspertyzy nie są atrakcyjne dla mediów. Media chcą sensacji, zbiegowiska. Więc te przykuwania się do drzew - wiem, że teatralne - to tylko środek, niezbędny, by media się zbiegły, by jakiś konkretny problem, jakiś akt głupoty i barbarzyństwa pokazały milionom. To nie Greenpeace jest mocarzem, to media są potęgą.

Są całe tabuny rad, stowarzyszeń i fundacji. Nie myślał pan, by ich wchłonąć? To byłaby siła!
Muskat: W żadnym przypadku! Cieszymy się, że są inni. Greenpeace jest organizacją międzynarodową, bo problemy ekologiczne nie znają granic. Wojujemy na poziomie ONZ. Nawet unikamy wpychania się w małe konkretne przypadki. Tam jest pole do popisu dla lokalnych społeczności. Jak nie dają rady, to ruszamy z odsieczą. Nasze cele to nie zmiana lokalizacji konkretnego szamba, ale zmiana sposobu myślenia o wszystkich szambach przez miliony ludzi.

Na to potrzebne są pieniądze...
Muskat: Jesteśmy całkowicie niezależni, finansowo i politycznie. Mamy na całym świecie wystarczająco dużo sympatyków i darczyńców, by starczyło pieniędzy na biuro, telefon i nasze akcje.

Na ile polskie koślawe prawo na etapie legislacyjnym wymaga konsultacji z organizacjami ekologicznymi - wszystkimi?
Muskat: Wcale nie jest takie koślawe! Bo już jest unijne. Problemem nie jest głupie prawo, ale to, że nie jest egzekwowane. Idealnym przykładem jest konflikt z Rospudą. Właśnie Komisja Europejska i nawet Sąd Administracyjny przyznali, że nasze zastrzeżenia są słuszne. Tam naprawdę jest potrzebna droga. Ale troszkę bardziej w bok.

Uczymy się tej Unii powoli?
Muskat: W Warszawie, na wysokim szczeblu bardzo powoli. Tam jest ciągle komuna. Chociaż aktualnie nielewicowa. Szybciej uczą się w małych gminach. Bo jak się nauczą, to mają z Unii kasę.

Jak władze traktują Greenpeace? Nie zawsze dostajecie brawa. Boją się was?
Muskat: Różnie. W ministerstwie, które w nazwie ma ochronę środowiska nie ma euforii. W terenie lepiej, ale zależnie od tematu. Jak walczymy z trującą hałdą odpadów - wszyscy są za. Jak z głupio rozpoczętą drogą - to bywa różnie.

GREENPEACE

Powstała w 1971 roku w Kanadzie międzynarodowa
organizacja ekologiczna. Ma oddziały w ponad 40
krajach na sześciu kontynentach. Największe
kampanie ogólnoświatowe: substancje toksyczne,
zmiany klimatu (wpływ motoryzacji), morza i oceany,
energia atomowa, lasy pierwotne, żywność
modyfikowana genetycznie.

Da się budować drogi i szanować naturę?
Muskat: Oczywiście, że się da. Bez barbarzyńskiego jeżdżenia właśnie przez środek rezerwatu. Natomiast nie da się uratować naszej cywilizacji, jak sami się otrujemy. Najgorszych trucizn zwykły człowiek nie widzi...

Które są najgorsze?
Muskat: Na pewno nie komin pojedynczej fabryki. Najgorsze jest ocieplenie klimatu. Spaliny samochodów są coraz czyściejsze, ale wciąż zawierają gazy cieplarniane. A dwutlenek węgla jest straszny. Wreszcie zajęła się tym Rada Bezpieczeństwa ONZ. Używają już określenia pogoda masowego rażenia. Zrozumieli. Amiliard Chińczyków myśli o kupnie auta.

Często zarzuca się wam, że żabę i kwiatek traktujecie jak świętość, a zapominacie o człowieku.
Muskat: Słyszę takie opinie. To brak zrozumienia całości problemu. Na przykład w Białowieży ludzie bardzo powoli zaczynają sobie zdawać sprawę, że znacznie lepiej wyjdą na tym, że będą pokazywać las czy obsługiwać turystów niż pracować jako drwale. W Europie takich miejsc nie zostało wiele.

Zarzut, że walczycie z motoryzacją też nieprawdziwy?
Muskat: Przekręcony. Przecież transport to podstawa gospodarki. Ludzie muszą dojechać do pracy, dzieci do szkół. Chleb trzeba dowieźć, a karetka musi zdążyć. Ale jest jeszcze głupia masowa motoryzacja. I bierne władze, które to akceptują. Głupimi cenami. Głupimi podatkami. Samochód dla każdego na świecie to absurd. Popieramy rozwój publicznego transportu. Można choćby wyznaczyć osobny szybszy pas dla ekologicznych pojazdów czy dla samochodów z pasażerami, a nie tylko z kierowcą. Ja nie wymyślam - w Stanach Zjednoczonych to działa. Można jeździć do pracy z kolegą. Bez korków i taniej. Ja jeżdżę do pracy rowerem. Szybciej, taniej i korona mi z głowy nie spadła. Holendrom też nie. A samochód "czasami", gdy jest niezbędny. Przez samochody zabetonujemy własną planetę. Udusimy dwutlenkiem węgla i efektem cieplarnianym. Niedługo braknie ropy, a inne paliwa jeszcze nie są gotowe.

Rośnie zrozumienie dla tych spraw?
Muskat: Rośnie. Ale jest nowe groźne zjawisko - udawanie zrozumienia. Jest akcja "zazielenić hałdy". Ale bez usunięcia z nich toksycznych składników! Jest akcja, potem przecięcie wstęgi i ordery. I ludzie chodzą na nadal toksyczną hałdę! A dawniej ją omijali. Władza "załatwiła", poprawiła wizerunek. Najczęściej - "toksyczny" producent zmienia... agencję PR.

Zrobicie akcję o niemycie samochodów w lesie?
Muskat: Myślę, że nie. W konkretnym lesie jest to sprawa dla lokalnej społeczności. My, mając globalną siłę, musimy skupiać się na globalnych zagrożeniach, w sprawie których małej grupy nikt nie wysłucha. Jest globalny problem substancji toksycznych, występujących praktycznie w każdym przedmiocie, którego używamy - od kosmetyków po farby. I monstrualny problem genetycznie modyfikowanej żywności.

A co w Polsce jest najpilniejsze?
Muskat: Edukacja. Obywatelska edukacja. To nie Greenpeace ma się przykuwać do drzew. To lokalna społeczność ma rozumieć, że wójt w gminie proponujący drogę przez rezerwat, żeby uniknąć wersji przez pola swoich wyborców i fatalnej w Polsce procedury wykupu tych pól - robi źle. To nieprawda, że pole jest szwagra, a las jest niczyj. Ten las tobie daje tlen. Ten las jest twój.

Rozmawiał: Julian Obrocki
Zdjęcie: Jacek Heliasz

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Z Maciejem Muskatem, dyrektorem Greenpeace Polska, rozmawiamy o wojnie przyrody z motoryzacją.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij