Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Le Mans 24h - "Panowie, na start!"

"Gentlemen, start your engines!" – brzmiało tradycyjne zawołanie do startu Le Mans 24h. Być może trzeba będzie wymyślić coś nowego, bo 14 czerwca wielki pojedynek Audi, Toyoty i Porsche to jednocześnie wielki pojedynek hybryd.

2014-06-12

Audi R18 e-tron Quattro – faworyt numer jeden

2000, 2001, 2002, 2004, 2005, 2006, 2007, 2008, 2010, 2011, 2012, 2013 – oto dorobek zwycięstw Audi w Le Mans 24h. Jeśli dołożymy do tego rok 2003, w którym zwycięski Bentley był tak naprawdę przemalowanym na brytyjską zieleń Audi C8, to wychodzi na to, że Audi było w Le Mans pokonane w ostatnich czternastu latach tylko raz – w 2009 r. przez Peugeota.

Audi po prostu musi być głównym faworytem tegorocznej edycji 24-godzinnego klasyka. Niemiecki zespół zapisał kawałek wyścigowej historii jako pierwszy producent, który wygrał Le Mans 24h najpierw autem napędzanym turbodieslem (Audi R10 TDI, 2006 r.), a później również hybrydą (Audi R18 e-tron quattro, 2012 r.). Jednak aktualne przepisy w koronnej klasie prototypów sportowych LMP1, mocno faworyzujące hybrydy, sprawiły, że Audi wyrosła niesamowicie silna konkurencja w postaci Toyoty i Porsche.

Jednak o ile ci dwaj korzystają z dwóch systemów hybrydowych (jak dopuszczają przepisy), Audi kompletnie zaskoczyło wszystkich wyrzucając do kosza układ odzyskujący energię cieplną z turbosprężarki i pozostawiając na pokładzie R18 e-trona tylko jeden zestaw hybrydowy – ten odzyskujący energię hamowania z hamulców przedniej osi.

W sporcie najważniejsza jest bowiem chłodna kalkulacja – R18 będzie miał co prawda słabszą hybrydę niż auta rywali, za to po pierwsze będzie mógł mieć lepszy rozkład masy, po drugie zaś zespół hybrydowy Audi jest sprawdzony w bojach od trzech sezonów i okazuje się bezwzględnie niezawodny. A stara jak świat prawda głosi, że aby wygrać 24-godzinny wyścig, najpierw trzeba go ukończyć.

Toyota TS040 Hybrid – 15 lat temu się nie udało, jak będzie teraz?  

Pierwsza krew w 2014r. dla Toyoty, która odniosła podwójne zwycięstwo w rozpoczynającym sezon WEC (World Endurance Championship) 6-godzinnym wyścigu w Silverstone. Sezon 2014 to dla Toyoty trzeci rok "projektu Le Mans" – rok, w którym ma nastąpić totalny atak na zwycięstwo w najsłynniejszym 24-godzinnym wyścigu świata. Japońska firma już raz, przed piętnastoma laty, próbowała dopisać Le Mans do listy swoich zwycięstw, jednak pomimo posiadania znakomitego jak na tamte czasy auta, na drodze do zwycięstwa stanął m.in. zwykły, szary pech.

Natomiast teraz Toyota jest w takiej formie, że niemal aż musi wygrać. O ile oczywiście w sporcie słowo "musi" ma w ogóle jakikolwiek sens. Dla kogoś przyzwyczajonego do regulaminowych restrykcji a'la Formuła 1 rozmaitość technologii, jaka jest we współczesnych prototypach Le Mans, robi potężne wrażenie. Konstrukcja Toyoty TS040 Hybrid jest kompletnie inna niż w wypadku Audi R18 e-trona – ośmiocylindrowy, wolnossący silnik benzynowy zamiast turbodiesla, dwa systemy odzysku energii zamiast jednego oraz superkondensatory jako pokładowe "baterie".

Te ostatnie są o tyle ciekawe, że wieść niesie, iż do swojego drogowego sportowca najnowszej generacji Toyota szykuje właśnie zestaw superkondensatorów zamiast klasycznych akumulatorów litowo-jonowych. To jednak stanie się dopiero za kilka lat, tymczasem Le Mans 24h już 14 czerwca. Faworytem może i jest Audi, jednak odważny ten, kto zlekceważyłby Toyotę. Zwłaszcza w tym roku.  

Porsche 919 Hybrid – powrót legendy Le Mans 24h

"Jeśli chcesz zwyciężyć w Le Mans, najpierw musisz pokonać Porsche" – ktoś kiedyś powiedział i stało się to jedną z najważniejszych sentencji w świecie wyścigów. 16 zwycięstw Porsche w Le Mans to najwięcej spośród wszystkich zespołów w historii. Ostatnie z nich Porsche odniosło w 1998 roku i teraz, po 16 latach, powraca w klasie najszybszych prototypów.

Być może kiedyś się dowiemy, jakim cudem zarząd grupy Volkswagena dopuścił do tego, by Audi miało konkurencję wywodzącą się z własnej rodziny – jak by nie było, z Audi i Porsche na starcie, Le Mans 2014 zapowiada się tym bardziej smakowicie. Gwiazdą zespołu Porsche jest Mark Webber, który po kilkunastoletniej przygodzie z Formułą 1 wraca do wyścigów długodystansowych, w których kiedyś zdobył mistrzostwo świata.

Webber z kolegami poprowadzą auto o bardzo radykalnej konstrukcji, o ile bowiem prototypy Audi oraz Toyoty bazują na konstrukcjach z ostatnich dwóch sezonów, o tyle Porsche 919 Hybrid ma nietypowy układ napędowy. Sercem 919 jest bardzo mały jak na prototyp tej klasy, zaledwie 2-litrowy, czterocylindrowy silnik turbo, na dodatek o nietypowej konstrukcji, bo widlastej.

Porsche wychodzi z założenia, że w 2014 roku Le Mans 24h wygra nie samochód najszybszy, lecz ten, który zrobi najlepszy użytek z paliwa jakie "przydzielają" mu przepisy. Czy to podejście się sprawdzi? Tego w tej chwili nie wie nikt, ale podobno, żeby wygrać w Le Mans, najpierw trzeba wygrać z Porsche...

Mały benzynowiec i mocna hybryda
Porsche 919 Hybrid wykorzystuje do napędu silnik o nietypowej konstrukcji – V4 2.0 turbo, rozwijający moc ok. 500 KM. Do tego są dwa systemy hybrydowe – jeden odzyskujący energię hamowania z przednich hamulców, drugi zaś energię cieplną z turbosprężarki. Zespół hybrydowy "919" wykorzystuje zestaw akumulatorów litowo-jonowych – Porsche uważa, że to one zapewniają najlepszy kompromis między pojemnością a szybkością ładowania oraz oddawania energii. 

amis

Roman Popkiewicz

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 99 800 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij