Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Lewis Hamilton wygrał GP Hiszpanii

Lewis Hamilton i stratedzy Mercedesa przechytrzyli Sebastiana Vettela podczas Grand Prix Hiszpanii. Podium uzupełnił Daniel Ricciardo z Red Bulla.

Wyścig na torze Catalunya pod Barceloną zapowiadał się niezwykle interesująco. W sobotnich kwalifikacjach w walce o pole position liczyło się czterech kierowców. W trzecim segmencie czasówki decydujące okazało się pierwsze okrążenie Lewisa Hamiltona - 1:19:149. Najbliżej pokonania Brytyjczyka byli Kimi Raikkonen i Valtteri Bottas, ale obaj popełnili kilka błędów i zanotowali stratę nieco ponad 0,2 s. Wydawało się, że to oni są najgroźniejszymi rywalami do odebrania Hamiltonowi 64. pierwszego pola startowego w karierze. Jednak z zimowego snu obudził się Sebastian Vettel. Jednak błąd w ostatniej szykanie pozbawił go pole position o zaledwie 0,051 sekundy (w przeliczeniu na odległość to o około 3-4 metry) i wystartował z drugiego miejsca.

Sebastian Vettel nie próżnował. Mimo startu z brudnej strony toru lepiej ruszył z miejsca od zdobywcy pole position. Lewis Hamilton miał delikatny uślizg jednego z tylnych kół, przez co musiał oddać prowadzenie kierowcy Ferrari. Za ich plecami trwała zażarta walka o każdą pozycję i milimetr toru. Gorycz porażki musieli przełknąć Kimi Raikkonen i Max Verstappen. Obaj znaleźli się w środku pierwszego zakrętu obok Valtteriego Bottasa. Zwycięzca GP Rosji dotknął przednim lewym kołem bolid swojego rodaka z Ferrari. Wówczas SF70-H podbiło i Raikkonen odbił w lewo, gdzie był Verstappen. W wyniku tego kontaktu w ich autach doszło do poważnych uszkodzeń zawieszenia i musieli wycofać się z wyścigu. Sędziowie oddalili rozpatrzenie tego incydentu.

Zresztą nie był to jedyny incydent po samym starcie. Zawrzało też między dwoma byłymi zespołowymi kolegami – Felipe Massą i Fernando Alonso. Kierowca Williamsa bronił się przed zawodnikiem McLarena, który znajdował się po wewnętrznej. Doszło to kontaktu, w wyniku którego Brazylijczyk złapał gumę, a Hiszpan ratował się ucieczką na pobocze. Obaj mogą teraz żałować straconej okazji na dobry wynik. Startowali odpowiednio z dziewiątego i siódmego pola, a przed ich nosem odpadli dwaj kierowcy ze ścisłej czołówki. Taki obrót sytuacji sprawił, że tę szansę wykorzystali inni.

Czołówka zaczynała odjeżdżać. Sebastian Vettel systematycznie zwiększał przewagę nad Lewisem Hamiltonem i Valtterim Bottasem. Blisko Fina z Mercedesa próbował się utrzymać Daniel Ricciardo z Red Bulla. Australijczyk szukał swojej szansy na walkę o podium. Za nimi spokojnie i samotnie jechali kierowcy Force India – Sergio Perez przed Estebanem Oconem. Szósty był Nico Hulkenberg z Renault, który awansował o siedem pozycji po starcie z 13. pola.

Pod koniec punktowanej strefy zażarte walki toczyły pary: Magnussen-Sainz oraz Grosjean-Alonso. Kierowca McLarena odrabiał straty poniesione po incydencie z Massą na pierwszym okrążeniu, był na 11. miejscu i naciskał na kierowców w Top10. Strefa DRS na prostej startowej została wydłużona w trakcie weekendu wyścigowego o 100 metrów. Mimo to nie pozwoliła na przetasowania w tamtej części stawki

Z przodu różnica między Vettelem a Hamiltonem ustabilizowała się na poziomie 2,5 s. Brytyjczyk naciskał Niemca i udało mu się zmniejszyć stratę do 1,8 s. Wtedy Ferrari ściągnęło lidera do alei serwisowej. Pit-stop w wykonaniu mechaników włoskiej ekipy nie można zaliczyć do najlepszych. Czterokrotny mistrz świata wyjechał na czwartym miejscu, za plecami Daniela Ricciardo, zdublował go jednak już na kolejnym kółku. Vettel zmniejszał dystans do kierowców Mercedesa, którzy postanowili dłużej zostać na torze. Ich czasy były coraz gorsze ze względu na dość zużyte miękkie opony. Strata Bottasa do Hamiltona przekroczyła już 10 sekund, a w lusterkach pojawiał się czerwony samochód z numerem 5. Na drodze czołówki znajdowali się jeszcze dublowani kierowcy.

Przewaga Hamiltona po pit-stopie Vettela wynosiła ponad 24 sekundy. Kiedy stopniała do niecałych 14 s, Srebrne Strzały ściągnęły lidera wyścigu do boksu. W jego aucie założono opony o średniej miękkości. Brytyjczyk wrócił na tor nieco ponad 7 s za parą Bottas-Vettel. Pierwszy z nich spowalniał znacząco kierowcę Ferrari, aby jego kolega mógł zniwelować stratę. Niemiec musiał coś zrobić i w krytycznym momencie agresywnie i skutecznie zaatakował Fina z Mercedesa. Na kolejnym okrążeniu bezproblemowo wyprzedził go także Lewis Hamilton. Dopiero wtedy niemiecka ekipa ściągnęła Valtteriego Bottasa do boksu serwisowego. W jego W08 także założono ogumienie o średniej miękkości, na którym zanotował wówczas najszybsze okrążenie w wyścigu. Nieco później Fin musiał się wycofać z wyścigu z powodu awarii silnika.

Zwycięzca poprzedniego Grand Prix pomógł Hamiltonowi w walce z Vettelem. Wstrzymywanie Niemca przez kilka okrążeń spowodowało, że potencjał szybszych, miękkich opon w bolidzie Ferrari został zniwelowany. Dość mocno zniszczone opony pozwoliły uzyskać przewagę na poziomie 8 sekund nad Hamiltonem, który jechał na średnio miękkich. Początkowo wydawało się, że to może wystarczyć do kontrolowania wyścigu. Plany pokrzyżował VSC - wirtualny samochód bezpieczeństwa. Czujnością w tamtym momencie wykazał się Mercedes, który ściągnął swojego jedynego kierowcę na ostatni postój pod koniec wirtualnej neutralizacji. Wówczas Sebastian Vettel poruszał się po torze jeszcze z ograniczoną prędkością. Hamilton wyjechał i mógł od razu cisnąć na swoich świeżych miękkich oponach. W normalnych warunkach wyścigowych przewaga Brytyjczyka sięgałaby ponad 30 sekund i Ferrari kontrolowało by sytuację. Było inaczej, ponieważ wypracowana przez Niemca przewaga została zniwelowana do zera. Zagrywka Srebrnych Strzał była wręcz majstersztykiem. Vettel przed swoim ostatnim zjazdem miał przewagę około 22,5 sekundy przewagi nad Hamiltonem i musiał założyć pośrednią, wolniejszą mieszankę ogumienia.

Kibice wiedzieli już, że na dojeździe do pierwszego zakrętu bolidy Mercedesa i Ferrari będą jechały bok w bok. Doszło do walki i kontaktu, w wyniku którego Hamilton znalazł się poza torem, a Vettel obronił pierwsze miejsce. Jednak nie oznaczało to końca emocji. Przewaga była po stronie trzykrotnego mistrza świata z Mercedesa. Początkowo lider Ferrari dwoił się i troił, aby bronić prowadzenia. Pomagał mu system DRS, kiedy to znajdował się poniżej sekundy za dublowanymi zawodnikami. Hamilton także korzystał z otwartego skrzydła, ale nie miał przewagi prędkości. Dopiero kiedy już obaj mieli przed sobą czysty tor, Niemiec musiał skapitulować.

Do mety było jeszcze ponad 20 okrążeń, więc wielu upatrywało szansy w tym, że zużyją się miękkie opony u Hamiltona i Vettel na średnio miękkich i trwalszych zdąży nadrobić straty w końcówce. Brytyjczyk jednak obronił prowadzenie z przewagą niespełna 3,5 s nad zawodnikiem Ferrari. Ponad 1 min i 13 s stracił do nich Daniel Ricciardo z Red Bull Racing, który pojechał osamotniony wyścig. RB13 nie pozwalało mu na walkę z liderami wyścigu.

Pozostali zawodnicy zostali już zdublowani. Świetny występ zaliczyło Force India. Sergio Perez i Esteban Ocon zameldowali się na czwartym i piątym miejscu. Stajnia z siedzibą w Silverstone pozostaje jedyną, której obaj zawodnicy punktowali we wszystkich dotychczasowych wyścigach. Nico Hulkenberg także zaliczył udany występ dla Renault –szóstą lokatę po starcie z trzynastej pozycji można uznać za sukces. Siódme miejsce zdobył Carlos Sainz z Toro Rosso. Świetny rezultat osiągnął Pascal Wehrlein z Saubera – ósma lokata w niekonkurencyjnym samochodzie może robić wrażenie. Gdyby nie kara pięciu sekund, junior Mercedesa finiszowałby oczko wyżej – przed Sainzem. Do dziesiątki udało się dostać jeszcze Daniilowi Kvyatowi (Toro Rosso) i Romainowi Grosjeanowi (Haas).

Nie udało się zdobyć punktów bohaterowi sobotnich kwalifikacji - Fernando Alonso. Kierowca McLarena startował z 7. pola, a finiszował na 12. miejscu. Warto jednak zauważyć, że jest to jego pierwszy ukończony wyścig w tym sezonie.

W klasyfikacji generalnej nie doszło do większych zmian. Przewaga Sebastiana Vettela nad Lewisem Hamiltonem zmniejszyła się do sześciu punktów – wynosi 104:98. Trzecie i czwarte miejsca zachowali Valtteri Bottas i Kimi Raikkonen – 64:49. Ich strata wzrosła ze względu na nieudany start w GP Hiszpanii. Na piąte miejsce przesunął się Daniel Ricciardo, który o dwa oczka wyprzedził swojego kolegę z ekipy Maxa Verstappena. Australijczyk ma 37 punktów, a Holender 35 pkt. Tuż za nimi plasuje się Sergio Perez z 34 pkt.

zobacz galerię

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij