Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Lewis Hamilton zdominował GP Kanady

Trzykrotny mistrz świata zdobył pole position, wygrał wyścig oraz wykręcił najszybsze okrążenie. Ale to heroiczna pogoń Vettela i przepychanki Force India rozgrzały rywalizację.

GP Kanady GP Kanady

W przeciwieństwie do GP Monako ten weekend dla Mercedesa układał się bardzo dobrze. Co prawda blisko nich nadal było Ferrari, ale ich kierowcy nie musieli już narzekać na złe ustawienia swoich samochodów czy problemy z oponami. Tor w Montrealu w szczególności zapisał się w statystykach Lewisa Hamiltona, który wygrywał na tym obiekcie pięciokrotnie (2007, 2010, 2012, 2015, 2016). Dlatego wiadomo było, że to właśnie w tym miejscu Brytyjczyk będzie chciał zniwelować stratę w klasyfikacji generalnej do Sebastiana Vettela.

Niemiec do tej pory nie schodził z podium, a jego najgorsza pozycja na mecie to drugie miejsce. Natomiast Hamiltonowi zdarzyły się dwa wyścigi poniżej oczekiwań, 4. miejsce w Rosji oraz 7. lokata w Monako. 65. pole position oznaczało zrównanie się z legendarnym Ayrtonem Senną. Przed nim już tylko Michael Schumacher, zdobywca 68. pole position w karierze.

Sam wyścig zaczął się dość nerwowo. O ile kierowcy Mercedesa i Red Bulla ruszyli bardzo dobrze, to ich koledzy z Ferrari mieli więcej problemów na starcie i stracili kilka pozycji. Sebastian Vettel marzył o atomowym starcie z drugiego pola i uporaniu się z Lewisem Hamiltonem na samym początku. Niestety nie udało się wykonać podobnego manewru jak podczas GP Hiszpanii, a zamiast zyskać spadł na czwarte miejsce. Najlepiej z pola startowego ruszył Max Verstappen, który z piątego awansował na drugie miejsce. Młody Holender po zewnętrznej znalazł miejsce dla siebie i nie tylko wyprzedził Kimiego Raikkonena, ale także Bottasa i Vettela.

Niemiec znalazł się w kanapce między dwoma samochodami i ucierpiał w zajściu. Po lewej ze zblokowanym kołem przedzierał się Fin z Mercedesa, więc w celu uniknięcia kolizji lepiej było go wpuścić, lecz z prawej wchodzący w zakręt Vertappen z Red Bulla zahaczył tylnym lewym kołem o skrzydło bolidu Ferrari. Przez co już na początku Vettel był zmuszony zjechać do alei serwisowej w celu wymiany przedniego skrzydła. 

GP Kanady GP Kanady

Przed zjazdem Vettela na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, i gdyby wtedy Scuderia postanowiła zaprosić Niemca do boksu straty byłyby mniejsze, jednak postój zaplanowano dopiero po neutralizacji, co kosztował Sebastiana Vettela spadek na sam koniec, na 18. pozycję. ,,Ciężko winić kogokolwiek. Max na pewno nie zrobił tego specjalnie" - mówił lider mistrzostw świata po zakończeniu zmagań.

Czterokrotny mistrz świata musiał odrabiać straty do rywali przed nim, a gdyby Ferrari zareagowało wcześniej, to znalazłby się za ich plecami przy samym wznowieniu rywalizacji i na jednym okrążeniu mógłby wyprzedzić kilka wolniejszych samochodów. Możliwe że, gdyby Ferrari szybciej zareagowało na początku, to Vettel mógłby nie tylko pokonać Daniela Ricciardo, ale także powalczyłby z drugim Valtterim Bottasem. Fin nie błyszczał tak dobrym tempem jak jego partner z ekipy Mercedesa, więc w końcówce mogłoby być ciekawie - dublet Srebrnych Strzał nie byłby taki pewny.

GP Kanady GP Kanady

Natomiast Max Verstappen po fantastycznym starcie był tuż za bolidem Hamiltona, jednak nie był w stanie mu zagrozić. Wydawało się, że jest duża szans na utrzymanie tej bardzo dobrej lokaty przez Holendra. Niestety pech chciał, że doszło do awarii w jego bolidzie. Atmosferę podgrzewała walka Daniela Ricciardo i Sergio Pereza o 3. pozycję, która trwała niemal cały wyścig. Po ich pit stopach było bardzo blisko, aby zamienili się pozycjami.

Wyjazdowe kółko kierowcy Red Bulla na miękkiej mieszance nie było najlepsze i jego rywal z Force India opóźniając zjazd mógł zyskać. Ostatecznie Meksykanin wyjechał o włos za Australijczykiem i Red Bull mógł odetchnąć z ulgą. Często brakowało naprawdę niewiele, aby Ricciardo stracił swoją pozycję. Obaj jednak nie przypuszczali, że do ich pojedynku dołączą inni.

GP Kanady GP Kanady

Force India pozostawiło dłużej na torze Estebana Ocona, w wyniku czego, przed Francuzem znajdował się tylko Lewis Hamilton z Mercedesa. Okazało się, że był on w stanie jechać bardzo dobrym tempem na zużytej ultramiękkiej mieszance. Dopiero pod koniec stintu, Ocona dopadł Bottas na świeżych miękkich oponach i dopiero po zjeździe kierowcy Force India Fin odzyskał drugą lokatę. Prowadząca dwójka założyła supermiękką mieszankę na tym samym okrążeniu. O ile Lewis Hamilton był bezpieczny i niezagrożony, tak Esteban Ocon musiał nastawić się na bezpośrednią walkę z kierowcami wokół siebie. Z boksu wyjechał za Kimim Raikkonenem, ale przed Sebastianem Vettelem, na 6. miejscu.

Kwestią czasu wydawało się, jak Ocon wykorzysta świeższe supermiękkie opony do awansu przed Ricciardo i Pereza. Niestety zadanie okazało się bardzo trudne, zarówno on jak i jego zespołowy kolega byli w zasięgu DRS na dwóch długich prostych, a Ricciardo bardzo dobrze wychodził z zakrętów, tym samym uniemożliwiał wykończenie manewrów wyprzedzania. Force India czuło, że ucieka im podium. Na łączach radiowych z Sergio Perezem zawrzało, bowiem Meksykanin był proszony o przepuszczenie Francuza, który domagał się szansy na walkę z Ricciardo. Za nimi straty w bardzo szybkim tempie odrabiali Raikkonen i Vettel, trzeba było więc działać szybko.

GP Kanady GP Kanady

Ostatecznie z walki wypadł zdobywca pole position z Monako przez problemy z hamulcami i Ferrari pozostał jedynie ich lider. Duma Sergio Pereza nie pozwalała na danie szansy Estebanowi Oconowi, przez co w końcu dopadł ich lider klasyfikacji generalnej. W efektowny sposób wyprzedził ich obu i pognał za Danielem Ricciardo, lecz Australijczyk pod koniec odjechał nie na 1 sekundę, a 4 sekundy od Pereza i dwa okrążenia nie wystarczyły, aby Vettel odebrał mu podium. Ostatecznie Niemiec ukończył na 4. miejscu, a od podium dzieliło go 0,6 sekundy.

Emocji nie brakowało jeśli chodzi o walkę o najniższy stopień podium. Jedyne czego zabrakło to walki koło w koło z Mercedesami. Ferrari po problemach z początku wyścigu wypadło z walki. Podobnie Max Verstappen, który miał szansę pościgać się ze Srebrnymi Strzałami, lecz awaria wykluczyła go z zawodów. Daniel Ricciardo nie miał imponującego tempa w Kanadzie w trakcie weekendu, ale mimo to zgarnął trzecie podium z rzędu.

Force India zabłysło w ten weekend i być może w nadchodzącym GP Azerbejdżanu znów pokażą się z dobrej strony. Rok temu Sergio Perez stanął tam na najniższym stopniu podium. Widać, że nie rzucają słów na wiatr. Jeśli zachowają regularność, a Red Bull nie rozwiąże swoich problemów z niezawodnością, to walka o trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów nie będzie abstrakcją. 

GP Kanady GP Kanady

Plusy należy zapisać dla Nico Hulkenberga z Renault i Lance'a Strolla z Williamsa. Obaj dzielnie walczyli w środku stawki o każdy centymetr toru i ich jazda mogła się podobać. Zwłaszcza przełamanie zaliczył Kanadyjczyk, który dzięki dziewiątej lokacie zdobył pierwsze punkty w sezonie i z dobrej strony pokazał się przed własną publicznością. Do tej pory jego występy rozczarowywały i spadała na niego fala krytyki. Wygląda na to, że 18-latek wyciąga wnioski i już potrafi zachować zimną krew w bezpośredniej walce w środku stawki.

GP Kanady GP Kanady

Z wyścigu przedwcześnie odpadli: Carlos Sainz i Felipe Massa, Max Verstappen, Daniil Kvyat, Fernando Alonso.

Najlepsza dziesiątka wyścigu:

  • 1. Lewis Hamilton (Mercedes)
  • 2. Valtteri Bottas (Mercedes)
  • 3. Daniel Ricciardo (Red Bull)
  • 4. Sebastian Vettel (Ferrari)
  • 5. Sergio Perez (Force India)
  • 6. Esteban Ocon (Force India)
  • 7. Kimi Raikkonen (Ferrari)
  • 8. Nico Hulkenberg (Renault)
  • 9. Lance Stroll (Williams)
  • 10. Romain Grosjean (Haas)

 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij