Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Mercedes Brabus Bullit - Pod osłoną mocy

1100 Nm i 730 KM, nocą, na torze Hockenheim. Przywidzenie czy prawda? Brabus Bullit - pocisk z silnikiem V12, przyobleczony w nadwozie Mercedesa klasy C - to najszybsza seryjna limuzyna na świecie.

2008-06-02
Mercedes Brabus Bullit Rury o przekroju 78 milimetrów, równym średnicy filiżanki do cappuccino, transportują spaliny do metalowych katalizatorów o zwiększonej pojemności, a potem dalej – do tłumików.

Moment obrotowy wzbiera powoli, tworzy coraz wyższą falę. Już nie ma odwrotu, można tylko czekać na to, co za chwilę nieuchronnie się wydarzy. Na ciało kierowcy opada coraz większy ciężar. Plecy wbijają się w oparcie fotela, wrastają w nie. Żołądkiem szarpią skurcze, kark drętwieje. Ciarki, drgawki. 1100 Nm. Jakie to wrażenie? Przyjedźcie kiedyś nocą na pusty parking przed supermarketem, wrzućcie wsteczny, a potem z całej siły nadepnijcie hamulec - jadąc jeszcze na trzecim biegu, z taką właśnie siłą Brabus wciska w fotel. Do tego głębokie dudnienie silnika przekarmionego energią turbosprężarek. Tajfun pustoszący nocą Hockenheim.

Dwanaście cylindrów w Mercedesie klasy C? Do czego to doprowadzi - będą też montować V-dwunastki w A-klasie? Najpierw Brabus przeszczepił silnik biturbo z modelu S 600 do klasy E i nazwał go E V12. Potem do CLS-a, zwanego na tę okoliczność Rocket, czyli rakieta. Teraz nowe zadania postawiono przed V-dwunastką z limuzyny średniej klasy. Mercedes C, 730 KM, 1100 Nm. W skrócie - Bullit, jako nawiązanie do angielskiego "bullet", czyli kula. Jeden egzemplarz z tej limitowanej serii kosztuje 414 120 euro i podobno potrafi pojechać 360 km/h.

V12 idealnie wpasowany w komorę silnika rozparł się na przedniej osi, włożyli go tam chyba za pomocą łyżki do butów. Tylko co zrobić z przewodami, wszelkimi agregatami i zbiorniczkami? Elektronikę silnika wpakowano pod dmuchawę, a pojemnik na płyn do spryskiwania szyb wylądował za błotnikiem - na wysokości dumnego znaczka V12. Nic nie widać. Żadnej plątaniny kabli jak w starym V12 Jaguara. Wszystko jest zakryte, podziwiać można jedynie czyste źródło mocy. Clean, jak mówią spece od tuningu.

Większa średnica cylindrów oraz inne wał korbowy, tłoki i korbowody spowodowały, że pojemność skokowa silnika wzrosła z 5,5 do 6,2 litra. Dwie sprężarki Borg-Warnera sprężają powietrze do 1,3 bara, dzięki czemu przy pełnym obciążeniu powstaje moment obrotowy 1320 Nm przy 2100 obr./min. Coś takiego potrafią znieść tylko skrzynie biegów samochodów wyścigowych. Ale Brabus ma pięciostopniowy automat z Maybacha. Mocniejsze sprzęgła wielopłytkowe przenoszą w nim do 1100 Nm momentu obrotowego. Właśnie do tej wartości ograniczono elektronicznie możliwości silnika.

Rury o przekroju 78 milimetrów, równym średnicy filiżanki do cappuccino, transportują spaliny do metalowych katalizatorów o zwiększonej pojemności, a potem dalej - do tłumików. Dźwięk? Raczej taki, jak w ośmio - a nie w dwunastocylindrowcu. Coś jakby szum jednostki napędowej jachtu, który pruje fale przy obrotach nie przekraczających 600/min. I to ma być odgłos maszyny-potwora? Prędzej zwykłego stacjonarnego silnika.

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE

NadwozieCzteromiejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 4590 x 1830 x 1402 mm, rozstaw osi 2736 mm, masa własna 1850 kg.
Układ jezdnyNiezależne zawieszenie kół, z przodu wahacze poprzeczne, kolumny McPhersona, z tyłu wahacze poprzeczne i wzdłużne, sprężyny śrubowe, amortyzatory, stabilizator z przodu i z tyłu, hamulce tarczowe chłodzone powietrzem, z dwunastotłoczkowymi zaciskami z przodu i sześciotłoczkowymi z tyłu, opony z przodu 265/30 ZR 19 na kołach o rozmiarze 9,5 J x 19, z tyłu 285/30 ZR 19 na kołach o rozmiarze 10 J x19.
SilnikDwunastocylindrowy w układzie V, z dwiema turbosprężarkami i chłodnicą powietrza doładowującego, pojemność 6233 cm3, moc 537 kW (730 KM) przy 5100 obr/min, maksymalny moment obrotowy 1100 Nm przy 2100 obr/min. Napęd na tylne koła, pięciostopniowa automatyczna skrzynia biegów.
Osiągi*0-100 km/h 3,9 s; 0-200 km/h 10,5 s; 0-300 km/h 24,5 s; Prędkość maksymalna 360 km/h
Cena w Niemczech Brabus Bullit414 120 euro

Odrobinę za dużo gazu i opony zostawiają na asfalcie swój autograf. Albo wjeżdżasz komuś w bagażnik. Albo nagle pędzisz po osiedlu, gdzie jest ograniczenie do 30 km/h. Po prostu nadmiar koni mechanicznych. Jednak prawda jest taka: pedału gazu nie trzeba ani muskać, ani pieścić, tylko wciskać jak należy - wtedy auto reaguje normalnie, jak C-klasa z czterocylindrowcem pod maską. Ktoś nie znający się na rzeczy nigdy by się nie domyślił, że w tym samochodzie drzemie taka moc. Szersze błotniki i wielkie opony naprowadziłyby go co najwyżej na myśl, że kryje się w nim jakiś z lekka podrasowany silnik, dosyć głośny, ale nieszkodliwy.

Rozglądając się po niemal seryjnym wnętrzu tego samochodu, wypełnionym czarną skórą i ozdobionym srebrnymi szwami, nikt nie spodziewałby się jakiejś gigantycznej erupcji mocy. Dopiero na drugi rzut oka widać, że prędkościomierz tylko udaje seryjny. Jego skala dochodzi do 400 km/h. Nie wtajemniczeni mogliby się tylko uśmiechnąć na ten widok. Ale znawca zasiadający na fotelu kierowcy wie, że wskazówka prędkościomierza naprawdę może przesunąć się do samego końca podziałki - na torze w Nardo, Rocket z tym samym silnikiem, ale trochę cięższy i większy pojechał 366 km/h.

Czy wygląd przodu auta wystarczy, by się domyślić co drzemie pod maską? Przyciemniane reflektory, brak logo na "grillu" zrobionym z włókna węglowego. Za nim naga technika, bez jakiejkolwiek osłony w postaci metalowych kratek czy siatki - swoje chłodnice Bullit dosłownie wystawia do wiatru. Powietrze dopływa do silnika poprzez trzyczęściowy kanał. Czy to wystarczające ostrzeżenie? Czy droga wie, co ją za chwilę czeka?

Ten samochód to czciciel asfaltu, wyznawca długich prostych. Nowy muscle car, który nigdy nie zniża się do tego, by zbyt długo podążać w świetle reflektorów innego auta. To panisko, które za nic ma jazdę w sznurze samochodów, od razu wybiera lewy pas i znika w oddali. Pod maską żarzy się dwunastocylindrowy reaktor, rozgrzewa trzewia potwora, przyspiesza przemianę materii - ciepło wydzielane na samych tylko jałowych obrotach mogłoby ogrzać domek jednorodzinny.

Nawet na Hockenheimie, który niejedno już widział, Bullit jest zjawiskiem. Pod osłoną nocy moc się nie krępuje, na prostych idzie na całość, a gdy przyjdzie się zatrzymać - wypala żelazem piętno na ogromnych 15-calowych tarczach hamulcowych z 12-tłoczkowymi zaciskami. W przeciwieństwie do Rocketa, Bullit z godną podziwu prędkością zalicza również zakręty. Regulowane w dziesięciostopniowej skali amortyzatory Bilsteina, w połączeniu ze sprężynami Eibacha, grubymi stabilizatorami i blokadą mechanizmu różnicowego to uzbrojenie, dzięki któremu potwór w skórze Mercedesa może nie mieć żadnych zahamowań przed szybką jazdą w zakrętach.

Węszący nisko przy asfalcie Brabus poddaje kierowcę przyspieszeniom bocznym o niespotykanej sile. Jego ulubiony lewy zakręt na imię ma Parabolica, bierze się go pełnym ogniem - na liczniku dużo ponad 200 km/h, w mgnieniu oka Bullit znika w czarnej dziurze na nieoświetlonej części toru. A przyspieszenie zdaje się rosnąć, a nie maleć.

Chętnie wzbogacilibyśmy nasz opis kilkoma liczbami, niestety elektronika w silniku jeszcze nie do końca odnalazła się w nowym aucie i wtrysk płata różne figle, przez co nie da się podłączyć aparatury pomiarowej. Jedno, co wiemy to to, że Rocket do prędkości 200 km/h rozpędził się w ciągu 11,9 s. W tym wypadku kula prześcignęłaby rakietę.

Tekst: Marcus Peters
Zdjęcia: Hans Dieter-Seufert

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 68 019 PLN
Dostępne nadwozia: furgon-3, kombi van-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    1100 Nm i 730 KM, nocą, na torze Hockenheim. Przywidzenie czy prawda? Brabus Bullit - pocisk z silnikiem V12, przyobleczony w nadwozie Mercedesa klasy C - to najszybsza seryjna limuzyna na świecie.
    auto motor i sport, 2008-06-02 15:26:54
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij