Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.8

Moje zajęcie to dziwić się

Z Januszem Liberkowskim - Polakiem zamieszkałym w USA, inżynierem, twórcą bezpiecznego samochodowego fotelika dla dzieci, wybranym najlepszym amerykańskim wynalazcą - rozmawia Julian Obrocki.

2008-02-25
Fotelik dla dzieci Ważne, żeby mieć też patent na udane życie prywatne.  

Gratulacje od prostego byłego polskiego inżyniera, dziś tylko redaktora, dla wielkiego polskiego inżyniera. Mija półtora roku, gdy wśród tysięcy konkurentów zdobył pan tytuł największego wynalazcy. Ale dziennie na świecie ginie w wypadkach drogowych kilkadziesiąt niemowląt. Gdyby fotelik był na rynku choćby od stu dni, tych ofiar byłoby o kilka tysięcy mniej. Fotelika nie ma. Gdzie to utknęło? Liberkowski: W biurokracji. To jest fotelik przeznaczony do ratowania życia w warunkach ekstremalnych. A taki sprzęt wymaga bardzo szerokich badań i wielu certyfikatów.

I spełnia wymogi?
Liberkowski: Spełnia, bo ratuje życie absolutnie. Ale nie spełnia formalnej normy na taki fotelik, bo jej... nie ma! Nigdzie! W USA też nie. A norma "od pasów" jest zła, bo nie pozwala, by pasażer "robił fikołka". A w moim foteliku dziecko się obraca. Na razie trzeba "pogorszyć" fotelik, bo zanim ustawodawstwo przebrnie przez parlamenty... Testy zderzeniowe są absolutnie pozytywne.

Dużo aut trzeba było rozbić, by w pełni udowodnić zalety fotelika?
Liberkowski: Ani jednego! Istnieje aparatura, tzw. sanie zderzeniowe, takie jak dla manekinów, gdzie w pełni można to sprawdzić.

Fotelik jest dla całkiem małych niemowlaków. A co z większymi dziećmi?
Liberkowski: Mam już fotelik dla przedszkolaków, powiedzmy do 5 lat. Większe są możliwe, ale nie mieszczą się w zwykłych samochodach.

FOTELIK LIBERKOWSKIEGO

Największą zaletą "fotelika Liberkowskiego" jest jego zadziwiająca prostota. Oznacza to przyzwoicie niskie koszty produkcji, a więc potem niewygórowaną cenę na rynku. Ten błysk geniuszu to po prostu dwie kule, jakby dwie piłki, umieszczone jedna w drugiej. I "na tyle śliskie", że mniejsza kula może się bardzo lekko obracać, i to w dowolną stronę, w kuli zewnętrznej. Kule mają oczywiście "otwór do wkładania dziecka", ale na tyle "nie za duży", że mniejsza kula nie może z większej wypaść. Dziecko jest oczywiście w mniejszej kuli, ale nie w jej środku ciężkości, lecz "na dnie", poza środkiem obrotu. I przypięte jest normalnymi pasami. W czasie wypadku dziecko "nigdzie nie leci" i "w nic nie uderza", ale razem z wewnętrzną kulą rozpoczyna ruch obrotowy. Przy lekkiej stłuczce będzie to ruch huśtawki, a przy mocnym zderzeniu "pełny fikołek" lub nawet ruch wirowy (o ile zmienione przepisy pozwolą).

Kto jest właścicielem patentu - pan czy jakaś instytucja?
Liberkowski: Ja i moja firma.

Więc może pan wybrać producenta? Np. w Polsce?
Liberkowski: Tak, mogę. I po to przyleciałem do kraju. Chcę, żeby produkcja ruszyła równolegle - i w USA, iw Polsce. Rozmowy są na finiszu.

Ameryka to kraj otwarty. Bycie Polakiem w wyborach największego amerykańskiego wynalazcy było ułatwieniem czy utrudnieniem? Pan ma paszport amerykański?
Liberkowski: Mam paszport amerykański. Ale jestem Polakiem. I jako Polak walczyłem o tytuł wynalazcy roku. Z wieloma konkurentami - inżynierami. I wygrałem.

Jest pan tam imigrantem czy już obywatelem? A polski akcent to wstyd czy duma?
Liberkowski: Duma! Stany to jedyny kraj, gdzie nie ma podziału na imigrantów i nieimigrantów. A tak po prawdzie, znając historię, to poza nieliczną już populacją Indian wszyscy są tam imigrantami. I stworzyli razem ciekawy otwarty kraj. Chociaż połowa robi błędy językowe, bo korzenie ma gdzie indziej. Więc polskie pochodzenie i polski akcent nie są żadną przeszkodą.

Ciężko było na początku? Były to "prace dla inżyniera" czy "prace dla Polaka"?
Liberkowski: Nie było łatwo. Nie miałem kontaktów. Ale miałem pierwsze polskie patenty. I uparłem się, żeby "trzymać poziom". Wreszcie zrobiłem zasilacz potrzebny do lotów kosmicznych. Działał. Poleciał w kosmos. Dziś mam jedenaście poważnych patentów.

Da się żyć z wynalazków?
Liberkowski: Da się. Ale wszędzie trzeba wydeptywać dywany, żeby coś wdrożyć. Wszędzie idzie to powoli. Mo- że w Ameryce "mniej powoli". Ale tam też najważniejszym marzeniem urzędnika jest punktualne wychodzenie do domu.

A nagroda? W końcu to milion dolarów - poszła do domu czy na pana działalność jako wynalazcy? Liberkowski: Głównie na rozwój dalszych prac. Nie jestem w biedzie i nie potrzebuję też nowego telewizora.

Ma pan własne laboratorium? Albo garaż z narzędziami? - wszak połowa wielkich wynalazków w historii powstała w garażach - a w nim swoją tokarkę?
Liberkowski: Pewnie, że mam. Ale dzisiaj coraz częściej skomplikowane idee wymagają nie dłubania w garażu, lecz współpracy poważnych instytutów. Ale kran w domu naprawiam sam.

A w dzieciństwie? Był w domu warsztat i był pan najsprytniejszym naprawiaczem rowerów w całej okolicy?
Liberkowski: Tato nie był wynalazcą. Raczej małym biznesmenem. (Sklep w Nowej Soli.) Ale przy aucie dłubał sam. Po maturze dostałem od ojca przedziwny prezent. Umowę na prawo zbioru owoców w siedmiokilometrowej... alei czereśniowej. Były prawie dojrzałe! Zorganizowałem wszystko. Zdążyłem. W ciągu paru dni zarobiłem pierwsze pieniądze - i to całkiem niezłe pieniądze.

JANUSZ LIBERKOWSKI

Urodził się w 1953 r. w Nowej Soli. Z zawodu technik elektronik i inżynier ochrony środowiska. Od roku 1984 w USA. W wypadku samochodowym zginęła jego jedyna córka Aneta (stąd nazwa fotelika - "Anecja"). Żonaty z matematyczką. Niedawno został szczęśliwym ojcem bliźniaków. Malarz i rzeźbiarz (zdał na rzeźbę, potem przeniósł się na politechnikę), poeta, nurek, żeglarz, lotniarz, szachista, bluesman. Właściciel wielu zastrzeżonych na całym świecie patentów. Zdobywca pierwszego miejsca i miliona dolarów w wielkim, wieloetapowym konkursie American Inventor - organizowanym i rozpropagowanym przez TV ABC.

A bohaterowie dzieciństwa? Już wtedy Thomas Edison i Graham Bell czy może kapitan Nemo i Kopernik?
Liberkowski: Jeden wielki bohater - Stanisław Lem i cały jego świat przedziwnych wynalazków science fiction. Jestem uczniem Lema, a nie politechniki. Bell i Edison może też. Ale bardziej Kopernik - za odwagę, a nie za matematyczne szczegóły. W wynalazczości odwaga jest ważniejsza niż dyplom.

Czy dzisiaj może pan powiedzieć: zawód wykonywany - wynalazca? Czy może jest to raczej pasja lub hobby?
Liberkowski: Moje podstawowe zajęcie to dziwić się! I przyświeca mi motto Konfucjusza: "Rób, co kochasz!" To jest droga do sukcesu. A upór i cierpliwość w pokonywaniu przeszkód i walce o swoje idee dają mi poczucie, że jestem... misjonarzem. W swojej pracy nie czuję, że pracuję.

To w głowie czeka już lawina pomysłów?
Liberkowski: Może nie lawina. Ale parę rzeczy jest już mocno zaawansowanych.

I ciągle łatwiej wymyślić niż wdrożyć? Nawet w Ameryce? I cały ten show, a wręcz cyrk w TV jaki panu zgotowano jest potrzebny?
Liberkowski: Tak, jest potrzebny. Marketing jest czasem ważniejszy niż sam towar. Jak telewizja zrobi show, to potem jest łatwiej. Takie czasy. Zaprosił mnie na rozmowę prezydent Bush. To też pomaga.

Więc czasem zamiast inżynierem trzeba być aktorem?
Liberkowski: Tak. Zdecydowanie tak. Taka jest Ameryka.

To co - robimy w Polsce telewizyjny konkurs dla wynalazców? Poprowadzi go pan?
Liberkowski: Jeśli zdobędziecie licencję oryginalnego "American Inventor"...

Sądzi pan, że aby Polakowi coś się udało, musi jechać do Ameryki?
Liberkowski: Tam jest łatwiej. Ale w Polsce są ludzie, którzy mogą to zmienić. Tylko muszą często się dziwić.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    A nie zastanawialiście się nigdy dlaczego fotele w samolotach są przodem do kierunku lotu. To wam powiem dlaczego foteliki są przodem również w samochodach. Ponieważ podczas wypadku w samolocie można by sobie zmasakrować twarz wszystkim co za tobą i luźne podczas gwałtownego uderzenia-hamowania...
    ~Bart, 2008-12-15 17:02:52
  • avatar
    zgłoś
    DZIECI POWINNY PODRÓŻOWAĆ W FOTELIKACH MONTOWANYCH TYŁEM DO KIERUNKU JAZDY TAK DŁUGO JAK TO MOŻLIWE, A PRZYBAJMNIEJ DO 3-GO LUB 4-GO ROKU ŻYCIA. POTWIERDZAJĄ TO STATYSTYKI ORAZ TESTY ZDERZENIOWE. Na YouTube wklikajcie w wyszukiwarce "rear-facing" lub "rear-facing crash test" i pooglądajcie sobie.PRODUCENCI, IMPORTERZY, SPRZEDAWCY, RODZICE - OBUDŹCIE SIĘ!!!
    ~Marek, 2008-11-11 14:11:40
  • avatar
    zgłoś
    Dziwię się, dlaczego foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy są w Polsce tak mało popularne. Dlaczego wszyscy, co mają dziecie w wieku od 0 do 4-ch lat, nie wożą dzieci w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy (ang. rear-facing child seat)? Dlaczego sprzedawcy (również importerzy) ignorują obecny stan wiedzy na ten temat? Czy biorą, co im producent wciśnie? Przecież na niemieckich testach zderzemoiwych ADAC świat się nie kończy! Dlaczego nie przypatrzą się Szwecji, USA? Tam foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy są standardem dla przewożenia dzieci do 4-go roku życia! IMPORTERZY, SPRZEDAWCY, RODZICE - OBÓDŹCIE SIĘ !!!
    ~Marek, 2008-11-11 14:07:08
  • avatar
    zgłoś
    Z Januszem Liberkowskim - Polakiem zamieszkałym w USA, inżynierem, twórcą bezpiecznego samochodowego fotelika dla dzieci, wybranym najlepszym amerykańskim wynalazcą - rozmawia Julian Obrocki.
    auto motor i sport, 2008-02-25 14:36:08
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij