Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Mr. General

100 lat General Motors. Bez tego amerykańskiego giganta cała światowa gospodarka byłaby inna. Ostatnie lata nie należą jednak do lekkich.

2008-11-05
General Motors SIEDZIBA GM ZA DURANTA Swego czasu największy biurowiec w Stanach. Dziś należy do Stanu Michigan.

W trudnych dla siebie czasach General Motors ratuje się ucieczką do przodu. Szef do spraw produktów i guru amerykańskiego przemysłu samochodowego Bob Lutz przekonał zarząd, że ratowanie śpiewających coraz cieńszym głosem SUV-ów oraz zmniejszanie kosztów produkcji to jedna rzecz, ale trzeba pokazać, że GM jest gotów na wyzwania przyszłości. Za niecałe dwa lata ma zostać wprowadzony do sprzedaży model Chevrolet Volt, czyli elektryczny samochód o zwiększonym zasięgu. Auto ma na pokładzie silniki spalinowy i elektryczny, ale nie jest hybrydą, do napędu służy bowiem wyłącznie silnik na prąd. Zestaw akumulatorów ma wystarczyć do uzyskania zasięgu około 65 km, czyli takiego, jaki dziennie "zagospodarowuje" przeciętny Amerykanin. Mały silnik spalinowy służy tylko do ładowania akumulatorów na pokładzie - a więc do przedłużenia zasięgu. Wizje Boba Lutza już nieraz się sprawdzały. Wiceprezes GM zaprezentował Volta osobiście na salonie w Detroit w 2007 r. Być może to jest właśnie recepta na kłopoty koncernu, a nawet na te bardziej ogólne. W końcu co dobre dla General, to dobre dla Ameryki.

W tamtych czasach mówiło się też, że dla Ameryki dobre jest to, co jest dobre dla General Motors. Ale nie wtedy, kiedy korporacje stają się celem adwokatów, wynajętych przez użytkowników aut, takich jak Ralph Nader. Dowodził on, że w Detroit (siedzibie amerykańskiego przemysłu samochodowego) liczy się jedynie zysk i - zgroza! - produkuje się tam auta niebezpieczne dla życia pasażerów! Sam prezes GM, James M. Roche, musiał się w 1965 roku - przed specjalnym komitetem - osobiście i publicznie tłumaczyć. Ile GM inwestuje w bezpieczeństwo? "1,25 miliona dolarów" - niepewnie odpowiedział Roche. A zysk GM? "1,7 miliarda". Na wizerunku tego, co miało być dobre dla Ameryki pojawiają się rysy.

Swego czasu odrębność marek GM posunęła się tak daleko, że każda z nich produkowała własne silniki. Idąc zgodnie z duchem czasów i prawami ekonomii, menedżerowie GM z pojedynczych marek utworzyli w końcu jednolitą strukturę. Takie same dla wszystkich podzespoły doprowadziły jednak do tego, co dzisiaj nazywamy "badge engineering", czyli oferowanie takich samych modeli z emblematami różnych marek. Klienci to dostrzegli i nie byli zachwyceni, no bo jak to możliwe, żeby Oldsmobile wykorzystywało silniki Chevroleta? Wspólne podzespoły są chwalone przez księgowych, ale marki stopniowo tracą swój specyficzny charakter. W efekcie, w 2004 r. z rynku zniknął Oldsmobile, najstarsza amerykańska marka samochodów.

Czasy zaczęły się zmieniać, stawało się jasne, że samochodowi giganci mogą podzielić los dinozaurów. Szef GM Elliott Estes żartował jeszcze, że 1977 r. będzie rokiem 60-60-60: on sam ukończy 60 lat, wartość akcji GM przekroczy poziom 60 dolarów a GM osiągnie 60-procentowy udział w rynku. W tym ostatnim Estes pomylił się tylko o cztery procenty.

Tymczasem niekorzystne wiatry zaczynają wiać z pełną siłą. Najpierw nadchodzą Japończycy. Amerykańskie firmy odpowiadają na ich atak mniejszymi modelami, które jednak nie są akceptowane przez klientów. W konstruowaniu olbrzymów na kołach GM i spółka byli doskonali, w wypadku małych samochodów inni okazują się lepsi. Następnie pojawia się silna Europa. Niektórzy uważają, że to było nieuniknione, że Amerykanie przez kilkadziesiąt lat przyzwyczaili się, że konkurencja będzie tak słaba jak tuż po drugiej wojnie, że przespali moment kiedy rywale nabrali sił. A na pewno zbytnio polegali na sprzedaży dużych, ciężkich i paliwożernych SUV-ów, od których klienci masowo odwrócili się kiedy wzrosły ceny paliwa. Dzisiaj udział General Motors w rynku Stanów Zjednoczonych wynosi niewiele ponad 20 procent.

Setny rok General Motors być może przejdzie do historii jako początek samochodowej elektryfikacji. Pomimo finansowych kłopotów koncern chce być w awangardzie, pokazując pierwszy seryjny i masowy model Chevroleta z napędem elektrycznym. Być może to strzał w dziesiątkę, aż szkoda, że nazwa General Electric jest już zajęta.

Tekst: Roman Popkiewicz, Götz Leyrer

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    100 lat General Motors. Bez tego amerykańskiego giganta cała światowa gospodarka byłaby inna. Ostatnie lata nie należą jednak do lekkich.
    auto motor i sport, 2008-11-05 11:17:44
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij