Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Nasz skradziony Bentley

Znikający samochód. Są takie dni, które lepiej byłoby przespać. Bo otwierać oczy wyłącznie po to, by przekonać się, że z własnego garażu, we własnym domu skubnęli ci samochód jest bardzo, ale to bardzo wkurzające.

Marek Girulski 2008-11-25
Kradzież Bentleya Niepublikowane zdjęcie z kłodzkiej sesji Bentleya. Może właśnie w tej chwili ktoś upatrzył sobie furę?

SMS-a tej treści z numeru 519.788.364 otrzymaliśmy 25.04.2008 o godzinie 11:55:14 po tym, jak poszła w świat informacja o nagrodzie za informację. Kilka minut później następny z pytaniem "To jak będzie?" i kontakt się urwał. Było też parę nagrań na poczcie głosowej z prośbą o oddzwonienie, ale najwięcej wartościowych informacji - tak nam się przynajmniej zdawało - dostaliśmy od naszych Czytelników drogą elektroniczną. Były tam dość szczegółowe opisy napotkania białego Bentleya z brązową tapicerką w okolicach Władysławowa i Trójmiasta. Czyżby więc przygotowania do załadunku na statek i rejs do Kaliningradu?

W międzyczasie afera wycieka do mediów i telefony zaczynają się przegrzewać. Jest Wyborcza, Polska-Times, Fakt, kilka stacji radiowych i telewizyjnych, które nie pojawiły się z poczucia dziennikarskiej solidarności, ale rzecz jasna w poszukiwaniu newsa. A news, jakby nie było, jest: w kraju z emeryturami 1000-złotowymi buchnięto auto za prawie 1 000 000 zł. Wykorzystujemy to oczywiście i chętnie opowiadamy - może przez ten szum uda się utrudnić złodziejom życie? Wyznaczamy też nagrodę 10 000 zł za wszelkie informacje, które przyczynią się do odzyskania auta i aktywujemy specjalny numer telefonu. Kilka dni później odwiedza nas dwójka policjantów i przepytuje o naszego redakcyjnego kolegę, który w kilku publicznych miejscach wygłosił stanowczą opinię o losach Bentleya broniąc teorii, że pojechał on na zachód. Nasze tłumaczenia, że wie on o Bentleyu tyle samo co my, tylko jest wyrazistszy w dyskusjach nie wydają się ich przekonywać, ale skoro kolega nadal jest w redakcji, znaczy, że odpuścili trop.

Zaczynają przychodzić informacje od różnych ludzi z miejsc, w których widziano nasze auto (albo do niego podobne) - przekazujemy je policji. Ta grzecznie dziękuje - bez złośliwości, naprawdę sympatyczni goście - ale pary nie puszcza i dalej wiemy, co wiemy, czyli nic. Tak pozostaje do końca, do odnalezienia samochodu, a nawet dwa miesiące później. Namierzyli nas na granicy i prowadzili nic niewidzących do Wrocławia? Czy może ktoś w samym mieście się zainteresował? Tajemnica śledztwa. A może na sesji zdjęciowej w Kłodzku jakiś obserwator na stacji benzynowej lub z przydrożnego baru wykonał telefon? Tajemnica śledztwa. Jacyś smarkacze ukradli Bentleya dla sportu i splendoru, czy zorganizowana grupa mafijna starych wyjadaczy? Tajemnica śledztwa. Zabrany na części czy na zlecenie amatora? Miał jechać na wschód czy na zachód, bo faktycznie ta pierwsza granica, po traktacie z Schengen, już nie jest taka łatwa do nielegalnego przekraczania? Drogą czy może kontenerem na statku? Tajemnica śledztwa. Czy potwierdzały się informacje od kilku niezwiązanych ze sobą informatorów, że auto było widziane w okolicach Trójmiasta, czy też, jak wskazuje stan licznika, Bentley nie opuścił Wrocławia? Tajemnica śledztwa. Nawet pytanie, gdzie dokładnie samochód został odnaleziony - czy był to efekt działań operacyjnych czy też telefonu od przechodnia, który zauważył otwarte, luksusowe auto pozostaje bez odpowiedzi. A może transakcja z jakichś powodów się nie udała i złodzieje po prostu porzucili samochód, który po medialnym szumie stał się towarem zbyt gorącym?

Rozumiemy dobro śledztwa, ale ponieważ nawet generał Zacharski udziela wywiadów, więc można chyba liczyć, że nadkomisarz prowadzący naszą sprawę też się kiedyś otworzy. Pozostaje pytanie, czy można było lepiej zabezpieczyć samochód przed kradzieżą? Zawsze można i zawsze pozostanie coś jeszcze do zrobienia. Powiedzmy jednak sobie szczerze: jeżeli złodziejowi naprawdę zależy na naszym aucie, to je nam ukradnie albo co gorsza zrabuje z użyciem groźby lub przemocy. Czy to oznacza, że nic nie można w tej sprawie zrobić? To nie jest pytanie do nas, zapytajmy ustawodawców. Z nas wszystkich okradzionych przez ostatnie powiedzmy 15 lat uzbierał się już kilkusettysięczny elektorat, który chętnie odda głos na sensowny pomysł, jak z tym draństwem skutecznie walczyć.

Tekst: Marek Girulski
Zdjęcia: P. Łapot, M. Barwiński (1)

SKRADZIONO CI SAMOCHÓD? ZAMIEŚĆ JEGO ZDJĘCIE NA www.auto-motor-i-sport.pl/moj-ukradziony-samochod/  MOŻE KTOŚ GO WIDZIAŁ

Garaż pierwszy
Grabiszyn we Wrocławiu to naprawdę kameralne osiedle - małe uliczki, dużo zieleni, zaprzyjaźnieni sąsiedzi. To ci ostatni zadzwonili do Maćka Ziemka z wiadomością, że drzwi od garażu są uchylone, garaż jest pusty i czy wyjeżdżając nie zapomniał przypadkiem ich zamknąć. Nie, nie zapomniał! Złodzieje sforsowali najpierw jedną bramę, potem drugą, wycięli niewielki otwór w drzwiach, i adios. Sprawiedliwy Pan Bóg kierowców rozliczy ich kiedyś nie tylko za kradzież, ale przede wszystkim za zniszczenie karoserii takiego cacka.

Garaż ostatni
Na kilkunastu hektarach dawnej jednostki wojsk radzieckich na wrocławskim Kozanowie mieści się samochodowy czyściec - policyjny parking. Stoją tu odzyskane przez policję auta wszystkich marek, niektóre w idealnym stanie, inne porozbijane, ze śladami krwi. Każdy wóz swoją, dramatyczną, historię do opowiedzenia. Obok na zdjęciu - inny odzyskany Bentley.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Autor tekstu sugeruje, że przez 17 lat istnienia magazynu to pierwszy przypadek kradzieży testowanego samochodu, nie będę teraz wertował stosu gazet (nazbierało się ich przez lata), ale chyba zaginął biały VW Polo (test porównawczy maluchów) i nie wiem czy nie podobny los spotkał Poloneza Atu Plus, wydania z lat mniej więcej 1998, 1999pozdrawiam
    ~dawid.gamrat, 2008-12-09 23:00:50
  • avatar
    zgłoś
    AC za benki wzrosnie
    ~aa, 2008-11-26 21:56:04
  • avatar
    zgłoś
    Sabotaż? Prowokacja?
    ~jumbo, 2008-11-26 15:07:09
  • avatar
    zgłoś
    Tak swoją drogą ściąganie do Polski tak drogich samochodów i pozostawianie ich bez ochrony fizycznej , to poniekąd proszenie się o tego typu kłopoty . Miejmy nadzieję , że więcej już nikomu wyobraźni nie zabraknie i teraz jak będą ściągane samochody o dużej wartości do testów , to będą pilnowane przez 24h przez jakąś firmę ochroniarską .
    ~AMiS Fan:), 2008-11-26 12:58:09
  • avatar
    zgłoś
    no prosze jacy znawcy tematu i krytycy, amis to najlepszy polski magazyn o autach, fakt top gear jest swietna gazeta ale niczego konkretnego sie z niej nie dowiesz
    ~xcom, 2008-11-26 09:23:02
  • avatar
    zgłoś
    dziwna ta akcja z ****em. może zawodowcy chcieli zmylić śledczcyh i udają amatorów?
    ~pies ogrodnika, 2008-11-25 23:36:48
  • avatar
    zgłoś
    Moze dobrze, ze redakcji ukradli ten samochód, bo teraz przynajmniej co jakieś dwa tygodnie mogą napisać artykuł. Raz zagubiony, odnaleziony i inne. A co oznacza tekst w stylu: może akurat w tym momencie ktoś sobie upatrzył ten samochód. A na zdjęciu matka z dzieckiem i staruszek. Nie wiem kto płodzi te arytuły, sa coraz gorsze i coraz mniej interesujące. Tez jestem fanem motoryzacji, ale sa tacy co widzą w nich tylko tani zarobek. Natomiast redakcja zachowuje sie tak, jakby dopiero o problemie kradzieży aut sie dowiedziała. A przy okazji, AMiS po zmianach jest gorszy i przesiadłem sie na Auto Technika i Top Gear. Pozdrawiam
    ~witoldking, 2008-11-25 19:33:23
  • avatar
    zgłoś
    buahahah ... ale wywod o tym jak "wam zaj***li" auto :] ... dobra rada ... nie sprowadzajcie juz takich "bolidow" do kraju ;] ... pytnko takie : czy w niemczech nie bylo go gdzie testowac xD ?? ... no bo w polsce ... na czym ?!@#%$ ...chyba na polnych drogach :] ... z powazaniem Misiasty™
    ~Misiasty, 2008-11-25 18:21:19
  • avatar
    zgłoś
    Strasznie zagmatwany tekst. Z którego wywnioskowałem że benek się odnalazł - a może nie?W każdym razie na parkingu policyjnym jest jakiś inny.
    ~wowek, 2008-11-25 17:23:50
  • avatar
    zgłoś
    Czemu Policja milczy jak kamień ? Odpowiedź prosta : pewnie nic nie zrobili , bo są nieudacznikami . Samochód się odnalazł , to zwinęli na policyjny parking . Gdyby złodzieje nie porzucili auta ( wystraszeni wrzawą medialną ) , to pewnie Policja sama by go nie znalazła . A sprawa leżała by w szafie , aż taktownie się przedawni . I po sprawie . Tajemnica śledztwa najlepszą wymówką dla nierobów .
    ~AMiS Fan:), 2008-11-25 12:32:17
  • avatar
    zgłoś
    Znikający samochód. Są takie dni, które lepiej byłoby przespać. Bo otwierać oczy wyłącznie po to, by przekonać się, że z własnego garażu, we własnym domu skubnęli ci samochód jest bardzo, ale to bardzo wkurzające.
    auto motor i sport, 2008-11-25 10:06:50
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij