Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
1.0

Nie do ruszenia

Cztery odcinki za nami, serial F1 dotarł już do Europy i nabiera rozpędu. Prowadzi McLaren, ale przewaga jest po stronie Ferrari.

2007-05-29
Robert Kubica w bolidzie BMW W GP Hiszpanii wszystko ułożyło się po myśli Roberta Kubicy i Polak zameldował się na mecie na czwartym miejscu.

Ferrari Felipe Massy było nie do ruszenia. Najpierw w Bahrajnie, a później w Barcelonie Brazylijczyk pojechał idealne wyścigi, startując z pole position i wygrywając GP - z zaliczeniem po drodze najszybszego okrążenia. Massa ani myśli odpuścić, najwyraźniej zmobilizowany tym, że świat nie w nim, lecz w Kimim Raikkonenie widział lidera Ferrari.

Scuderia triumfowała w trzech z czterech rozegranych do tej pory wyścigach, ale w klasyfikacji konstruktorów prowadzi McLaren. Słaba to jednak pociecha, kiedy rywal ma wyraźnie szybsze auto. Jeśli McLaren nie zmniejszy dystansu do Ferrari, przewaga punktowa szybko się ulotni. Podczas tradycyjnej barcelońskiej procesji Massa kontrolował przebieg imprezy jak chciał, kiedy trzeba zyskując przewagę jakby bez specjalnego wysiłku. Jego zwycięstwo było zagrożone tylko raz, tuż po starcie i przy wejściu w pierwszy zakręt.

Startujący przed własną publicznością Fernando Alonso miał tylko jedną szansę na zwycięstwo - wygrać start i sprytną taktyką utrzymać prowadzenie podczas dwóch rund pit-stopów. Na starcie prawie się udało. Przy wejściu w pierwszy zakręt Alonso był o pół auta z przodu, ale Massa nie odpuścił. Już raz w tym roku popełnił podobny błąd (w Malezji), zrujnował sobie wyścig, a włoska prasa zafundowala mu kilka dni upokorzenia. Za drugim razem zjedliby go żywcem. Massa wytrzymał presję, doszło do kontaktu i z poboczem przywitał się Alonso. Wyjazd był krótki, ale wystarczył, by spaść na czwarte miejsce i pożegnać się z szansami na zwycięstwo. Game over.

Po raz trzeci z rzędu drugie miejsce zajął sensacyjny Lewis Hamilton, który ustanawia kolejne rekordy. Najpierw został pierwszym debiutantem, który znalazł się na podium w trzech pierwszych startach. Po GP Hiszpanii jest już pierwszym, który osiągnął to w czterech. Na dodatek został najmłodszym w historii F1 liderem klasyfikacji mistrzostw świata (do tej pory był nim Bruce McLaren w sezonie 1960).

W brytyjskich mediach wokół Hamiltona panuje coś w rodzaju zbiorowej histerii. Ci, którzy pamiętają podobny przebieg romansu mediów z innymi brytyjskimi kierowcami, choćby przed kilkoma laty z Jensonem Buttonem, zastanawiają się kiedy Hamilton czymś podpadnie i przestanie być pozytywnym bohaterem. Bo że tak będzie to pewne. Zawsze jest.

Kiedy Massa pozdrawiał kibiców kilkaset metrów za metą, ósme miejsce i jeden punkt zdobywał na własność Takuma Sato. Według słów menedżera zespołu Super Aguri Daniela Audetto - "eksplozja radości była taka, jaka chyba jest w Ferrari, kiedy wygrywają wyścig". Kto wie, czy nie większa. Historyczny pierwszy punkt pod koniec sezonu będzie na wagę złota.

Odcinek numer pięć - 27 maja na ulicach Monte Carlo. Miejscu, w którym tradycyjnie silne są obydwa czołowe zespoły. Dwa lata temu triumfował Raikkonen, w ubiegłym sezonie Alonso. Hamilton startował w Monako trzykrotnie (w Formule 3 i GP2) i za każdym razem był pierwszy. Co na to Felipe Massa?

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: BMW, Mercedes, Shell/Getty Images

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Cztery odcinki za nami, serial F1 dotarł już do Europy i nabiera rozpędu. Prowadzi McLaren, ale przewaga jest po stronie Ferrari.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij