Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Nie jestem politykiem

Z Krzysztofem Hołowczycem - świeżo upieczonym europarlamentarzystą - o polityce i motoryzacji, o rajdach i Afryce, jeszcze przed Dakarem rozmawia Julian Obrocki.

2008-03-03
Krzysztof Hołowczyc Europarlament to dla Krzysztofa Hołowczyca zupełnie nowe odcinki specjalne. Chyba nie będą łatwiejsze. Ani bardziej bezpieczne.

Od paru dni dość niespodziewanie jesteś europosłem. Jak do tego doszło?
Hołowczyc: Po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce nowy premier Donald Tusk powołał na stanowisko Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego panią profesor Barbarę Kudrycką, która była europosłem z naszego regionu. Łączenie tych funkcji nie jest możliwe, a ja w wyborach do Europarlamentu zająłem drugie miejsce. W takiej sytuacji europoseł składa mandat, a marszałek Sejmu zwrócił się do mnie z pytaniem o jego przyjęcie. Zawahałem się, ale w poczuciu odpowiedzialności wobec wyborców, którzy na mnie głosowali - wyraziłem zgodę.

Więc zyskujemy Krzysztofa Hołowczyca europosła, a tracimy świetnego rajdowca? I to tuż przed Dakarem?
Hołowczyc: Absolutnie nie. Potrafi ę planować swoje zajęcia i wiem, że mogę pogodzić obie sprawy. Tym bardziej że Parlament Europejski nie obraduje bez przerwy, z wieloma dokumentami można zapoznać się w domu, w rajdach zaś nie startuję regularnie, a jedynie w wybranych najważniejszych imprezach.

Czyli o rezygnacji z Dakaru nie było w ogóle mowy?
Hołowczyc: Zdecydowanie nie. I nie będzie to sytuacja wyjątkowa, bo w Parlamencie Europejskim od dawna bardzo znaczącą postacią jest mój kolega z rajdowych tras, były mistrz świata - Fin Ari Vatanen. Działa tam skutecznie, a od czasu do czasu wsiada do rajdowego samochodu.

Znasz się na tyle na polityce, by być europosłem? Przecież całe życie byłeś sportowcem...
Hołowczyc: Interesuję się polityką. Ale nie jestem politykiem i nie chcę być. I nie będę.

To co chcesz robić w Brukseli?
Hołowczyc: Na pewno nie "polityk ę". Ale mam niezłą wiedzę o Parlamencie Europejskim. Obrady plenarne, które widzimy w telewizji, to absolutny margines. Tak naprawdę prawo europejskie tworzy się mozolnie w niezliczonej ilości branżowych komisji. Ja już podjąłem pracę w Komisji Transportu i Turystyki, gdzie będę miał przydzieloną działkę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Trwają ogromne prace kodyfikacyjne i legislacyjne dotyczące konstrukcji samochodów, pasów i poduszek bezpieczeństwa, opon, czystych silników czy kodeksów drogowych. Nie mam na tym polu żadnych kompleksów. Doświadczenie moje i Vatanena jest tam bezcenne. Sam już widzę, że jestem przydatny. Anie chcę być "politykiem od wszystkiego", który chodzi od kamery do kamery i opowiada dyrdymały w sprawach, na których się nie zna. Od spraw aborcji czy zapłodnienia in vitro są specjaliści, którzy się na tym znają. I nie będę ich wyręczał. Działam też w Komisji Sportu, gdzie mogę pomóc choćby w sprawach formalnych związanych z Euro 2012.

Ciągle zatem czujesz się czynnym sportowcem...
Hołowczyc: Oczywiście, że tak. Za chwilę jadę na Dakar. I nie zamierzam się na nim oszczędzać. Na pewno będę chciał wystartować w Rajdzie Polski - najbardziej prestiżowym rajdzie w tej części Europy. I też bardzo na serio.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC

45 lat, żonaty, dwie córki. W rajdach od 1984 roku. Rok później jest mistrzem Polski w klasie Fiata 125p. W 1988 otrzymuje dwie oferty - z Hollywood (rola kaskadera samochodowego) i z fabrycznego zespołu rajdowego FSO. Wybiera rajdy. W 1995 po przesiadce do Toyoty rewelacyjny sezon - 2. m. w międzynarodowym Rajdzie Polski i wicemistrzostwo Europy. W 1996 trwa dobra passa - wygrywa w kraju 109 ze 112 oesów, zwycięstwo w Rajdzie Polski (pierwszy Polak od 20 lat) i mistrzostwo Polski. 1997 - zdobycie mistrzostwa Europy (Subaru). 1998 - dobre starty w MŚ (7. m. w Argentynie - najlepszy wynik Polaków w historii). 1999 - mistrzostwo Polski. 2001 - wicemistrzostwo Polski (Peugeot). 2003 - starty w MŚ gr. N (5. m. w Szwecji). 2005 - zwycięstwo w Rajdzie Polski, udany debiut w Dakarze, zwycięstwo na Karowej. 2006 - awaria auta w Dakarze, ale 4. m. w Tunezji. 2007 - pechowe 2. m. w Rajdzie Polski, zwycięstwo na Karowej; od grudnia - europarlamentarzysta.

W kolejnej edycji Rajd Polski będzie rundą mistrzostw świata. Staniesz przeciwko Loebowi, Solbergowi i Hirvonenowi?
Hołowczyc: Zrobię wszystko, żeby tak się stało. Wiem, że jestem ciągle szybki i tanio skóry nie sprzedam.

Niby w zwykłych rajdach jesteś już emerytem, ale w tym sezonie pojawiłeś się dwa razy w krajowych rundach tłukąc naszą kadrę bezlitośnie. Ciągle jesteś najszybszy?
Hołowczyc: Nie wiem czy najszybszy. Natomiast "reszta Polski" najszybsza nie jest. I to mocno.

Za chwilę Dakar. Jest więc szansa na duży wynik?
Hołowczyc: Dakar to zupełnie inny świat. Niewyobrażalny. Szalony, zwariowany, ale piękny i fascynujący. Świat zupełnie "innych" praw fizyki. Praw fizjologii. Walki nie tylko o sekundy czy raczej godziny, ale też o każdy kwadrans... snu. Rajd, w którym wielkie sprawy zależą od małej śrubki. Ważne są błahe detale. Ten rajd uczy pokory. A duży wynik jest trudny, bo liczą się tylko wielkie teamy fabryczne. A zespół Orlenu nie jest teamem fabrycznym. I auto mam też "niefabryczne".

Więc koniec marzeń o "pokonaniu Afryki" i szampanie na mecie w Dakarze?
Hołowczyc: Absolutnie nie. Wręcz odwrotnie. Mam już wiedzę, co jest w tym rajdzie ważne. Choćby - czego w zwykłych rajdach tak nie widać - odporna psychika; bywa ważniejsza niż odporny samochód. Tam liczą się tylko doświadczeni zawodnicy, a akuratny wiek jest zaletą, a nie przeszkodą.

Podobnie jak w życiu?
Hołowczyc: Tak. Umieć widzieć sprawy szerzej i z dystansu. Wiele osiągnąłem w życiu jako sportowiec. Dla siebie. Teraz widzę, że w Parlamencie Europejskim mogę robić rzeczy, i to nowe rzeczy, które są też pasjonujące, a mogą służyć innym. Mogę zostawić po sobie coś trwalszego i ważniejszego niż puchary i dyplomy. Może dołożę małą cegiełkę do konstrukcji zmieniającej Polskę zrywów na Polskę codziennej pracy.

To dość daleko od rajdów...
Hołowczyc: Niekoniecznie. I polityka, i rajdy to wielki wyścig. Tyle że sport jest bardziej fair play. Dlatego działam w Parlamencie Europejskim, ale nie jestem politykiem.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    to chyba naturalne że "niemłodniejący" kierowca rajdowy szuka dla siebie zajęcia. co on biedny może robić w tym zapyziałym kraju. gdzie ma się tu rozwijać (zakładam, że uczymy się do końca życia więc i pan hołowczyc nie osiągnął jeszcze szczytu swoich możliwości) zapięcie budżetu na sezon w aucie wrc graniczy z cudem, a nawet jak się już uda - korzyści z tego poza satysfakcją kierowca wielkich nie ma :-/ panie krzysztofie szkoda jednak, że zabrakło determinacji i (może) funduszy na "pogoń" za światową czołówką... wiem, wiem - pogoń za fabrycznymi zespołami :-/gratulacje za uczestnictwo w dakarze (szkoda że w tym roku nie wyszło).a taki europoseł zapewne nam się przyda!
    ~norbert76, 2008-03-03 22:10:26
  • avatar
    zgłoś
    ...ale jak w europarlamencie mamy indywidua twierdzące, że teoria ewolucji to spisek cyklistów, to już lepiej by zmiast nich było kilku normalnych ludzi jak właśnie Hołowczyc.
    ~Leon Zawodowiec, 2008-03-03 11:03:30
  • avatar
    zgłoś
    Z Krzysztofem Hołowczycem - świeżo upieczonym europarlamentarzystą - o polityce i motoryzacji, o rajdach i Afryce, jeszcze przed Dakarem rozmawia Julian Obrocki.
    auto motor i sport, 2008-03-03 10:13:21
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij