Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.7

Nie jestem politykiem

Z Krzysztofem Hołowczycem - świeżo upieczonym europarlamentarzystą - o polityce i motoryzacji, o rajdach i Afryce, jeszcze przed Dakarem rozmawia Julian Obrocki.

Krzysztof Hołowczyc Europarlament to dla Krzysztofa Hołowczyca zupełnie nowe odcinki specjalne. Chyba nie będą łatwiejsze. Ani bardziej bezpieczne.

Od paru dni dość niespodziewanie jesteś europosłem. Jak do tego doszło?
Hołowczyc: Po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce nowy premier Donald Tusk powołał na stanowisko Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego panią profesor Barbarę Kudrycką, która była europosłem z naszego regionu. Łączenie tych funkcji nie jest możliwe, a ja w wyborach do Europarlamentu zająłem drugie miejsce. W takiej sytuacji europoseł składa mandat, a marszałek Sejmu zwrócił się do mnie z pytaniem o jego przyjęcie. Zawahałem się, ale w poczuciu odpowiedzialności wobec wyborców, którzy na mnie głosowali - wyraziłem zgodę.

Więc zyskujemy Krzysztofa Hołowczyca europosła, a tracimy świetnego rajdowca? I to tuż przed Dakarem?
Hołowczyc: Absolutnie nie. Potrafi ę planować swoje zajęcia i wiem, że mogę pogodzić obie sprawy. Tym bardziej że Parlament Europejski nie obraduje bez przerwy, z wieloma dokumentami można zapoznać się w domu, w rajdach zaś nie startuję regularnie, a jedynie w wybranych najważniejszych imprezach.

Czyli o rezygnacji z Dakaru nie było w ogóle mowy?
Hołowczyc: Zdecydowanie nie. I nie będzie to sytuacja wyjątkowa, bo w Parlamencie Europejskim od dawna bardzo znaczącą postacią jest mój kolega z rajdowych tras, były mistrz świata - Fin Ari Vatanen. Działa tam skutecznie, a od czasu do czasu wsiada do rajdowego samochodu.

Znasz się na tyle na polityce, by być europosłem? Przecież całe życie byłeś sportowcem...
Hołowczyc: Interesuję się polityką. Ale nie jestem politykiem i nie chcę być. I nie będę.

To co chcesz robić w Brukseli?
Hołowczyc: Na pewno nie "polityk ę". Ale mam niezłą wiedzę o Parlamencie Europejskim. Obrady plenarne, które widzimy w telewizji, to absolutny margines. Tak naprawdę prawo europejskie tworzy się mozolnie w niezliczonej ilości branżowych komisji. Ja już podjąłem pracę w Komisji Transportu i Turystyki, gdzie będę miał przydzieloną działkę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Trwają ogromne prace kodyfikacyjne i legislacyjne dotyczące konstrukcji samochodów, pasów i poduszek bezpieczeństwa, opon, czystych silników czy kodeksów drogowych. Nie mam na tym polu żadnych kompleksów. Doświadczenie moje i Vatanena jest tam bezcenne. Sam już widzę, że jestem przydatny. Anie chcę być "politykiem od wszystkiego", który chodzi od kamery do kamery i opowiada dyrdymały w sprawach, na których się nie zna. Od spraw aborcji czy zapłodnienia in vitro są specjaliści, którzy się na tym znają. I nie będę ich wyręczał. Działam też w Komisji Sportu, gdzie mogę pomóc choćby w sprawach formalnych związanych z Euro 2012.

Ciągle zatem czujesz się czynnym sportowcem...
Hołowczyc: Oczywiście, że tak. Za chwilę jadę na Dakar. I nie zamierzam się na nim oszczędzać. Na pewno będę chciał wystartować w Rajdzie Polski - najbardziej prestiżowym rajdzie w tej części Europy. I też bardzo na serio.

KRZYSZTOF HOŁOWCZYC

45 lat, żonaty, dwie córki. W rajdach od 1984 roku. Rok później jest mistrzem Polski w klasie Fiata 125p. W 1988 otrzymuje dwie oferty - z Hollywood (rola kaskadera samochodowego) i z fabrycznego zespołu rajdowego FSO. Wybiera rajdy. W 1995 po przesiadce do Toyoty rewelacyjny sezon - 2. m. w międzynarodowym Rajdzie Polski i wicemistrzostwo Europy. W 1996 trwa dobra passa - wygrywa w kraju 109 ze 112 oesów, zwycięstwo w Rajdzie Polski (pierwszy Polak od 20 lat) i mistrzostwo Polski. 1997 - zdobycie mistrzostwa Europy (Subaru). 1998 - dobre starty w MŚ (7. m. w Argentynie - najlepszy wynik Polaków w historii). 1999 - mistrzostwo Polski. 2001 - wicemistrzostwo Polski (Peugeot). 2003 - starty w MŚ gr. N (5. m. w Szwecji). 2005 - zwycięstwo w Rajdzie Polski, udany debiut w Dakarze, zwycięstwo na Karowej. 2006 - awaria auta w Dakarze, ale 4. m. w Tunezji. 2007 - pechowe 2. m. w Rajdzie Polski, zwycięstwo na Karowej; od grudnia - europarlamentarzysta.

W kolejnej edycji Rajd Polski będzie rundą mistrzostw świata. Staniesz przeciwko Loebowi, Solbergowi i Hirvonenowi?
Hołowczyc: Zrobię wszystko, żeby tak się stało. Wiem, że jestem ciągle szybki i tanio skóry nie sprzedam.

Niby w zwykłych rajdach jesteś już emerytem, ale w tym sezonie pojawiłeś się dwa razy w krajowych rundach tłukąc naszą kadrę bezlitośnie. Ciągle jesteś najszybszy?
Hołowczyc: Nie wiem czy najszybszy. Natomiast "reszta Polski" najszybsza nie jest. I to mocno.

Za chwilę Dakar. Jest więc szansa na duży wynik?
Hołowczyc: Dakar to zupełnie inny świat. Niewyobrażalny. Szalony, zwariowany, ale piękny i fascynujący. Świat zupełnie "innych" praw fizyki. Praw fizjologii. Walki nie tylko o sekundy czy raczej godziny, ale też o każdy kwadrans... snu. Rajd, w którym wielkie sprawy zależą od małej śrubki. Ważne są błahe detale. Ten rajd uczy pokory. A duży wynik jest trudny, bo liczą się tylko wielkie teamy fabryczne. A zespół Orlenu nie jest teamem fabrycznym. I auto mam też "niefabryczne".

Więc koniec marzeń o "pokonaniu Afryki" i szampanie na mecie w Dakarze?
Hołowczyc: Absolutnie nie. Wręcz odwrotnie. Mam już wiedzę, co jest w tym rajdzie ważne. Choćby - czego w zwykłych rajdach tak nie widać - odporna psychika; bywa ważniejsza niż odporny samochód. Tam liczą się tylko doświadczeni zawodnicy, a akuratny wiek jest zaletą, a nie przeszkodą.

Podobnie jak w życiu?
Hołowczyc: Tak. Umieć widzieć sprawy szerzej i z dystansu. Wiele osiągnąłem w życiu jako sportowiec. Dla siebie. Teraz widzę, że w Parlamencie Europejskim mogę robić rzeczy, i to nowe rzeczy, które są też pasjonujące, a mogą służyć innym. Mogę zostawić po sobie coś trwalszego i ważniejszego niż puchary i dyplomy. Może dołożę małą cegiełkę do konstrukcji zmieniającej Polskę zrywów na Polskę codziennej pracy.

To dość daleko od rajdów...
Hołowczyc: Niekoniecznie. I polityka, i rajdy to wielki wyścig. Tyle że sport jest bardziej fair play. Dlatego działam w Parlamencie Europejskim, ale nie jestem politykiem.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    to chyba naturalne że "niemłodniejący" kierowca rajdowy szuka dla siebie zajęcia. co on biedny może robić w tym zapyziałym kraju. gdzie ma się tu rozwijać (zakładam, że uczymy się do końca życia więc i pan hołowczyc nie osiągnął jeszcze szczytu swoich możliwości) zapięcie budżetu na sezon w aucie wrc graniczy z cudem, a nawet jak się już uda - korzyści z tego poza satysfakcją kierowca wielkich nie ma :-/ panie krzysztofie szkoda jednak, że zabrakło determinacji i (może) funduszy na "pogoń" za światową czołówką... wiem, wiem - pogoń za fabrycznymi zespołami :-/gratulacje za uczestnictwo w dakarze (szkoda że w tym roku nie wyszło).a taki europoseł zapewne nam się przyda!
    ~norbert76, 2008-03-03 22:10:26
  • avatar
    zgłoś
    ...ale jak w europarlamencie mamy indywidua twierdzące, że teoria ewolucji to spisek cyklistów, to już lepiej by zmiast nich było kilku normalnych ludzi jak właśnie Hołowczyc.
    ~Leon Zawodowiec, 2008-03-03 11:03:30
  • avatar
    zgłoś
    Z Krzysztofem Hołowczycem - świeżo upieczonym europarlamentarzystą - o polityce i motoryzacji, o rajdach i Afryce, jeszcze przed Dakarem rozmawia Julian Obrocki.
    auto motor i sport, 2008-03-03 10:13:21
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij