Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Niech rozstrzyga walka

Walka zacięta, liczy się każdy ułamek sekundy i każdy punkt. Ale może być tak, że losy tytułu mistrza świata rozstrzygną się poza torem.

2007-09-26
GP Włoch Robert Kubica na Monzie tym razem piąty. Nieudany pit-stop przeszkodził w zajęciu wyższego miejsca.

Formuła 1 ma problem. Na imię mu "afera szpiegowska", która wybuchła po znalezieniu u głównego projektanta McLarena wewnętrznej dokumentacji Ferrari. Sprawa wlecze się od czerwca, a McLaren już raz udowodnił swoją niewinność. Teraz pojawiły się nowe dowody w sprawie; jeśli okaże się, że zespół ma jednak coś na sumieniu, może zostać wykluczony z mistrzostw w tym i przyszłym roku. Niezależnie od werdyktu, już na tym cierpi sport.

A także biznes. Sponsorzy dbają o swoje dobre imię, a do F1 przychodzą skuszeni wizerunkiem i rozgłosem. A jaki wizerunek tworzy udział w czymś, gdzie miesiącami głównym tematem jest szpiegostwo przemysłowe? Gdzie atmosferę zatruwają policyjne śledztwa, cywilne pozwy, przecieki do prasy (wiele wskazuje na to, że przeważnie "ręcznie sterowane"), podejrzenia i atmosfera skandalu. Jaki rozgłos np. wielkiej korporacji telekomunikacyjnej przynosi informacja, że "oficjalne czynniki" zwróciły się do niej o udostępnienie billingów rozmów kierowców i innych członków zespołu? Jakie sukcesy PR-owe można odnieść podczas Grand Prix, kiedy zamiast analizowania i komentowania wydarzeń na torze, gdzie walka idzie o ułamki sekund i zwycięstwo w wyścigu - a w końcu o koronę mistrza świata - nie mówi się o niczym innym jak o "nowych dowodach w sprawie", pada słowo sabotaż, zwołuje się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Światowej Rady Sportów Motorowych FIA, wisi groźba bezprecedensowej dyskwalifikacji. Który sponsor chce, by dobre imię jego firmy było łączone z czymś takim?

W atmosferze o podobnym zapachu łatwo zapomnieć, że tymczasem na torach mamy jedne z najlepszych, najbardziej wyrównanych i zaciętych mistrzostw świata od wielu lat. Na cztery wyścigi przed końcem sezonu o tytuł wciąż rywalizują Lewis Hamilton, Fernando Alonso, Kimi Raikkonen i Felipe Massa, chociaż po nieudanym dla Ferrari GP Włoch dwaj ostatni stracili nieco dystans w klasyfikacji. Od początku sezonu for- ma czołowych zespołów - McLarena i Ferrari - jest niezwykle zbliżona. Tak było podczas ostatnich dwóch GP - Turcji i Włoch. Na torze pod Stambułem McLaren nie miał recepty na szybkość aut Ferrari, a Felipe Massa i Kimi Raikkonen bez większych problemów dowieźli do mety "czerwony" wynik 1-2. Po solidne trzecie miejsce zmierzał lider klasyfikacji Hamilton, ale na jego drodze stanął pech w postaci jednej z opon. Rozerwana guma, przymusowy postój i strata, którą wykorzystał Alonso, wskakując na podium. Słabiej poszło Robertowi Kubicy - źle dobrana strategia, z krótkim okresem między startem a pierwszym tankowaniem, sprawiła, że polski kierowca tracił miejsca podczas postojów w boksach na rzecz zawodników w wolniejszych autach. Udało się uratować dopiero ósme miejsce.

Role w czołówce odwróciły się w świątyni prędkości - włoskiej Monzie. Tym razem przewagę miał McLaren, a cały weekend zdominował Fernando Alonso, wywożąc komplet punktów. Samo Grand Prix było o tyle ciekawe, że po raz pierwszy od bardzo długiego czasu dwa czołowe zespoły zdecydowały się na odmienne strategie pit-stopów. McLaren zagrał bezpiecznie i dla obu kierowców zaplanował dwa zjazdy na tankowanie i zmianę opon, Ferrari zaś - wiedząc, że Srebrne Strzały będą trudne do powstrzymania - zaryzykowało decydując się na jeden pit-stop. Usterka techniczna w aucie Felipe Massy odebrała możliwość zdobycia punktów, co zarówno Brazylijczyka, jak i cały zespół stawia w trudnej sytuacji w klasyfikacji mistrzostw (patrz ramka). Raikkonen w drugim Ferrari robił co mógł, otrzymał nawet wsparcie od losu w postaci samochodu bezpieczeństwa, który pojawił się na torze po wypadku Davida Coultharda w początkowej fazie wyścigu i utrudnił kierowcom McLarena uzyskanie przewagi. Podczas decydującej rundy pit-stopów Raikkonenowi udało się nawet wbić pomiędzy Alonso i Hamiltona, ale nie był w stanie utrzy- mać drugiego miejsca. Po wyjeździe z boksów Hamilton miał kierowcę Ferrari w zasięgu ręki, wiedział też, że nowy komplet miękkich opon na kołach jego McLarena da mu przewagę przyczepności przez maksymalnie dwa okrążenia. Anglik nie czekał, zaatakował na końcu prostej zza pleców Raikkonena, opóźnił hamowanie do granic możliwości, zblokował przednie koło i poślizgiem wpadł w wejście do pierwszej szykany. "Myślałem, że się nie zmieszczę" - powiedział na mecie. W ten sposób odzyskał dwa punkty, utrzymując przewagę w klasyfikacji, a McLaren po raz pierwszy w historii zaliczył wynik 1-2 na Monzie. Ferrari okazało się tego dnia za wolne.

Z kolei dla Roberta Kubicy GP Włoch było rocznicą pierwszej wizyty na podium. Wiadomo było, że przy stracie, jaką zespół BMW ma do McLarena i Ferrari, ten wynik może okazać się bardzo trudny do powtórzenia. Ostatecznie Kubica dojechał na 5. miejscu. Być może do wzięcia była czwarta pozycja, ale Kubica stracił sporo czasu podczas pierwszego pit-stopu, kiedy jego samochód ześliznął się z podnośników. "Nierówno wjechałem [na stanowisko serwisowe]. Na szczęście wyniku to nie zmieniło" - powiedział na mecie. Żeby uratować piąte miejsce, Polak musiał wyprzedzić Kovalainena i Rosberga.



Ferrari - tytuł coraz dalej

Wiadomo, że póki piłka w grze - wszystko się może zdarzyć. Pozostaje jednak kwestia prawdopodobieństwa. Na co można liczyć, kiedy strata nie tylko się nie zmienia, ale rośnie, a czasu jest coraz mniej? Ferrari coraz bardziej znajduje się w sytuacji kiedy musi zacząć liczyć na usterki i błędy McLarena. Dystans punktowy - Raikkonen i Massa tracą do Hamiltona, odpowiednio, 18 i 23 punkty, wśród zespołów McLaren jest z przodu o 23 oczka, do końca tylko cztery wyścigi - jest na tyle duży, że w normalnej rywalizacji trudno będzie go odrobić. Co się stało? Nie ma wątpliwości, że piętą achillesową Scuderii okazała się w tym sezonie niezawodność. Z kolei McLaren w porównaniu nie tylko z ostatnim sezonem, ale wręcz dziesięcioleciem, wyraźnie się poprawił. W początkach sezonu Ferrari miało też problem z tunelem aerodynamicznym, co mocno wyhamowało prace nad rozwojem auta. To dlatego zespół, do którego należał początek roku, teraz musi gonić. W klasyfikacji kierowców Raikkonen i Massa coraz bardziej tracą dystans do kierowców McLarena. Ferrari desperacko potrzebuje solidnych punktów, takich jak te zdobyte w Turcji. Albo niekorzystnego dla McLarena werdyktu Światowej Rady.


Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: BMW, Honda, Mercedes,
Shell/Getty Images, Williams

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Walka zacięta, liczy się każdy ułamek sekundy i każdy punkt. Ale może być tak, że losy tytułu mistrza świata rozstrzygną się poza torem.
    auto motor i sport, 2007-12-17 09:32:35
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij