Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.1

Paliwowa ruletka

Idą ciężkie czasy dla kierowców. Rośnie akcyza na benzynę i autogaz, a cena oleju napędowego szybko zrówna się z ceną bezołowiówki. Ratunkiem może się okazać CNG - sprężony gaz ziemny.

2007-01-28
Paliwa Fiat Panda - zawór tankowania gazu ukryty pod pokrywą wlewu benzyny.

Litr PB95 kosztuje dziś średnio 3,8 zł i nic nie zapowiada, aby miał być tańszy. Przeciwnie - już za kilka tygodni możemy być świadkami kolejnej podwyżki cen paliw. Tym razem jednak winnych nie powinniśmy szukać na giełdach surowców czy w biurach koncernów naftowych, ale w polskim Ministerstwie Finansów. Ten właśnie resort postanowił utrudnić życie kierowcom i 1 stycznia podnosi akcyzę na benzynę bezołowiową. Razem z podatkiem VAT podwyżka sięgnie 30 gr na każdym litrze paliwa, co oznacza, że ceny PB95 z dystrybutora ponownie przekroczą granicę 4 zł.

To jednak nie koniec złych wiadomości. Powody do narzekania będą mieli także właściciele aut zasilanych autogazem i olejem napędowym. W przyszłym roku LPG ma zostać obłożony wyższą akcyzą, przez co jego litr podrożeje o 20-30 gr. Tymczasem cena ON przeskoczy cenę tradycyjnej benzyny. Już dziś zrównały się ze sobą. - Na niektórych stacjach diesel jest nawet droższy niż bezołowiówka - przyznaje Urszula Cieślak, analityk rynku paliw z firmy Reflex. Fenomen tego zjawiska tłumaczy rosnącym zapotrzebowaniem na olej napędowy. Polska w tym roku zużyje 7,4 mln ton tego paliwa w porównaniu z 6,8 mln ton w roku ubiegłym. Tymczasem zużycie tradycyjnej benzyny ponoć nie wzrośnie nawet o litr.

Podobnie sytuacja wygląda w krajach Europy Zachodniej, gdzie pod względem ceny ON już dawno przeskoczył PB. - W całej Europie wyraźnie rośnie popyt na diesla, podczas gdy kurczy się na benzyn ę. Widać to najlepiej po sprzedaży nowych samochodów osobowych. W tym roku po raz pierwszy w historii na Starym Kontynencie zostanie sprzedanych więcej diesli niż samochodów benzynowych - twierdzi Michael Lewis, główny analityk ds. surowców w londyńskim oddziale Deutsche Banku. Tymczasem koncerny naftowe zaprzeczają oskarżeniom, że celowo wykorzystują ogromny popyt na olej napędowy i podnoszą jego ceny. - Nas wyprodukowanie litra ON kosztuje tyle samo co wyprodukowanie litra PB. Cenami tych paliw steruje rynek - tłumaczy Rob Routs, dyrektor wykonawczy koncernu Royal Dutch Shell. Przyznaje jednocześnie, że w tym roku Shell sprzeda w Europie o 15-20 procent więcej diesla niż w roku ubiegłym.

Podobno w najbliższych latach popyt na olej napędowy będzie równie imponujący, w związku z czym nie mamy co liczyć na to, że jego ceny spadną. Według analityków już pod koniec przyszłego roku polscy kierowcy będą płacić za litr ON o kilkadziesiąt groszy więcej niż za PB95. Nie zmieni tego nawet fakt, że podnoszona 1 stycznia 2007 roku akcyza dotyczy wyłącznie benzyny. To zaś stawia pod znakiem zapytania celowość kupowania samochodu z silnikiem Diesla. Niby podczas jazdy można nadal oszczędzić te kilka litrów paliwa, ale trzeba pamiętać o tym, że modele z motorami wysokoprężnymi są o 10-15 procent droższe od benzyniaków.

Niestety, nieopłacalne może się okazać również zakładanie w autach instalacji LPG, bo jak przewidują analitycy, także to paliwo pójdzie w górę - i to znacznie. Tendencję wzrostową już widać. W wakacje litr autogazu kosztował ok. 2 zł, podczas gdy teraz na niektórych stacjach wart jest nawet 2,3 zł. To jednak jeszcze nie koniec. Ministerstwo Finansów zdecydowało już, że w przyszłym roku podniesie akcyzę na LPG - i to aż o 40%. Za tonę autogazu trzeba będzie zapłacić 1 tys. zł zamiast dotychczasowych 695 złotych. To oznacza, że litr tego paliwa na stacjach może podrożeć o 30-40 gr. Do tego trzeba doliczyć kolejne 10-20 gr w przypadku, kiedy nadchodząca zima okaże się bardzo mroźna i wzrosną koszty przechowywania LPG.

Niewykluczone więc, że wkrótce litr autogazu będzie kosztował nawet 2,8 zł. Dla rynku, zaopatrującego aż dwa miliony samochodów zasilanych tym paliwem, oznacza to katastrofę. - Jazda na gazie staje się coraz mniej opłacalna, w związku z czym wyraźnie spada zainteresowanie klientów instalacjami LPG - twierdzi Mikołaj Koniuszewski, właściciel jednego z łódzkich warsztatów specjalizujących się w zakładaniu i serwisie instalacji gazowych. Dodaje, że kiedy różnica w cenie pomiędzy LPG a benzyną skurczy się do jednej złotówki, to nawet on sam zacznie używać w swoim samochodzie tego drugiego paliwa. Albo przesiądzie się na CNG.

CNG (Compressed Natural Gaz) to nic innego jak normalny gaz ziemny (używamy go m.in. do gotowania), tyle że sprężony, tak aby zmieścił się w specjalnych zbiornikach zamontowanych w samochodzie. Na razie nie robi w Polsce furory z dwóch względów - jego instalacja w aucie jest stosunkowo droga (kosztuje ok. 6 tys. zł), a stacji, na których można by zatankować samochód, jest zaledwie 30 w całym kraju. Jednak specjaliści z branży nie mają wątpliwości, że szybko się to zmieni, bo metr sześcienny tego paliwa (odpowiednik litra benzyny) kosztuje zaledwie 1,7 zł. Nic więc dziwnego, że już dziś coraz więcej kierowców zastanawia się nad założeniem w swoim aucie instalacji CNG. - Taką chęć deklaruje aż czterech na dziesięciu naszych klientów - twierdzi Dariusz Milczarek, kierownik warszawskiego oddziału firmy Elpigaz.

Możliwe, że w przyszłym roku Milczarek będzie miał pełne ręce roboty przy instalacjach gazu sprężonego, bo w interes postanowiły zainwestować nawet firmy gazownicze. Pomorska Spółka Gazownicza uruchomiła specjalny program zachęcający kierowców do przesiadania się z benzyny na gaz. Każdemu, kto zdecyduje się zamontować w swoim aucie CNG, spółka dopłaca do instalacji blisko 2 tys. zł. Klienci odwdzięczają się firmie, tankując samochody na czterech stacjach CNG, które ma w województwie. Podobno w identyczny sposób o klientów chce zawalczyć podkarpacka spółka gazownicza.

Jeżeli interes wypali, to pewnie stacje do tankowania CNG zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu w całej Polsce.


Tekst: Mateusz Trzmiel, Bogdan Czajkowski
Zdjęcia: Tomasz Jaźwiński, Bogdan Czajkowski

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Idą ciężkie czasy dla kierowców. Rośnie akcyza na benzynę i autogaz, a cena oleju napędowego szybko zrówna się z ceną bezołowiówki. Ratunkiem może się okazać CNG - sprężony gaz ziemny.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:20
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij