Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Park and ride

Z wizytą u lorda. W rezydencji Earl of March spotkali się kierowcy z czasów dawnych i obecnych. Zasiedli w samochodach powstałych w ciągu ostatniego wieku - od roku 1908 do 2008.

Bernd Ostmann 2008-09-03
Goodwood 2008 Na starcie: Austro Daimler z 1910 roku, a za kierownicą Ernst Piëch.

Są powody do zdenerwowania. Przede mną, w Astonie Martinie, siedzi nie kto inny jak sam Stirling Moss. Dalej z tyłu - w 1100-konnym potworze Porsche 917-30 - czai się Jochen Mass.

W zasadzie wąska górska droga, prowadząca przez Goodwood Park, ze swoimi siedmioma zakrętami nie jest nadzwyczajnym wyzwaniem. W zasadzie. Tyle że chwilkę przedtem zanim ustawiliśmy się na starcie sportową Alfą Romeo 33/2, na trasę został wezwany ambulans.

Speed-party w ogrodach lorda March nie jest całkiem bezpieczne, ale ma swój specyficzny czar. Można tu w jednym miejscu prześledzić całą historię sportu samochodowego, spotykając auta z wszelkich epok i klas. Od wyścigowego Benza Grand Prix z roku 1908, napędzanego 15,1-litrowym silnikiem o czterech cylindrach, po nowo zbudowanego Auto Union z dwunastocylindrowcem, także przeznaczonego do wyścigów Grand Prix. Startują tu auta do wyścigów torowych i rajdowe bolidy. Indy-Cars spotykają się z wyścigówkami Formuły 1 wszystkich epok. Do tego przyjeżdżają dawni i dzisiejsi idole sportu samochodowego - od Stirlinga Mossa po Lewisa Hamiltona; tu spotyka się Derek Bell z Jensonem Buttonem, a Paul Stewart z Sébastienem Bourdais.

Tymczasem tor uprzątnięto i znów oddano do dyspozycji zawodnikom. A więc włącznik pompy benzyny całkiem w lewo, lekki nacisk na pedał gazu i można przekręcić kluczyk. Ośmiocylindrowy silnik ze swoimi 270 KM mocy budzi się gwałtownie do życia. Alfa 33/2 brała udział w mistrzostwach świata konstruktorów w 1968 roku i dwukrotnie zwyciężyła w 24-godzinnym wyścigu na torze Daytona. Jednak ząb czasu lekko nadgryzł już sportowe auto. Wprawdzie wyścigowy motor ochoczo wspina się do 9600 obrotów na minutę, ale wskazówka obrotomierza pozostaje w miejscu. Mechanik tylko wzrusza ramionami i uśmiecha się szeroko. Rozumiem, dziś jedziemy "na słuch".

Dwóch mistrzów ceremonii ustawia Alfę precyzyjnie na linii startu, trzeci wsuwa klin pod tylne koło. Koncentruję się na starcie, ostrożnie włączam pierwszy bieg. Teraz nie można popełnić błędu. Wsteczny bieg nie ma blokady i jest bardzo blisko pierwszego. Światło zmienia się na zielone. Obroty w górę, zwolnić sprzęgło i Alfa elegancko odrywa się od linii startowej.

Prosta za startem jest już mocno poznaczona śladami startych opon. Potem w tym miejscu odpadną Eddy Cheever w swoim Arrowsie z Formuły 1 oraz Paul Tracy w Mercedesie-Penske. Arrowsa Cheevera zarzuciło podczas przyspieszania i wkrótce potem stracił przednie koło na kostce twardo sprasowanej słomy. Jeszcze bardziej pechowy był jego amerykański kolega - uderzył w obramowanie toru jeszcze podczas dojeżdżania do startu.

Alfa zgrabnie poradziła sobie z prostą startową. Następujący za nią podwójny prawy zakręt jest wąski, ale niebezpieczny z zupełnie innego powodu. Tylne opony zostały już rozgrzane szybkim startem, podczas gdy wyścigowe Dunlopy z przodu są zupełnie zimne. Czerwony sportowy samochód zaczyna więc wpadać w podsterowność. Potem dość szybko dojeżdżamy do najtrudniejszego miejsca w Goodwood Park - lekkiego wzniesienia, ze znajdującym się tuż za nim lewym zakrętem. Wcześniej jest prawie niewidoczny oraz - podobnie jak cała trasa - szkaradnie wąski. Poprzedniego dnia jeden z samochodów wbił się tu w blok prasowanej słomy. Następne mają spore szanse pójść w jego ślady. Jedna z wyścigówek Pikes Peak wkrótce traci tu wszystkie koła, zaś Jaguar XK 120 z fabrycznego muzeum uderza bokiem w barierę toru. Jego kierowcę zabrano do szpitala na obserwację.

150 000 kibiców na garden party u lorda ma na szczęście także inne atrakcje. Najnowsze bolidy Formuły 1 z piekielnym rykiem pokonują górską drogę. Kierowcy takiej rangi, jak Button, Klien czy Gené nie walczą jednak o najlepsze czasy. Ważniejszy jest kontakt z kibicami, więc przechadzają się z pączkami w ręku przed trybunami, zbierając wyrazy uznania.

Gdy zwycięzca z Silverstone, Lewis Hamilton, pokazuje się na balkonie Goodwood, emocje kibiców sięgają zenitu. Bez większych oporów Hamilton daje się poprosić do mikrofonu, a popularny di-dżej Chris Evans przeprowadza z nim wywiad. Gwiazda BBC od dłuższego czasu jest znana jako fan motoryzacji; Evans wsławił się tym, że we włoskim Maranello dokonał zakupu najdroższego samochodu w historii. Za Ferrari California Spyder z rocznika 1961 zapłacił siedem milionów euro.

O rozrywkę dla swoich gości lord dba na wszelkie możliwe sposoby. Na ziemi można obejrzeć najwyższej klasy pokazy motocyklowe, nad parkiem śmigają formacje Red Arrowsów, akrobacje zaś ćwiczy Airbus A 380. Wieczorem lord zaprasza do swojego domu, gdzie bawi się 1200 gości. Po kolacji impreza się kończy - jeszcze tylko pokaz fajerwerków oraz krótki koncert gwiazdy - jest nią Alicia Keys.

Ale prawdziwi bohaterowie imprezy następnego dnia znów pojawiają się w lordowskiej rezydencji. Na przykład Benz z wyścigów Grand Prix, z roku 1908, który w ciągu tygodnia pokonał trasę z Silvretta Classic do Goodwood, po drodze zaliczając jeszcze obchody stulecia wyścigów Grand Prix we francuskim Dieppe. Albo dwunastocylindrowy Auto Union, który Audi poleciło zbudować zgodnie z oryginałem angielskim specjalistom Crosthwaite'owi i Gardinerowi. Pokaz w Goodwood to pierwszy poważny występ zrekonstruowanego Auto Union. Jednak jego pilot - Nick Mason, perkusista zespołu Pink Floyd - rzadko zasiada za kierownicą. Mechanicy wciąż grzebią w aucie z kluczami w dłoniach. Ale w niedzielne południe Auto Union z dwunastocylindrowym silnikiem bez protestów wspina się na wzniesienie lordowskiej posiadłości. Misja spełniona.

Także nasza Alfa dzielnie wypełniła swoje obowiązki. Samochodowy stan wyjątkowy na południu Anglii trwał trzy dni. W nosie wciąż pozostaje swąd palonej gumy i woń wysokooktanowej benzyny. Oczy pieką, ale spoglądają w szczęśliwe twarze. Przez trzy dni nikt nie rozmawiał o cenach paliw, emisji dwutlenku węgla czy zmianach klimatu. Tylko o autach, silnikach i sporcie.

Tekst: Bernd Ostmann
Zdjęcia: Achim Hartmann

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Z wizytą u lorda. W rezydencji Earl of March spotkali się kierowcy z czasów dawnych i obecnych. Zasiedli w samochodach powstałych w ciągu ostatniego wieku - od roku 1908 do 2008.
    auto motor i sport, 2008-09-03 13:28:42
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij