Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Początek sezonu 2014 w Formule 1: Srebrna Dominacja

Nowa, hybrydowa, cicha era Formuły 1 oficjalnie rozpoczęta. Red Bull liże rany, a spektakl na torze robi się coraz bardziej smakowity.

2014-05-28
Początek sezonu 2014 Mercedes bolid Mercedes - Najlepszy silnik, doskonałe auto, świetni kierowcy. Początek sezonu należy do Mercedesa, Hamiltona i Rosberga – ile czasu minie zanim ktokolwiek będzie w stanie im zagrozić?

Nowy porządek Świata F1?

Oznaki doskonałej formy zespół miał już w przedsezonowych testach, jednak na razie dominacja Mercedesa jest absolutna, na miarę tej jaką często miał Red Bull w poprzednich sezonach. Przede wszystkim – Mercedes ma doskonały silnik, czy raczej zespół napędowy, bowiem auta F1 to teraz pełne hybrydy.

Lżejszy i mocniejszy niż konstrukcje Ferrari i Renault, co widać również po formie innych zespołów korzystających z jednostek Mercedesa. Używane do końca ubiegłego sezonu, "stare" silniki 2.4 V8 już dawno przestały się od siebie różnić. Obwarowane tysiącem przepisów i zatrzymane w rozwoju, miały w zasadzie identyczne osiągi niezależnie od marki. Teraz F1 wraca do wieloletniej tradycji, kiedy silnik odgrywa w osiągach auta fundamentalną rolę.

Czy jednak dominacja Srebrnych Strzał to nowy porządek świata F1 – nie jesteśmy pewni. Wystarczy spojrzeć na formę Red Bulla, którego silniki (Renault) mają ponoć deficyt aż 80 KM (na warunki F1 to przepaść), a jednak zespół mistrzów świata jest w ścisłej czołówce. Pod względem aerodynamicznym auto Red Bulla jest doskonałe, zespół mistrzów świata może odrobić straty szybciej niż się wydaje.

Ciszej nie musi oznaczać gorzej

Nowe turbodoładowane silniki F1 są w tym roku znacznie – znacznie – cichsze. Ich brzmienie jest totalnie krytykowane przez świat, który przez ostatnie 25 lat został przyzwyczajony do ryku wolnossących, wysokoobrotowych jednostek V8, V10 i V12. Słychać propozycje, aby w jakiś sztuczny sposób podkręccić głośność wydechów aut F1, ale czy jesteśmy jedynymi, którzy pytają – po co? Samochody F1 to teraz pełne hybrydy.

Brzmią tak jak brzmią – naturalnie. Z pracą nowych zespołów napędowych wiąże się szereg dźwięków, których dotychczas nie było, jak gwizd turbosprężarek, odgłos pracy hamulców, ba – słychać nawet pisk opon, do tej pory totalnie zagłuszany przez wysokie obroty. Możemy tęskno spoglądać na minione lata, ale od hybryd nie ma odwrotu. Gdyby nie one, z Formuły 1 odeszłoby Renault i napewno nie szykowałaby się do przyjścia w przyszłym roku Honda.

Owszem, z hybrydami wiąże się parę niewygodnych problemów, które wszyscy przemilczają, na przykład kwestia utylizacji mało żywotnych akumulatorów. Jednak jest kawał niesamowitej techniki w tym, że auta F1 dysponują podobną mocą i osiągami jak przed rokiem, ale zużywają o jedną trzecią mniej paliwa.

Poza tym, czy na pewno aż tak tęsknimy za drążącym do szpiku kości rykiem V-ósemek pracujących przy 18 000 obr/min? Rykiem, którego nie szło wytrzymać bez stoperów w uszach? Teraz jest era hybryd z ich inną ścieżką dźwiękową. Cichszą, bo 1.6 V6 są turbodoładowane i kręcą się tylko do 13 000 obr/mian. Po co w sztuczny sposób podkręcać ich hałas?

Nowa dieta À la F1 – głodówka

Mało kto natomiast zajmuje się najnowszym trendem wśród kierowców F1, czyli dietą na granicy głodówki. Są do niej zmuszeni najwyżsi, a co się z tym wiąże najciężsi zawodnicy. Przez całą zimę kilogramy tracił Nico Hulkenberg, Jenson Button zaczyna wyglądać jak szkielet, Adrian Sutil ścigał się w Malezji – gdzie odwodnienie organizmu kierowcy sięga kilku kilogramów – bez butelki z napojem izotonicznym, bo to pozwala zaoszczędzić parę kilogramów, Jean- -Eric Vergne przyznał, że między wyścigami w Malezji i Bahrajnie trafił do szpitala. To są realia F1 sezonu 2014.

Problem polega na tym, że minimalna masa samochodu (z kierowcą) została w przepisach podniesiona w zbyt małym stopniu. Same auta ważą tyle ile ważą, a jak się do tego doda masę zawodników, to w wypadku cięższych wynik wychodzi ponad masę minimalną, a każdy dodatkowy kilogram to strata czasu okrążenia, zresztą łatwa do policzenia. Wyjście z tej sytuacji byłoby dziecinnie proste – wystarczy podnieść minimalną masę auta z kierowcą o marne 10-15 kg.

Tylko że te zmiany blokują (niektórzy) kierowcy-dżokeje, bo to im daje przewagę nad kolegami z zespołu. Gdyby nie chodziło o dorosłych ludzi, do tego sportowców, być może byłoby śmiesznie. Droga FIA, Jeanie Todt i Bernie Ecclestone, jeśli chcecie zrobić coś dobrego, to dajcie spokój próbom sztucznego podkręcania ścieżki dźwiękowej silników, tylko zróbcie coś z tą głodówką. I zabierzcie rujnujący wyprzedzanie system DRS, F1 bez niego jest w świetnej formie.

amis

Roman Popkiewicz

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Sebastian Vettel ma problem. Red Bull ma problem. Renault i Ferrari mają problem. Dziesięć zespołów w F1 ma ten sam problem. Problem nosi dźwięczne damskie imię Mercedes.Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-05-28 12:08:24
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij