Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.4

Ponad 11 milionów aut VW z wadliwymi 2.0 TDI - Afera w VW

6,5 mld euro - tyle Volkswagen musi przeznaczyć na naprawę wadliwych jednostek 2.0 TDI. Jednak to może okazać dopiero początkiem wydatków.

Konrad Maruszczak 2015-09-23
Volkswagen Passat Alltrack

Cała sprawa zaczęła się dwa dni temu, kiedy Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) oskarżyła Volkswagena, jakoby marka miała podawać fałszywe dane dotyczące spalania oraz emisji spalin. Konkretnie chodziło o to, że podczas oficjalnych testów załączało się urządzenie, które prawdopodobnie obniżało moc silnika, poprawiając tym samym wartości spalania i emitowania szkodliwych substancji.

Kiedy samochód wyjechał na ulice, urządzenie przełączało się w tryb "normalny", wzrastało spalanie, a emisja tlenków azotu i siarki rosła nawet 40-krotnie. I tu zaczęła się cała afera.

W oświadczeniu Volkswagena dowiadujemy się, że problem dotyczy silników 2.0 TDI o oznaczeniu EA 189. Z fabryk, auta z tymi jednostkami wyjeżdżały w latach 2009-2015. To oznacza, że po drogach na całym świecie jeździ ponad 11 milionów wadliwych aut! Nowe modele (produkowane od początku 2015) są wolne od usterek, bowiem pod maską pracuje nowa jednostka EA 288. Volkswagen już zapowiedział, że usunie wadę, co ma kosztować markę co najmniej 6,5 miliarda euro.

Jednak to nie koniec. Znając niektóre historie amerykańskich konsumentów, żądających odszkodowania np. od producenta kawy za to, że napój był gorący i poparzył pijącego, możemy spodziewać się setek pozwów pod adresem VW. W końcu klient został wprowadzony w błąd, bowiem dane katalogowe, dotyczące spalania, które przeczytał w broszurce mówiły o śmiesznie niskich wartościach. To oczywiście zachęciło "Johna" do zakupu Volkswagena. Jednak rozczarowany, że jego auto nie jest tak "eko" jak się tego spodziewał, może zażądać od niemieckiej marki wysokiego odszkodowania. Tym bardziej, że po stronie "Johna" stoi departament sprawiedliwości, który włączył się w śledztwo.

Swoje własne badania nad "brudnymi" silnikami rozpoczęły też Niemcy oraz Korea Południowa. Nie wykluczone, że wejdą w to też inne kraje. Wadliwe samochody jeżdżą też prawdopodobnie w naszym kraju. Sprawa dotyczy nie tylko Volkswagenów, ale też Audi, Skody i Seata.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij