Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

Potrzeba nowych pomysłów

Szef Fiata - Sergio Marchionne - mówi o uzdrawianiu włoskiej marki, znaczeniu Fiata 500 i rywalizacji w ACEA.

2007-11-09
Fiat, 500

Jak bardzo zła, z dzisiejszej perspektywy, była sytuacja Fiata, gdy w połowie 2004 roku obejmował pan fotel szefa koncernu?
Marchionne: Dosyć zła. Z przedsiębiorstwem znajdującym się w tak trudnej sytuacji nie miałem wcześniej do czynienia w moim życiu zawodowym. Fiat był organizacją, która nie wiedziała w jakim kierunku zmierza, ani jeśli chodzi o produkty, ani o markę. Ludzie po prostu nie chcieli Fiatów.

Ile pieniędzy tracił wtedy Fiat każdego dnia?
Marchionne: W dziale produkcji samochodów były to codziennie cztery do pięciu milionów euro. Łącznie z weekendami. Proszę mi wierzyć - to było okropne uczucie dla każdego w firmie, przychodzić rano do pracy ze świadomością, że do wieczora tego jednego dnia znowu stracimy cztery miliony.

A dzisiaj przychodzi pan codziennie do pracy i wie, że do wieczora firma zarobi kolejne pieniądze. Czy to miłe uczucie?
Marchionne: Każdego dnia do kasy wpływają prawie dwa miliony euro. I to jest naprawdę przyjemne uczucie.

Co właściwie spowodowało ten zwrot?
Marchionne: Zadecydował fakt, że na kierowniczych stanowiskach zasiedli nowi ludzie. Fiat, Alfa, Lancia, dział badawczy i produkcja - wszędzie są nowi, dobrzy menedżerowie.

A co jest pańską osobistą zaletą?
Marchionne: To, że przyszedłem do firmy z zewnątrz, nie jako ekspert. Od razu miałem wrażenie, że biznes samochodowy jest jakiś zaskorupiały, że potrzebne są nowe pomysły. Czasami trzeba się zabrać do pewnych spraw po prostu od innej strony, żeby osiągnąć sukces.

Tak jak w przypadku Fiata Bravo?
Marchionne: Właśnie tak. Praca nad Bravo jest świetnym przykładem nowego myślenia. Wykonaliśmy ją prawie w całości na komputerze, zaledwie w ciągu 18 miesięcy. Nauczyliśmy się przy tym mnóstwa nowych rzeczy.

A co będzie następnym ważnym wydarzeniem dla firmy?
Marchionne: Oczywiście Fiat 500. W jego wypadku nie tylko kampania marketingowa jest pierwszej klasy. Ten samochód będzie najlepszym dowodem jakości, jaką gwarantuje Fiat. Każdy nasz nowy model musi być lepszy od poprzedniego. "Pięćsetka" pokaże czym ma być Fiat. To jest symbol nowego początku marki Fiat - np. wszystkie silniki tego auta spełniają normę Euro 5.


Marchionne: Istnieją firmy, które świetnie opanowały sztukę prezentowania samych siebie, jako szczególnie przyjaznych środowisku - nawet jeśli nie zawsze fakty to potwierdzają. W koncernie podchodzimy do sprawy inaczej. Zwłaszcza w wypadku marki Fiat. Jasno zdefiniowaliśmy nasz cel - Fiat musi być pod tym względem liderem. Wszystko, co przedstawimy w dziedzinie ochrony środowiska od dzisiaj do roku 2012, zwłaszcza jeśli chodzi o silniki, będzie prostą drogą zmierzało w tym kierunku.

Fiat ma tę przewagę, że produkuje głównie małe samochody.
Marchionne: Oczywiście, pod tym względem mamy łatwiej niż inni.

Jest pan też przewodniczącym Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA). Co udało się osiągnąć na tym forum w kwestii ekologii?
Marchionne: Problem ograniczenia emisji CO2 jest dla producentów samochodów jednym z najtrudniejszych. A to dlatego, że nie jest łatwo skłonić polityków w Brukseli, żeby zechcieli przyjąć do wiadomości punkt widzenia przedstawicieli przemysłu samochodowego. Strasznie tu wiele podejrzeń, których nie podzielam.

Dlaczego nie?
Marchionne: Bo są nieuzasadnione. Producenci samochodów pokazali przecież wyraźnie swoją gotowość i wol ę ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Jesteśmy już bliscy osiągnięcia założonego progu 140 gramów na kilometr w 2008 roku. Ale jeśli mówimy, że nie damy rady ograniczyć emisji do 130 gramów w roku 2012 - po prostu dlatego, że to nie jest możliwe - to trzeba to przyjąć do wiadomości i poszukać inteligentniejszych rozwiązań, bardziej efektywnych i tańszych. Chociażby lepszego zarządzania transportem, czy paliwem, albo opon o mniejszych oporach toczenia.

Jak bardzo rywalizują między sobą firmy w ramach ACEA?
Marchionne: Ponieważ wytwarzamy różne produkty w różnych klasach, istnieją też jak najbardziej różne poglądy na pewne kwestie. Ale mimo to jestem pewien, że rozwiążemy wszystkie problemy.

Czyżby producenci mieli kiedyś przemówić jednym głosem?
Marchionne: Muszą. Jesteśmy wspólnie odpowiedzialni za przemysł samochodowy w Europie. Nasza praca polega na tym, żeby utrzymać konkurencyjność tej ważnej branży przemysłowej. Także za 25 lat powinny istnieć firmy samochodowe. To nie problem uczynić dwa procent aut szczególnie przyjaznymi dla środowiska i odtrąbić zwycięstwo. My musimy sprawić, żeby wszystkie produkowane samochody były mniej uciążliwe dla przyrody. A to jest coś zupełnie innego. Temu celowi trzeba podporządkować wszystkie koszty i określić horyzont czasowy.Zamierza pan jakoś szerzej potraktować w Fiacie temat ochrony środowiska?

Czy nie irytuje pana, że akurat samochodom stawia się najwyższe wymagania w tej dziedzinie? Marchionne: Irytacja to nie jest właściwe słowo. Mogę tylko powiedzieć, że przemysł samochodowy ma wielkie zasługi dla dobrobytu w Europie i wiele zrobił dla konkurencyjności tego kontynentu na globalnym rynku. Możemy eksportować europejskie samochody do Ameryki, bo nasza technologia cieszy się tam wielkim uznaniem.

Kiedy znowu będziecie eksportować Alfy Romeo do USA?
Marchionne: W 2009 roku. Będą to Spider, Brera i następca "166".

Jak dużo zamierzacie sprzedawać?
Marchionne: W 2010 r. powinniśmy móc sprzedać 20 000 samochodów. Ważne jest, że znowu pojawimy się na tym rynku, nawet jeśli w pierwszych latach do- łożymy do tego. Najpierw musimy zainwestować w markę. Ale naszym celem jest - po kilku latach sprzedawać w USA tyle Alf Romeo, ile dziś swoich aut sprzedaje tam BMW, czyli około 100 tysięcy sztuk.

Jak wielkie straty przynoszą dziś Alfa Romeo i Lancia?
Marchionne: Dzisiaj obydwie marki muszą być wspierane przez Fiata. Ale przy produkcji 300 000 egzemplarzy obydwie będą rentowne. W 2010 r. Alfa i Lancia będą zarabiać pieniądze.

Ile samochodów do roku 2010 zamierza produkować koncern Fiata?
Marchionne: Wtedy będzie to 2,9 miliona, dzisiaj jest 2,2 miliona.


Jak długo, obok kierowania koncernem, zamierza pan stać na czele działu zajmującego się produkcją samochodów?
Marchionne: To zależy wyłącznie od tego, kiedy nasze interesy będą wyglądały tak jakbym sobie tego życzył. Nie wywodzę się z branży samochodowej, dlatego często pytam "dlaczego to czy tamto robimy właśnie w taki sposób?". Gdy w odpowiedzi słyszę "bo zawsze tak robiliśmy", to jestem w stu procentach przekonany, że w tym miejscu mamy problem.

Rozmawiali: Ralph Alex i Bernd Ostmann

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 39 200 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Szef Fiata - Sergio Marchionne - mówi o uzdrawianiu włoskiej marki, znaczeniu Fiata 500 i rywalizacji w ACEA.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:23
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij