Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.3

Powrót Roberta Kubicy – kolejne testy w F1

Powrót Polaka do Formuły 1 to najgorętszy ostatnio temat w polskim motorsporcie. Jak na chwilę obecną wygląda sytuacja Kubicy?

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Po zeszłotygodniowych testach w bolidzie F1 z 2012 roku na francuskim torze Paul Ricard Robert Kubica po raz kolejny pokazał się ze świetnej strony. A kibiców i cały świat motorsportu ponownie rozgrzały jego dzisiejsze wypowiedzi dla włoskiego dziennika Corriere Della Sera. Co powiedział Polak? W skrócie. „Czy jestem gotowy do powrotu? Tak. Mówię to opierając się w 100% na faktach. Czuję się o wiele bardziej pewny siebie, niż przed kilkoma miesiącami. Te dwa dni były decydujące, bo zastąpiły nadzieję bardzo mocnym przekonaniem i pewnością” – zapewniał Kubica.

Dodał też – „Musiałem znaleźć i zbudować na nowo dobrą kondycję umysłową, aby traktować moje ograniczenia jako trudność do pokonania. Dzięki temu mogłem podejść do moich pierwszych testów na większym luzie i dopiero tam zrozumiałem, że każde ograniczenie jest względne. Zacząłem bez oczekiwań, bez żadnej gwarancji i ponownie odnalazłem siebie. Wszystko natychmiast wróciło dlatego, że nic nie zostało wykasowane z pamięci. Podobnie jak pływanie czy jazda na rowerze – tego się nie zapomina”.

Odniósł się także do swoich pierwszych testów – „Kiedy w Walencji zobaczyłem samochód w garażu, zrelaksowałem się tak, jak mi się to od lat nie zdarzało. Podczas drugiego testu czułem się beztrosko. Zdałem sobie sprawę, że nie muszę się już o nic martwić. Wszedłem do kokpitu i zaznałem spokoju, jakiego brakowało mi od 6 lat. Reszta przyszła jak za dotknięciem magicznej różdżki i pozostanie we mnie, niezależnie od tego co się wydarzy”.

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Robert Kubica – powrót po wypadku

O tym, dlaczego Robert Kubica, najlepszy polski kierowca wyścigowy w historii, musiał opuścić szeregi Formuły 1 nie ma sensu opowiadać, każdy zna historię feralnego wypadku podczas Rajdu Ronde di Andora. Robert Kubica pomimo wielu obrażeń oraz kontuzji ręki i nogi nie mógł wrócić do ścigania w bolidzie, więc w ramach „rehabilitacji” przez ponad trzy sezony startował w rajdach WRC. Pamiętacie mistrzostwo świata WRC2 oraz kilka wygranych odcinków specjalnych? No właśnie, Robert Kubica szybko zapisał się na kartach historii WRC.

Następnym krokiem miał być powrót na tor – m.in. dlatego, że nie było chętnych do zatrudnienia Kubicy w WRC. Polak kilkukrotnie brał udział w wyścigach, zarówno długodystansowych jak i np. serii wyścigowej Renault, gdzie startował prototypowym Renault RS 01. Kilka tygodni później świat obiegła informacja, że Polak będzie ścigał się w WEC, czyli długodystansowych mistrzostwach świata w zespole By Kolles. Niestety, nie była to dobra decyzja i Robert Kubica zrezygnował ze startów jeszcze przed pierwszym wyścigiem. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Nie zrobił tego jednak w ciemno, miał jasno wyznaczony cel – powrót do F1 – więc można zakładać, że już w tamtym czasie Polak miał możliwość jazdy bolidem. Balonik pt. „Kubica wraca do Formuły 1” w drastycznym tempie zaczął być pompowany po testach na torze w Walencji. Robert Kubica dostał szanse od Renault na powrót do bolidu, w celu sprawdzenia swoich możliwości. Polak pokonał 115 okrążeń bolidem z 2012 roku i odnotował czasy lepsze od trzeciego kierowcy Renault – Siergieja Sirotkina. Jak się okazało niesprawna w pełni ręka niczym nie przeszkadza Kubicy w szybkiej jeździe. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Robert Kubica – testy na torze i w symulatorze

Następnie rozszalała się burza informacji – tych bardziej, ale i tych mniej sprawdzonych. Jedni dziennikarze zarzekali się, że Kubica zastąpi Palmera (obecnie drugiego kierowcę Renault) na początku sezonu 2018, inni że Polak zadebiutuje już podczas GP Belgii. A sam zainteresowany oraz zespół Renault studzili atmosferę, co rusz plącząc się w zeznaniach. Bo jak inaczej nazwać słowa szefa zespołu Renault, który mówił „że to prywatne testy Kubicy”, a później, że planowali je i ukrywali w tajemnicy, bo chcieli sprawdzić co Kubica potrafi? Do tych wszelkich spekulacji dołączyły kolejne – ponoć Robert Kubica w symulatorze Red Bulla był szybszy w bolidzie z 2017 roku od Nico Hulkenberga, lidera zespołu Renault. A to już znaczy bardzo wiele.  

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Bardzo dobre wyniki pierwszego testu skłoniły Renault do kolejnej próby. Kubica ponownie zasiadł za kierownicą Renault z 2012 roku i ponownie pokonał około 100 okrążeń, tym razem francuskiego toru Paul Ricard. Sprawdzono wiele nowych aspektów m.in. to czy Polak może wykonywać wszelkie ruchy niesprawną ręką i np. pokonywać ostre nawroty w prawą i lewą stronę. Wszystko przebiegło po myśli Kubicy, a w dodatku w pierwszej próbie Polak zaliczył test pięciu sekund – to próba wymagana przez FIA, podczas której kierowca musi w mniej niż 5 sekund odpiąć pasy i wyskoczyć w kokpitu. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Po tym teście Kubica zapewniał, że jest w stu procentach gotowy do ścigania. Że czuje się kierowcą Formuły 1, że jest w lepszej formie niż kiedykolwiek. Oliwy do ogni dolał Niki Lauda, który stwierdził, że Kubica to jeden z najlepszych kierowców w historii F1, czysty talent. I zapewnił, że Renault nie testowałoby z Polakiem, gdyby nie miało w związku z nim poważnych planów.

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Robert Kubica – superlicencja

Ale droga do Formuły w ciągle jest wyboista. Jedną z przeszkód ciągle jest superlicencja, czyli prawo do jazdy bolidem F1. Jest to oczywiście rzecz do przeskoczenia, a cała procedura potrwa maksymalnie kilka dni, ale trzeba liczyć się z tym, że Kubica nie zrobił jeszcze najważniejszego kroku ku jej zdobyciu. Fakt, FIA nie podliczy Polakowi punktów za sukcesy z niższych klasach wyścigów bolidów jednomiejscowych, bo w takich Polak ostatnio nie startował. Jest to jednak zapis trafiający głównie w młodych kierowców, a dla Kubicy zapewne otwarta zostanie furtka dla „kierowcy, który wykazuje stale wyjątkowe umiejętności w jeździe bolidem jednomiejscowym”. Odhaczone. 

Ale najważniejsze jest pokonanie 300 kilometrów wyścigowym tempem w ciągu maksymalnie dwóch dni, ale (uwaga!) bolidem w obecnej specyfikacji. A kilometrów pokonanych za kierownicą samochody z hybrydowym układem napędowym Kubica ma na swoim koncie zero. Jest to oczywiście „do zrobienia”, prawdopodobnie taką szansę Polak zostanie już podczas dwudniowych testów po GP Węgier na torze Hungaroring. Wtedy Renault ma przeznaczone dwa dni na testy, w tym jeden dla „młodych kierowców”, którzy pukają do bram F1. I tutaj kolejny ukłon w kierunku Kubicy (pierwszym było zezwolenie na zamontowanie łopatki do zmiany biegów z lewej strony kierownicy) – po tak długiej przerwie FIA prawdopodobnie uzna Polaka właśnie za „młodego kierowcę”. Tylko po to aby ten mógł sprawdzić się w nowym bolidzie. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Dziennikarze są na tak, Renault jest na tak (wszak ciągle testuje Kubicę), FIA jest na tak (strzałem w kolano byłaby inna decyzja), Robert Kubica także jest na tak. Co może pójść nie tak? Największym problemem dla fanów może być hurraoptymizm. Renault pochwały w kierunku Kubicy przeplata oświadczeniami, że „nie mają w związku z nim planów”, a sam zainteresowany raz mówi, że jest gotowy i czeka na propozycję, po czym dopowiada, że nie jest nastolatkiem i nie będzie rzucał się w ciemno, ale robił spokojnie krok po kroku. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Jeżeli Kubica będzie gotów na powrót do ścigania na najwyższym poziomie (a wydaje się, że już jest) to najbliżej mu do zespołu Renault, wiadomo. Miejsce Nico Hulkenberga w bolidzie na kolejny sezon wydaje się być pewne, ale prawie na pewno ponownie szansy nie dostanie Jolyon Palmer. Ale nie tylko Kubica jest jego potencjalnym następcą. Ponoć Francuzi rozmawiają także z byłym kierowcą F1, a obecnie kierowcą Porsche w WEC, Sebastianem Buemim i kierowcą Toro Rosso Carlosem Sainzem Jr. Który ma większe szanse, a może Renault zastąpi obu kierowców? Tego dowiemy się nieprędko, żadna szanująca się ekipa F1 nie obnaża się ze swoimi planami przed zakończeniem trwającego sezonu. 

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Co Robert Kubica może dać Renault?

Wielu zastanawia także kwestia pieniędzy, jakie znoszą ze sobą do zespołów kierowcy tacy jak Jeylon Palmer. „Paydriverzy” to kierowcy, którzy oczywiście są w stanie ścigać się w Formule 1 – są szybcy itp. – ale w normalnym „castingu” nie mieliby szans. Dlatego przyprowadzają sponsora, który daje zespołowi 5, 10, 15 milionów dolarów… Czy takim sponsorem dysponuje Kubica? Czy ma coś co dodatkowo zachęci zespół do podpisania kontraktu? Tak i nie chodzi tutaj o pieniądze od nowego sponsora, czyli polskiej firmy Olimp Sport Nutrition.

FOM, czyli właściciel F1, co roku wypłaca zespołom ogromne pieniądze, łącznie coś około miliarda dolarów. W podziale pieniędzy liczy się wiele aspektów, w tym wyniki sportowe, czyli ilość zdobytych punktów. Palmer dla zespołu nie zdobył żadnego punktu, więc wychodzi na to, że nie zarobił w tym roku złamanego centa. A Kubica? W sezonie przed wypadkiem dał Renault (mimo dość słabego bolidu) 136 punktów! Rozumiecie o co nam chodzi?

Robert Kubica fot. Renault Robert Kubica fot. Renault

Kilka tygodni temu zastanawialiśmy się, który zespół ze świata F1 byłby potencjalnie zainteresowany zatrudnieniem Roberta Kubicy. Jeżeli Renault nie zdecydowałoby się na podpisanie kontraktu. Śmiało stwierdziliśmy – Ferrari (wiemy, że brzmi to abstrakcyjnie). Zespół ma problemy z utrzymaniem bolidu na najwyższym poziomie, a Kimi Raikkonnen nie daje już takiej jakości jak kiedyś.

Natomiast Robert Kubica, nawet jeżeli nie przynosiłby spektakularnych zdobyczy punktowych na początku, mógłby wpłynąć na rozwój samochodu Ferrari. Od zawsze zespoły powtarzały, że Polak jest mistrzem w rozwiązywaniu problemów z autem i rozwoju bolidów. Myśl abstrakcyjna, ale kilka tygodni temu podobną opinię wygłosił redaktor naczelny magazynu Autosport, który stwierdził, że Ferrari nie powinno się nawet zastanawiać!

Jak widać sytuacja z Robertem Kubicą jest dynamiczna, dlatego z radością obserwujemy doniesienia o kolejnych testach i pozytywnych wypowiedziach ludzi związanych z Formułą 1. Ale pamiętajcie – nie popadajmy w hurraoptymizm. Przed Kubicą jeszcze kilka kroków. Będziemy obserwowali je bardzo uważnie. 

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij