Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Poza budżetem

Rajdy to nie wyścigi. Rajdy uciekają od pełnych trybun i reżyserowanej scenerii. Często ukrywają się po lasach. Ale w jednym rajdzie jest inaczej. To rajd absolutnie wyjątkowy - Barbórka.

2007-02-02
Rajd Barbórka Na tym dziwnym rajdzie pojawiła się znowu tajemnicza postać Pawła Dytki. Przyjechał bardzo mocnym Lancerem, namieszał, pokazał co potrafi i... znowu gdzieś zniknął. Oby nie na długo.

W mistrzostwach Polski całoroczna walka o punkty, szarfy i tytuły trochę zabija to, co w rajdach najpiękniejsze - wielką wspólną zabawę i wielkie radosne widowisko. Na szczęście na koniec roku - już "po wszystkim" - odbywa się jeden rajd zupełnie inny. Rajd legenda. Rajd tylko dla orłów. Wyłącznie dla mistrzów. Fantastyczna tradycja dopuszczająca do wielkiego widowiska tylko wielkich kierowców. Niestety, ten właśnie element omszałej historii ostatnio zupełnie zbeszczeszczono i obecnie Barbórkę może posiąść każdy. Po prostu za pieniądze. Każdy kawiarniany macho, który potem będzie szpanował, że był na jednej liście startowej z Kuzajem i Sołowowem. Zresztą, na liście koszmarnie zrobionej pod względem tradycji, sportowego marketingu i zwykłej ludzkiej uczciwości. Na całym świecie lista zgłoszeń szeregowana jest "od najlepszych". Bo to oni są magnesem dla kibiców i mediów. I sponsorów! U nas nawet ten odwieczny zwyczaj okaleczono barbarzyńsko. A szkoda. Bo Barbórka to rajd wielki. Pomimo tego, że mały.

Trasa od lat jest "humorystyczna". W środku wielkomiejskiej, betonowej Warszawy zlokalizowane są bardzo krótkie, "zabawowe" odcinki specjalne. A nawet nie odcinki, ale "kręciołki", które da się przejechać w bardzo krótkim czasie. Ale te niepoważne próby są bardzo poważne. I wbrew pozorom - trudne. Tu nie ma miejsca i czasu na błędy. Łączny czas jest tak krótki, że nie ma kiedy tego odrobić. Ostatnio prób jest zaledwie pięć - dwa "niby-wyścigi" na pozostałościach lotniska na Bemowie oraz pojedyncze przejazdy w Cytadeli i w FSO. A potem wieczorem, w ciemnościach, wielki finał na ul. Karowej - najbardziej rajdowej ulicy na świecie. W tym roku z kłopotami, bo ta zabytkowa ulica jest w poważnym remoncie, ale próbę wydłużono (na skróconej trasie! - wielkie brawa dla organizatorów) i przy sztucznym świetle, specjalnie ustawionych trybunach oraz wyśmienitej frekwencji publiczności odbyło się rewelacyjne widowisko (mam nadziej ę, że "figura obowiązkowa z potrójną beczką" pozostanie na zawsze).

Sportowo oczekiwano wielkich emocji. Tym bardziej że legenda tego najmniejszego rajdu świata zatacza światowe kręgi i w tym roku na starcie stanęły zagraniczne gwiazdy, i to całkiem godziwego formatu - z Włochem Paolo Andreuccim (debiut w Polsce Fiata Grande Punto S 2000) i Finem Janim Paasonenem (Lancer). Pierwszym liderem zostaje Kuchar przed Sołowowem i Andreuccim. Ku zdziwieniu kibiców Kuzaj dopiero piąty. Paasonen jedenasty. Ale Kuzaj - w końcu absolutny mistrz Polski i "obrońca Barbórki" - w specjalnie przygotowanym Subaru Impreza zdecydowanie przyspiesza. Obejmuje prowadzenie i trzyma je zażarcie - pomimo zaciekłych ataków Kuchara, Andreucciego i Dytki (Dytko staje się wielkim nieobecnym - pojawia się rzadko, sieje popłoch i znowu na długo znika).

Przed wielkim finałem na czele dalej Kuzaj, a za nim Kuchar, Dytko, Sołowow, Andreucci. Na Karowej - tłumy, sztuczne światło, VIP-y, trybuny, telewizja. Naprawdę duży wysiłek organizatorów. Wreszcie start - warunki idealne, bo wilgotnie, jesiennie, ślisko - a o to przecie ż chodzi. Czołówka pokazuje kunszt najwyższy. A wygrywa oczywiście Kuzaj demonstrując przejazd kryształowej czystości. Zadedykował zwycięstwo kończącemu karierę swemu pilotowi Maćkowi Szczepaniakowi. Gdy obaj wchodzą na najwyższe podium, tłum szaleje dziękując za wielki spektakl. Pora na szampana - wszyscy rozglądają się niepewnie... Szampan, szampan skanduje tłum. Stojący obok mnie Ważny Działacz odwraca się do kibiców i niby do siebie, niby do innych mówi: "Szampan nie był przewidziany w budżecie".

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Dominik Kalamus, Jacek Janusz, Zbigniew Kołodziejek

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Rajdy to nie wyścigi. Rajdy uciekają od pełnych trybun i reżyserowanej scenerii. Często ukrywają się po lasach. Ale w jednym rajdzie jest inaczej. To rajd absolutnie wyjątkowy – Barbórka.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij