Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Pożegnanie mistrza

Sezon 2006 na mecie. Mistrzem świata Alonso, objawieniem sezonu Kubica, a Michael Schumacher, który zdominował Formułę 1 w ostatnich szesnastu latach - na emeryturze.

2006-12-28
Formuła 1 - McLaren McLaren po raz pierwszy od 1996 roku nie wygrał wyścigu.

Sezon 2006 to czas, kiedy Polska zaczęła odkrywać Formułę 1. Sport, który do tej pory istniał tylko dla grupki fascynatów, nagle znalazł się w głównych wydaniach dzienników, a zdjęcie Roberta Kubicy na podium w Monzie trafiło na pierwsze strony gazet. W przyszłym roku, kiedy Kubica będzie startował w barwach BMW Sauber przez cały sezon, może być jeszcze lepiej. Dzięki Robertowi Kubicy, wyścigi Grand Prix w końcu i nas będą emocjonować na całego.

Na zakończenie wyjątkowego sezonu Felipe Massa jako pierwszy Brazylijczyk od czasu zwycięstwa Ayrtona Senny w 1993 roku wygrał Grand Prix swojego kraju, ale zauważyli to głównie skrupulatni kronikarze. Rok 2006, a zwłaszcza jego końcówka, będzie jeszcze długo pamiętany głównie jako ostatni sezon Michaela Schumachera. Na przestrzeni szesnastoletniej kariery Niemiec zdominował Formuł ę 1 w stopniu, w jakim nie uczynił tego żaden kierowca przed nim. Poprawił większość rekordów, z których najważniejsze to liczba tytułów mistrza świata, których zdobył siedem, oraz liczba wygranych Grand Prix, których zgromadził 91.

Schumacher odwiesza kombinezon do szafy bez ósmego tytułu mistrza, bo w sezonie 2006 lepsi okazali się Fernando Alonso i Renault. W swoim ostatnim Grand Prix, Niemiec miał pecha kiedy najpierw podczas kwalifikacji zawiodła pompa paliwa jego Ferrari, a niedługo po starcie wyścigu nie wytrzymała jedna z tylnych opon. Schumacher dowlókł się do boksów, spadł na ostatnie miejsce, po czym nie mając szans na zwycięstwo pojechał jakby był to wyścig o wszystko. Na metę przybył czwarty, a jego najszybsze okrążenie było o 0,7 sekundy szybsze niż drugiego pod tym względem Felipe Massy. Jak zwykle, nie widać było po nim śladów zmęczenia kiedy mówił: "Mieliśmy dzisiaj tak szybkie auto, że pewnie moglibyśmy wszystkich zdublować. Co w sumie i tak zrobiliśmy".

Epoka Schumachera kończy się dla Ferrari wieloma zmianami. Kiedy Kimi Raikkonen przyjdzie do pracy w przyszłym roku w swoim nowiutkim czerwonym kombinezonie, zastanie inny zespół. Dyrektor techniczny, główny strateg i kluczowa postać w sukcesach Schumachera, Ross Brawn, odchodzi na roczny urlop (w sezonie 2008 ma znów poprowadzić Scuderię w F1). Do innych obowiązków przejdą konstruktor silników F1 Paolo Martinelli oraz szef zespołu Jean Todt, który będzie kierował całym Ferrari SpA. Aby ich zastąpić, Ferrari nie rekrutuje jednak inżynierów-gwiazdorów z innych ekip. Miejsca Brawna, Martinellego i innych zajmą ci, którzy do tej pory pozostawali w drugim szeregu. Wielkim wyzwaniem dla Raikkonena będzie stworzenie z nich wokół siebie zespołu na miarę tego, jaki pracował dla Schumachera.

Wielki nabór inżynierów przeprowadza za to McLaren, który w tym roku po raz pierwszy od sezonu 1996 nie wygrał ani jednego wyścigu. Kimi Raikkonen trzykrotnie zdobywał pierwsze miejsce startowe, ale nie był w stanie zamienić go na zwycięstwo. Z kolei romans McLarena z Montoyą zakończył się rozczarowaniem. Kolumbijczyk rozczarowany, że nie może znaleźć sobie miejsca w porządnym aucie na przyszły rok, odwrócił się od F1, wybierając amerykańskie wyścigi NASCAR. Nowi ludzie McLarena to głównie spece od aerodynamiki, którzy mają za zadanie stworzyć auto, w którym Fernando Alonso będzie mógł obronić koronę mistrza.

W niezłych nastrojach kończy natomiast rok 2006 Honda, która wygrała Grand PrixWęgier i zajęła czwarte miejsce wśród konstruktorów. W GP Brazylii japoński zespół postawił kropkę nad i, kończąc rok na pudle. Znacznie gorsze humory panują natomiast w kolońskiej siedzibie zespołu F1 Toyoty. Wielki producent musi być rozczarowany szóstym miejscem, bo przecież w Formułę 1 od siedmiu lat inwestuje po to, żeby zwyciężać. Silnik Toyoty jest uważany za jeden z najlepszych, opony Bridgestone pozwoliły Ferrari odnieść dziewięć zwycięstw, Jarno Trulli i Ralf Schumacher to "firmy" o dużej renomie. A jednak coś nie może zagrać. Co?

Toyotę wyprzedził zespół BMW, który w sezonie 2006 debiutował pod własnym szyldem. Rozpoczęło się od najlepszego czasu Roberta Kubicy w pierwszej sesji treningowej do GP Bahrajnu, później były pierwsze punkty zdobyte przez Jacquesa Villeneuve'a w Malezji, debiut Kubicy plus trzecie miejsce Nicka Heidfelda w GP Węgier i znakomity występ polskiego kierowcy w Monzie, gdzie na podium pił szampana w towarzystwie Schumachera i Raikkonena. Dla BMW sezon był bardzo udany - 5. miejsce w klasyfikacji konstruktorów to więcej, niż szef zespołu Mario Theissen mógł się spodziewać w marcu. Z kolei Kubica ukończył wszystkie sześć Grand Prix, w jakich startował, w pięciu z nich kwalifikując się w pierwszej dziesiątce.

Na razie bez większych sukcesów na torze (poza trzecim miejscem Davida Coultharda w GP Monako) swoją potęgę konsekwentnie buduje Red Bull. Wizerunek wiecznie imprezującej ekipy przesłania prawdziwy obraz zespołu, który zbiera niezbędne elementy układanki. Najpierw "wyciągnął" z McLarena superinżyniera Adriana Neweya, a pod koniec roku zapewnił sobie silniki Renault. Z kolei druga ekipa Red Bulla, czyli zespół Toro Rosso, otrzyma w sezonie 2007 jednostki napędowe Ferrari.

Największym przegranym sezonu jest Williams. Mijający rok był najgorszy w historii zespołu - Williams po raz pierwszy ani razu nie wjechał na podium i zdobył zaledwie 11 punktów. Niejako na przypieczętowanie klęski w Interlagos Mark Webber i Nico Rosberg nawzajem wyeliminowali się z wyścigu. Rozczarowały również silniki Coswortha, mocne, ale zawodne i od sezonu 2007 Williams będzie korzystał z koni mechanicznych Toyoty. Jeśli coś jest jednak w F1 pewne, to to, że w zespole Franka Williamsa kryzys nigdy nie trwa długo.

Enzo Ferrari mawiał, że dla niego najlepszym zwycięstwem jest zawsze to nast ępne. Przyszły rok to Raikkonen w Ferrari, Alonso w McLarenie i Kubica w BMW. Pewne jest to, że będzie jeszcze ciekawiej.

Tekst: Roman Popkiewicz
Zdjęcia: BMW, Honda, Mercedes, Renault, Shell/Getty Images, Toyota, Williams

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Sezon 2006 na mecie. Mistrzem świata Alonso, objawieniem sezonu Kubica, a Michael Schumacher, który zdominował Formułę 1 w ostatnich szesnastu latach - na emeryturze.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij