Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

ROC dla mas

Ryk silników, z odrzutowymi włącznie, przyciągnął tego wieczoru na Stade de France ponad 50 tysięcy fanów tak koni mechanicznych, jak i tych, którzy najlepiej na świecie potrafią je ujeżdżać.

2007-02-07
Race of Champions Mimo że Race of Champions rozgrywane jest w grudniu, atmosfera zawsze jest gorąca nie tylko za sprawą rywalizacji kierowców.

Gdyby nie Michéle Mouton, która blisko 20 lat temu wymyśliła Race of Champions i organizuje go do dzisiaj, porównanie umiejętności kierowców z różnych dyscyplin motorowych w ogóle nie byłoby możliwe. Dzięki pomysłowi pierwszej damy światowych rajdów z lat 80., raz w roku można podziwiać zmagania najlepszych rajdowców i wyścigowców o miano najszybszego z najszybszych na świecie.

Race of Champions to widowisko a nie zawody sportowe, chociaż stawką są tytuły najszybszego kierowcy i najszybszej nacji na świecie

Tym razem - dla pikanterii - do grona najlepszych Michéle Mouton zaprosiła jeszcze zwariowanego, freestylowego motocrossowca i rajdowca w jednym. Młodziutki, zaledwie 23-letni Amerykanin - Travis Pastrana - bezapelacyjnie triumfował w ubiegłym roku za kierownicą Subaru Imprezy w rajdowej lidze za Oceanem. Po tej stronie Atlantyku pokazał, że zasłużył na udział w ROC nie mniej niż bożyszcze miejscowych - Sébastien Loeb. Nie dlatego, że dopiero ten ostatni - za kierownicą dobrze sobie znanej Xsary WRC - w półfinale kierowców rajdowych wyeliminował go z dalszej rywalizacji, lecz dlatego, że w zawodach o tytuł najszybszej nacji świata jako samotny reprezentant USA rozgromił najpierw zespół Niemiec, który reprezentowali Bernd Schneider i Armin Schwarz, a później rozprawił się z zespołem F1 Racing Scotland, którego barw bronili Colin McRae i David Coulthard.

Pastrana poległ dopiero w finale Race of Champions - Nations Cup. Nie dał rady Finom. W zasadzie tylko jednemu - Heikki Kovalainenowi (zwycięzcy ROC sprzed dwóch lat), z którym przegrał za kierownicą i wyścigowego Renault Mégane Trophy, i crossowego buggy. Wygrał za to z nie byle kim, bo z dwukrotnym mistrzem świata Marcusem Grönholmem. Grönholm przyznał później, że fiński zespół powinien nosić na tych zawodach nazwę Team Heikki i że pierwszy raz w życiu dostał puchar za to, że... nic nie wygrał. Chociaż tytuł najszybszej nacji świata wywalczył dla Finlandii rajdowo- wyścigowy duet najwyższej próby (Kovalainen reprezentuje od tego roku zespół Renault w F1, natomiast Grönholm kolejny już sezon będzie bronił barw Forda w RSMŚ), pięćdziesięciotysięczny tłum owacjami na stojąco żegnał Travisa Pastranę.

Po Race of Champions - Nations Cup przyszła kolej na poszukiwanie tego jednego jedynego, najszybszego z najszybszych kierowcy na świecie. W szranki stanęło 17 kierowców, podzielonych na dwie grupy - rajdową i wyścigową. W pierwszej - oprócz sław takich, jak Loeb, McRae, Grönholm - znaleźli się jeszcze Nani Roma, Stéphane Peterhansel (6- krotny zwycięzca Dakaru na motorze i 2- krotny za kierownicą Mitsubishi), Dani Sordo (piąty kierowca zeszłorocznych RSMŚ), Armin Schwarz i, oczywiście, Travis Pastrana. W drugiej - obok takich postaci, jak Coulthard i Kovalainen czy Muller i Thompson (obydwaj z WTCC) oraz Schneider i Ekström (mistrzowie DTM w latach, odpowiednio, 2006 i 2004) - pojawili się Sébastien Bourdais (trzy razy z rzędu mistrz Champ Car, począwszy od 2004 roku), Andy Priaulx (mistrz WTCC w dwóch ostatnich sezonach) i Tom Kristensen (za kierownicą Audi R8 triumfował w Le Mans w latach 2004 i 2005).

Od początku w grupie rajdowców rządzą Loeb i McRae, którzy rywali gromią tak za kierownicą rajdowego Citroëna, jak i wyścigowego Porsche. W rajdowym finale, za kierownicą Xsary WRC, wygrywa ten, który dzięki niej w latach 2004-2006 zdobywał tytuły rajdowego mistrza świata - Sébastien Loeb. Miejsce w finale finałów McRae przegrywa jednak zaledwie o niecałą sekundę.

Aż trudno w to uwierzyć, ale rywalizacja w gronie wyścigowców jest zacięta jeszcze bardziej. Mattias Ekström, który przez pierwszą rundę kwalifikacji przechodzi bez walki, bo jest bez pary, w kolejnej - dosiadając Astona Martina - eliminuje kolegę z rozgrywek DTM, obecnego mistrza: Bernda Schneidera. Za kierownicą tego samego auta Kovalainen wygrywa z Kristensenem o niewiele ponad jedną dziesiątą sekundy. Swoje pierwsze jazdy wygrywają też Bourdais i Muller. W półfinale, który rozgrywa się na Renault Mégane Trophy, spotykają się Ekström z Kovalainenem i Bourdais z Mullerem. Do finału kierowców wyścigowych przechodzą Francuz Bourdais i Szwed Ekström. Pierwszy, bo zwyciężył o 0,018 s. Natomiast drugi, bo wygrał o... 0,0002! Gdyby nie superprecyzyjny pomiar czasu rodem z Formuły 1, z trybun Stade de France nie dałoby się wskazać zwycięzcy tego pojedynku. Finał kierowców wyścigowych już gładko, bo z przewagą ponad trzech sekund, wygrywa Mattias Ekström.

W finale finałów do walki stają Sébastien Loeb kontra Mattias Ekström. Rajdy kontra wyścigi, chociaż każdy z tych kierowców zasmakował już - z sukcesem - dyscypliny przeciwnika. Loeb ma na swoim koncie dwukrotny udział w 24-godzinnym klasyku Le Mans, który w ubiegłym roku ukończył na drugim miejscu. Natomiast Ekström już kilka razy próbował swoich sił w rajdach. Próbował na tyle poważnie, że w 2004 roku wygrał rajdy Szwecji i Katalonii w klasyfikacji aut grupy N. Obydwaj odnosili też sukcesy w Race of Champions. W poprzedniej edycji Loeb był najszybszym z najszybszych, natomiast Ekström - jako reprezentant zespołu Skandynawii (do spółki z Kristensenem) - cieszył się z tytułu najszybszej nacji świata.

Zapracować na zaproszenie od Michéle Mouton do udziału w Race of Champions nie jest łatwo. Śmiało można powiedzieć, że kwalifikacje do kolejnej edycji już się rozpoczęły i będą trwały cały 2007 rok na różnych kontynentach i w różnych dyscyplinach. Za rok, tym razem na nowiutkim Wembley Stadium w Londynie, znowu spotkają się najlepsi z najlepszych. Zapowiedzią przeprowadzki Race of Champions z Francji do Wielkiej Brytanii był w Paryżu udział samochodów marki Aston Martin. Auta, przygotowane w wersji Rally GT, były wyposażone w silnik V8 o mocy 420 KM. Poza tym, kierowcy ścigali się jeszcze Citroënami Xsara WRC, Porsche 911 GT3 Road Challenge, Renault Mégane Trophy i buggy, przygotowanymi specjalnie na potrzeby Race of Champions. Te ostatnie, mimo że najsłabsze w całym gronie, nie były bynajmniej najwolniejsze. Wprawdzie ich 1,1-litrowy, 4-cylindrowy silnik osiąga moc 170 KM, ale pojazd waży jedynie 475 kg, co owocuje znakomitym stosunkiem masy do mocy, wynoszącym 2,79 kg/KM. W gronie samochodów, którymi ścigano się podczas ROC, nieznacznie lepszym stosunkiem masy do mocy dysponowało jedynie wyścigowe Renault Mégane Trophy (2,72 kg/KM). Właśnie za kierownicą Renault zwycięzca ostatniej edycji Race of Champions - Mattias Ekström - uzyskał najlepszy czas przejazdu toru, liczącego 1,2 kilometra długości.

Tekst: Maciej Ziemek
Zdjęcia: www.raceofchampions.com

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Ryk silników, z odrzutowymi włącznie, przyciągnął tego wieczoru na Stade de France ponad 50 tysięcy fanów tak koni mechanicznych, jak i tych, którzy najlepiej na świecie potrafią je ujeżdżać.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:56
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij