Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
5.0

S-ochroniarz

To nie jest bolid dla Jamesa Bonda - Mercedes S 600 Guard ma chronić, ale nie nadaje się na ulicznego rozrabiakę, taranującego przeciwników. Łączy odporność na ciosy z lekkością baletnicy i zwinnością kota.

2006-12-27
Mercedes S 600 Guard Drzwi S-Guarda ważą ponad 100 kilogramów. Żeby je zamontować, potrzebny jest specjalny podnośnik.

Huk wystrzałów, pomimo wygłuszających słuchawek, jest donośny. Ze zmatowiałej nagle szyby lecą odłamki szkła. Gdy stalowy rdzeń pocisku kalibru 7,62 mm trafia w pancerną blachę, dematerializuje się w burzy ognia. Nie, nie siedzę w Mercedesie S 600 Guard pod ostrzałem. To tylko strzelnica w fabryce DaimlerChrysler w Stuttgarcie, gdzie demonstrują nam wytrzymałość elementów defensywnych limuzyny. Chociaż gdybym siedział, też nie powinno być źle - testowy egzemplarz S-Guarda przyjął prawie dwieście pocisków i żaden nie przedarł się przez osłony do wewnątrz przez centymetrowy pancerz ze stali i czterocentymetrowe szyby, chociaż pourywało klamki i lusterka, zmasakrowało reflektory, a blachy nadwozia wyglądały jak szwajcarski ser.

S-Guard chroni nie tylko przed kulami. Wytrzyma eksplozję granatu obronnego i atak gazowy. To drugie - za sprawą hermetycznej konstrukcji kokpitu i zainstalowanych na pokładzie butli ze sprężonym powietrzem, które w razie niebezpieczeństwa dozują automatycznie mieszankę oddechową, a czuwające nad wszystkim czujniki wyłączają w mgnieniu oka pobór powietrza z zewnątrz. Przejazd tym autem przez strefę ognia umożliwia instalowany opcjonalnie system przeciwpożarowy. Gaśnice i dysze zamontowane w podłodze i skierowane na zewnątrz mogą ugasić nawet spory pożar. Eksplozja 90-litrowego baku paliwa też jest mało prawdopodobna - wykonano go z materiałów, z jakich robi się samouszczelniające zbiorniki w helikopterach bojowych. Do defensywnego arsenału należą też specjalne opony Michelin, umożliwiające jazdę z prędkością do 80 km/h nawet przy całkowitej utracie ciśnienia.

Te środki mają zapewnić przetrwanie krótkotrwałego ataku i - bez względu na okoliczności - jak najszybsze wywiezienie ochranianej osoby z niebezpiecznej strefy.

S-Guard na pierwszy rzut oka nie różni się od cywilnej limuzyny klasy S. Ta sama spokojna linia nadwozia, ta sama wysmakowana elegancja wnętrza. Dopiero po bliższym przyjrzeniu się dostrzeżemy m.in. większe, dwuzaciskowe tarcze hamulcowe z przodu, większe obręcze kół, czy inną barwę szyb.

Wygląda niemal tak samo, ale czy tak samo zachowuje się podczas jazdy? 1400 kg opancerzenia - składającego się z blisko pięciuset stalowych płytek, ręcznie montowanych do szkieletu konstrukcji, oraz bardzo ciężkich szyb - rodzi obawy, co do właściwości jezdnych auta.

O tym, że to płonne obawy, można przekonać się na torze testowym pod Stuttgartem. Istnienie takiego miejsca jest zgodne z filozofią twórców kuloodpornej limuzyny, zakładającą, że auto ma poruszać się w każdych warunkach - po stłuczce, pod ostrzałem, przez ogień, w dymie, na przebitych oponach. Oczywiście, za kierownicą tak perfekcyjnego narzędzia musi zasiadać doskonale wyszkolony kierowca. Jego umiejętności nie będą miały dużego znaczenia podczas normalnego ruchu, w którym S-Guard zachowuje się tak samo, jak każdy inny Mercedes klasy S. Przydadzą się w sytuacjach ekstremalnych, gdy wykorzystanie możliwości S-Guarda decyduje o życiu i śmierci.

Dwanaście prób - slalomy, jazda po okręgu, na śliskiej nawierzchni, po krętej drodze, awaryjne hamowania. I kilka innych, owianych mgiełką tajemnicy. Nauka jazdy zaczyna się od zajmowania prawidłowej pozycji za kierownicą. Potem jazda po krótkich prostych i ostrych zakrętach. Niewyłączalne ESP pracuje na pełnych obrotach. Kolejne wiraże auto pokonuje jak po sznurku i tylko spore przechyły nadwozia i pisk katowanych opon dają wyobrażenie o potędze działającej siły odśrodkowej. Każde dodanie gazu to ryzyko wypadnięcia z trasy. Nawet elektronika nie pokona praw fizyki. Nie mieszczę się w kolejny zakręt. Nie pomaga hamowanie, prawie cztery tony bezwładnej przez moment masy driftuje po nawierzchni. Pas nagle przyciska mnie do fotela, boki siedziska unoszą się. Cudowny, benzynowy V12 biturbo o mocy 517 KM i potężnym momencie obrotowym (830 Nm przy 1800- 3500 obr/min) reaguje na każde dodanie gazu. Tak samo jak siedmiobiegowa bezstopniowa automatyczna skrzynia biegów.

Kolejne wyzwanie - slalom z przebitą od strony kierowcy oponą, z prędkością ok. 60 km/h.Auto płynnie składa się w zakręty i tylko lekko ściąga w lewo. Układ kierowniczy radzi sobie doskonale, a system kontroli trakcji nie pozwala wypaść z trasy. Prawdziwą próbę stanowi jednak slalomowy przejazd po usunięciu co drugiego pachołka. Szybkość wzrasta niemal do 100 km/h, obciążenia - czterokrotnie; i znowu słychać pisk opon i widać auta jadące momentami na dwóch kołach. Czasami też obręcz przebitego koła szoruje po asfalcie, przy wtórze dźwięków dartego metalu.

Wreszcie hamowanie przed przeszkodą z wjazdem na śliską nawierzchnię. Najazd z prędkością 70 km/h nie wywołuje wrażeń. S-Guard hamuje, skręca w prawo i wjeżdża na lodowisko. Tylko chrobot pracującego ABS-u informuje o tym, że nie stoję w miejscu. 90 na liczniku to już inna historia - przyspieszenie lekko wbija w fotel, hamowanie, skręt w prawo i wpadając na "śliskie" trzeba kontrować. Czasem udaje się, częściej ćwiczenie kończy kilka obrotów wokół własnej osi.

Po ukończeniu prób nie tylko ja dziwię się zachowaniu na drodze tego ważącego blisko cztery tony auta. Według konstruktorów tajemnica tkwi w tym, że S-Guard był projektowany od początku jako auto opancerzone. Odpowiednio wzmocniono więc zawieszenia i hamulce, świetnie zestrojono skrzynię biegów, umiejętnie zaplanowano położenie środka ciężkości.

O wyposażeniu S-Guarda można pisać równie długo jak o wyposażeniu każdego Mercedesa klasy S; ma po prostu wszystko co zapewnia najwyższy komfort i takież bezpieczeństwo. I nic dziwnego - wszak to pojazd dla wybranych. Sprzedawany w dwóch wersjach ochronnych (słabszej B4 i najodporniejszej - B6/B7), pomimo bardzo wysokiej ceny (negocjowanej indywidualnie) nie czeka długo na nabywców.

Tekst: Marek Kucharski
Zdjęcia: Mercedes i East News

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 68 019 PLN
Dostępne nadwozia: furgon-3, kombi van-4
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Chciałem zaznaczyć, iż na głównym zdjęciu jest zmaltretowana E-Klasa, a nie S-ka... Nie chciało mi się jednak napisać mejla do redakcji po lekturze artykułu w gazecie
    ~Globy, 2008-01-19 00:23:17
  • avatar
    zgłoś
    To nie jest bolid dla Jamesa Bonda - Mercedes S 600 Guard ma chronić, ale nie nadaje się na ulicznego rozrabiakę, taranującego przeciwników. Łączy odporność na ciosy z lekkością baletnicy i zwinnością kota.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:44:22
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij