Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Samochody Jamesa Bonda

Raz w życiu poczuć się jak agent Jej Królewskiej Mości! I zasiąść za kierownicą jego auta! Marzenie ściętej głowy? Wręcz przeciwnie – spośród aut, którymi poruszał się James Bond, większość można kupić, także w Polsce. 

2012-11-19

W przeciwieństwie do odtwórców roli głównego bohatera, przedmiotem sporów rzadko bywają jego samochody. Według powszechnego przekonania, ten bezwzględny elegant i ikona popkultury poruszał się najlepszymi z najlepszych aut na świecie. Coś w tym jest, choć to nie do końca prawda. Analizowanie aut Bonda przez pryzmat ostatnich filmów z serii to pułapka. Agent 007 jeździł oczywiście głównie Astonami Martinami i BMW, ale w swojej 50-letniej (sic!) już historii widziano go także za kółkiem Lotusów, Bentley’ów, Rolls- -Royce’ów, Fordów, Volvo, Alf Romeo, Lincolnów, Cadillaców, a nawet... Citroënów i Toyot.

ASTON MARTIN DB5
To kolekcjonerski klasyk. W Bondzie zagrał aż w 6 filmach. – Przy określaniu wartości pojazdów kultowych, produkowanych w ilościach jednostkowych, na zamówienie, zabytkowych, konieczna jest wycena rzeczoznawcy samochodowego – mówi Jacek Gnoiński z Info-Eksperta. – Wycenę wykonuje się przez porównanie z podobnymi modelami, uwzględniając wszystkie elementy wyposażenia oraz np. zainteresowanie na rynku wtórnym. Konieczne jest dokładne obejrzenie pojazdu oraz doświadczenie w określaniu wartości takich nietypowych egzemplarzy. Zaś po dodaniu wyposażenia lub po remoncie powinno się zrobić nową wycenę. Kosztuje to od 300 do 1000 złotych, zależnie od stanu auta. Wycena przyda się przy ubezpieczaniu aut, których brakuje w powszechnie używanych bazach danych. Gdyby ktoś chciał kupić filmowy egzemplarz DB5, musi porozmawiać z nabywcą, który nabył go na aukcji za 2,6 mln. Drugi egzemplarz nie jest na sprzedaż – stoi w muzeum Louwman w Holandii.

Większość aut w najnowszych filmach najdłuższej, najbardziej dochodowej oraz najpopularniejszej hollywoodzkiej serii, oprócz tego, że podrasowana, to jednak samochody bardzo drogie i dla przeciętnych zjadaczy chleba nieosiągalne.   Z kilkudziesięciu samochodów Jamesa Bonda za najbardziej interesujące i kojarzące się z nieśmiertelnym agentem (dosłownie i w przenośni) uznaliśmy siedem. Oto one: Aston Martin DB5, Aston Martin DBS, Aston Martin V12 Vanquish, BMW 750iL (E38), BMW Z3, BMW Z8 oraz Lotus Esprit. To nasz autorski wybór. Postanowiliśmy sprawdzić, co zrobić, gdzie szukać i przede wszystkim, ile trzeba wydać, by stać się posiadaczem jednego z nich. Wyniki naszych poszukiwań znajdziecie w obszernych, poświęconych im ramkach.

ASTON MARTIN DBS
Ostatnie wersje zagrały w „Casino Royale" i „Quantum of Solace", które przywróciły światu wiarę w Bonda; stary DBS wystąpił w szóstym filmie serii – „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" ( 1969 r.). „Nowy" DBS powstaje od 2007 roku. Pół miliona złotych w jego przypadku to może być o wiele za mało. Trzyletni wóz, sprowadzony do kraju, zarejestrowany w Polsce, po przeglądzie w warszawskim autoryzowanym serwisie (jedynym w kraju) wystawiono na sprzedaż za 650 tys. zł. Z kolei dwuletni egzemplarz ma cenę 750 tys. zł netto, co daje... 922,5 tys. zł brutto. Autor ogłoszenia napisał, że silnik jest w nim doładowany (nie wspomniał o żadnym tuningu). To raczej niemożliwe, bo DBS ma silnik wolnossący, jak każdy seryjny Aston Martin.

Historia związku Agenta Jej Królewskiej Mości i samochodów to tak naprawdę popkulturowy samograj, który ekscytuje właściwie od pierwszego odcinka serii, czyli „Dr No” z 1962 roku. W tym filmie Bond grany przez Seana Connery’ego nie ma jeszcze samochodu wyposażonego w specjalne gadżety. Błękitny Sunbeam Alpine wygląda dobrze i to wystarcza Bondowi i widzom. Tego auta nie zniszczono, zostało do filmu wypożyczone z Jamajki (od prywatnego właściciela), dlatego wróciło nienaruszone. Dopiero w drugiej części przygód („Goldfinger”) tajemniczy Q (Desmond Llewelyn, który w rolę wcielił się aż 17 razy) przekazuje swojemu niesfornemu pupilowi udoskonalony samochód. Jest nim po raz pierwszy Aston Martin, model DB5. To najbardziej znane auto Bonda, które poza dwoma filmami z Connerym, pojawiało się jeszcze wielokrotnie. Stary, poczciwy DB5 zagra główną w rolę we wchodzącym właśnie na ekrany „Skyfall”.

ASTON MARTIN VANQUISH V12
Wystąpił w jednym z najefektowniejszych filmowych pościgów. Vanquish powstawał w latach 2001–2007 i jest nieczęstym gościem ogłoszeń. Na otomoto.pl oferowano np. dwie, uszkodzone sztuki. Jedna z 2003 roku za 115 tys. zł, druga z 2006 r. za prawie 290 tys. zł. Koszt remontu takich aut z fotografii trudno oszacować, nawet z grubsza. Używane auto pokroju Astona Martina można kupić na aukcji, ale także zamówić. Istnieją w Polsce firmy zajmujące się takimi transakcjami. Czas oczekiwania wynosi w przybliżeniu miesiąc. – Cena na przykład Astona Martina DBS z początku lub połowy 2012 r. waha się w zależności od wyposażenia od 1 mln 100 tys. zł do 1 mln 380 tys. zł brutto – informuje Dominik Wasilewski z salonu samochodów luksusowych Prestige w Sopocie. – Ceny za roczne auto zaczynają się od 699 tys. zł, a kończą na 1 mln 160 tys. zł.

Nie ukrywajmy, James Bond to synonim Brytyjczyka, takiego jakim chcieliby go widzieć sami obywatele Zjednoczonego Królestwa. Silny i szarmancki, przystojny i niezwyciężony, po prostu bohater. Stąd i auta brytyjskie. Na przykład epizod w postaci trzech odcinków serii, w których Agent JKM jeździł niemieckimi samochodami, zwłaszcza na Wyspach do dziś pomijany jest milczeniem. 007 musi zasiadać za kierownicą wytworu miejscowej myśli technicznej!

Nie dlatego Agent zaczął jeździć BMW, że scenarzyści zapałali nagłą miłością do Z3, Z8 i „siódemki”, ale dlatego, że Bawarczycy przebili ofertę. Na potwierdzenie historia z ostatniego filmu serii, czyli „Skyfall”. Bond-Craig będzie w nim pił... nie, nie martini wstrząśnięte, nie zmieszane, ani nie szampana Bollinger, ale piwo Heineken. Kto płaci, ten wymaga.

BMW 750iL
Eleganckich i dla wielu najpiękniejszych BMW E38 (1994-2001) – zastąpionych później przez „Bangle'owskie" monstra – wciąż jest sporo na rynku. Ale skoro James Bond miał przedłużaną „750", szukaliśmy właśnie takiej. Generalnie BMW 7 to luksusowy sedan, a nie auto sportowe, jak pozostałych sześć z naszej listy. A ponieważ chodzi o samochód o dwie generacje wcześniejszy względem obecnie sprzedawanego w salonach, ceny nie są powalające. Zazwyczaj sprzedający życzą sobie około 20 tysięcy złotych. Zdarzają się modele za 10 tys. zł, są i za nieco ponad 30 tysięcy. Najdroższe są naturalnie ostatnie roczniki, czyli pochodzące z lat 2000 i 2001, choć w przypadku kilkunastoletnich, w miarę popularnych aut zawsze bardziej niż metryka liczy się stan techniczny egzemplarza. Uwaga! Z 2001 roku mogą być „siódemki" następnego wcielenia, czyli E65/66.

Trzeba jednak przyznać, że jeśli już jakiś producent aut decydował się na obecność w filmie z Bondem, to traktował rzecz poważnie. Czasami nawet troszeczkę zbyt poważnie. Na przykład Bawarczycy z BMW zażyczyli sobie, by w „Jutro nie umiera nigdy”, w którym Pierce Brosnan ucieka swoją limuzyną 750iL, goniły go luksusowe Mercedesy. I nie dogoniły oczywiście. Taki mały prztyczek w nos odwiecznym konkurentom. Decyzja o tak radykalnej obecności na ekranie przyszła prawdopodobnie po tym, jak w pierwszym filmie, w którym pojawiło się BMW (model Z3 w „GoldenEye” z 1995 roku) scenarzyści do tego stopnia okroili „rolę” auta, że promocyjny efekt okazał się mizerny. W Monachium ktoś tupnął więc nogą i doszedł do wniosku, że skoro płacimy, to może mielibyśmy z tego coś naprawdę wystrzałowego.  Bond od początku był motoryzacyjnym kosmopolitą. Już w piątym filmie serii „Żyje się tylko dwa razy” występuje Toyota 2000GT Convertible – samochód-prototyp, zbudowany w dwóch egzemplarzach, specjalnie na potrzeby filmu. Potem powstało jeszcze 337, z których każdy wart jest dziś krocie. Co ciekawe, Bond nie prowadzi japońskiego auta, robi to jego filmowa właścicielka Akiko. Po kilku latach Bond zwraca się w stronę amerykańskiej motoryzacji i w „Człowieku ze złotym pistoletem” z 1974 roku jeździ zapomnianym dziś AMC Hornetem. AMC Bonda wykonało jeden z najbardziej znanych „skoków” z Agentem 007. Auto przeleciało przez rzekę, obracając się wokół własnej osi i lądując bezpiecznie na kołach. W „Człowieku ze złotym pistoletem” również główny wróg Bonda – Scaramanga – jeździ AMC, modelem Matador. Auto ma doczepiony silnik odrzutowy i skrzydła – potrafi latać.

BMW Z3
Dwuosobowy kabriolet z miękkim dachem, wytwarzany w latach 1996–2002, kosztuje w granicach kilkunastu tysięcy złotych. Poniżej 10 tys. zł na aukcjach i w komisach wystawiane są „angliki", czyli sztuki z kierownicą po prawej, których z zasady nie polecamy. Przeróbki na wersję prawostronną kosztują, a nigdy nie wychodzą perfekcyjnie. Drugi koniec cenowej skali w przypadku Z3 kończy się na 50 tys. złotych za zadbane, ponoć stuprocentowo bezwypadkowe egzemplarze. Takie deklaracje zawsze trzeba skrupulatnie sprawdzić, nie tylko w wypadku samochodów Bonda. BMW Z3 to chyba najpopularniejszy i najłatwiejszy do kupienia z modeli jakimi poruszał się Agent Jej Królewskiej Mości.

Amerykańskie fascynacje Bonda obejmują również inne auta, głównie z koncernu Forda. Agent z licencją na zabijanie jeździł i rozbijał Fordy LTD, Galaxie i Fairlane oraz Lincolny Mark VII i Continental. Raz przesiadł się do Chevroleta Impali koncernu General Motors (w filmie „Żyj i pozwól umrzeć” z 1973 roku). Z kolei z fascynacji niemieckich, poza BMW miał krótki, jednoodcinkowy epizod z Audi – Audi 100 Avant i Audi 200 Quattro „zagrały” w „W obliczu śmierci” z Timothy Daltonem. Bardzo często w Bondach występowały Mercedesy. Na ogół służyły one jednak złoczyńcom.

LOTUS ESPRIT
Auto o wspaniałej, płaskiej sylwetce, utrzymywało się w produkcji od 1976 aż do 2004 roku. Bond jeździł nim w „Szpiegu, który mnie kochał" z 1977 roku i w „Tylko dla Twoich oczu" z 1981 roku. Na polskim rynku ten model gości sporadycznie, a jego ceny są bardzo rozchwiane. Np. egzemplarz z kierownicą po prawej stronie, a więc prawdziwy „anglik", z 1984 roku kosztuje wywoławczo 105 tys. zł, model z 1988 r. – „tylko" 68 tys. zł. Wszystko zależy więc od konkretnego egzemplarza. W wypadku Lotusa Esprita trafiają się również egzemplarze z USA, ale zazwyczaj poważnie uszkodzone, które można wylicytować. To prawdziwe koty w worku. Przykład: Lotus Esprit, rocznik 1993, za 10 tys. dolarów. Po doliczeniu opłat zrobiłoby się nam ponad 50 tys. zł, a to wszystko przed remontem.

W filmach o Bondzie samochody – w przeciwieństwie do głównego bohatera – prawie zawsze ulegają destrukcji. A to przykre. Ale i w tym wypadku widać, że właściwie od początku producenci aut podchodzą do sprawy poważnie, co oznacza, że dostarczają wozy i pozwalają je dewastować ekipie filmowej. W takim „Casino Royale” odbyło się to w sposób najbardziej spektakularny, ale i chyba najbardziej chwalebny dla Astona Martina. Debiutujący DBS, który miał zostać rozbity dosłownie kilka sekund po tym, jak Bond w niego wsiadł, za nic w świecie nie chciał „odkleić” się od drogi na feralnym wirażu. Kaskader (nota bene – Daniel Craig miał kłopoty z prowadzeniem auta, bo nie jest wytrawnym kierowcą) próbował wielokrotnie wywrócić auto, ale ono tak dobrze trzymało się drogi, że się nie udawało. Wreszcie zbudowano specjalną rampę, niewidoczną oczywiście dla widzów, która pozwoliła na efektowną „rolkę”. Co ciekawe, kaskader wykonał aż siedem prób, za każdym razem w pełni przeżywając horror dachowania od nowa. Na potrzeby tego jednego ujęcia zniszczono trzy nowe DBS-y po 300 tysięcy euro każdy.

BMW Z8
Z8 (1999–2003) jest kabrioletem z miękkim dachem. Czyli niby jak Z3, ale to zupełnie co innego. BMW Z8 to dziś prawdziwy biały kruk. Pojawia się w internecie nader rzadko i natychmiast wzbudza zainteresowanie. No i niepokój, bo na aukcjach w sieci takich aut raczej się nie wystawia – znajdują się w ofercie firm handlujących rzadkimi i drogimi pojazdami. Z8 jest znacznie bardziej ekskluzywne niż Z3, nigdy też nie stało się pojazdem masowym (chociażby z braku następcy). Występuje wyłącznie z motorem 4.9 V8. Ten silnik to na przełomie wieków było to, czym BMW chciało zaimponować światu. Moc 400 koni mechanicznych i moment obrotowy o wartości 500 Nm pozwalały rozpędzić samochód do 100 km/h w 4,9 sekundy. Prędkość maksymalna Z8 sięgała 250 km/h. Auto z ogromnym silnikiem było bardzo paliwożerne, ale wówczas mało kto się tym przejmował. Benzyna kosztowała grosze, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych (z myślą o tym rynku powstał samochód), więc średnie 15 litrów na 100 km to żaden problem. Dla porządku dodajmy, że InfoEkspert wycenia Z8 od 94,6 tys. zł, auta dziewięcioletnie, czyli najmłodsze, do ponad 130 tys. zł.

W kontynuacji „Casino Royale”, czyli w filmie „Quantum of Solace”, inżynier Fraser Dunn jechał na zdjęcia DBS-em wartym 235 tys. dolarów, ale przeholował z prędkością i stracił kontrolę nad pojazdem, który... wpadł do jeziora Garda. Dunn był niegroźnie ranny, ale auto zostało całkowicie zniszczone. I gdy wyglądało na to, że producenci muszą dopisać do budżetu stratę ćwierć miliona dolarów, znalazł się człowiek, który odkupił wrak za... 390 tysięcy dolarów. Magia Bonda zadziałała po raz kolejny.

Na wszystkie Bondy wydano przez pół wieku miliard dolarów. Zarobiono cztery miliardy. Ale gdyby wpływy z przeszłości przeliczyć na dzisiejszą wartość pieniądza, to okazuje się, że seria o Agencie 007 przyniosła producentom okrągłe... 11 miliardów dolarów. 100 milionów dolarów, które zapłacił Ford za obecność swoich aut w trzech kolejnych filmach (począwszy od „Casino Royale”) wydaje się więc rozsądną ceną. 

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 1 593 617 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2, coupe-2
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Raz w życiu poczuć się jak agent Jej Królewskiej Mości! I zasiąść za kierownicą jego auta! Marzenie ściętej głowy? Wręcz przeciwnie – spośród aut, którymi poruszał się James Bond, większość można kupić, także w Polsce. Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2012-11-19 15:19:46
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij