Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Seat w sferze emocji

Luc Donkerwolke - szef stylistów Seata - pozwala nam zajrzeć za kulisy swojej pracy i tłumaczy jak powstają auta, które chwytają za serce.

2008-02-14
Luc Donkerwolke Gdyby kierowca, który wysiada ze swojego auta, nie zatrzymał się, nie odwrócił, by jeszcze raz popatrzeć z sympatią na nie, znaczyłoby to, że my styliście chybiliśmy celu.

Który z własnych projektów jest Pana ulubionym?

Donkerwolke: Seat, którego dopiero zrobię... Pracowałem przy różnych ciekawych samochodach - od Audi A2, przez pierwsze A4 Avant i wyścigowe R8 Le Mans, po Skody: Octavię i pierwszą Fabię. Nadarzyła mi się okazja, jaka nieczęsto trafia się stylistom - praca dla Lamborghini przy projektach Murciélago i Gallardo. Myślę jednak, że to, co najlepsze, mam przed sobą.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że Walter de Silva jest Pana idolem. To chyba trudne znaleźć się na miejscu jeszcze niedawno zajmowanym przez niego.

Donkerwolke: Nie! Lubię wyzwania. Im trudniejsze, tym lepiej. Ale rozumiem, o jaką obawę chodzi. Gdy na studiach usłyszałem, że mógłbym zostać stylistą samochodowym, bałem się, że nie jestem dość dobry, aby być designerem. W Audi obawę budziła we mnie słynna jakość tych aut - pracując nad nimi zastanawiasz się, czy staniesz na wysokości zadania. Ale to jest pozytywne odczucie, które motywuje, każe wziąć się do pracy i stać się kimś lepszym. To samo przeżyłem po przyjściu do Skody. Wielkim wyzwaniem była oczywiście praca dla Lamborghini. Czuję się ogromnie zaszczycony, że Walter de Silva powierzył mi stanowisko szefa ośrodka stylistycznego Seata. Odbieram to jako dowód zaufania.

Lamborghini i Seat - czy jest Pan w stanie wskazać coś, co łączy te dwie marki?

Donkerwolke: Nie ulega wątpliwości, że są one bardzo różne. Interesujące jest jednak to, że mają też pewną wspólną cechę, którą nazwałbym designem skierowanym na sferę emocji. Można powiedzieć, że Seat bez emocji nie miałby racji bytu. Podobnie jest z Lamborghini - jeśli cię nie ekscytuje, to na dobrą sprawę nie jest ci potrzebne. Każdy model Lamborghini pobudza wyobraźni ę kierowców na całym świecie.

Czy podobnie będzie w przypadku nowych modeli Seata?

Donkerwolke: Lamborghini zmusza człowieka, aby dopasował się do jego charakteru i wymagań. Nie sposób przecież tego wymagać od kilku milionów klientów, dlatego Seat nie może całkowicie pójść w jego ślady. Musi być i niewątpliwie jest o wiele bardziej racjonalny. Możemy natomiast pobudzać wyobraźni ę i działać na uczucia innymi sposobami. Bo przecież gdyby kierowca, który podjeżdża pod dom i wysiada albo po zatankowaniu idzie zapłacić na stacji benzynowej, nie zatrzymał się, nie odwrócił, by jeszcze raz z sympatią popatrzeć na swoje auto - gdyby nie miał z nim bliskiego kontaktu emocjonalnego - oznaczałoby to, że my jako styliści, jako inżynierowie, chybiliśmy celu.


Pokazany we Frankfurcie studyjny Seat Tribu zapowiada nową linię stylistyczną całej rodziny Seata. Co pod względem stylistyki będzie łączyć modele z różnych segmentów, a co je odróżniać?

Donkerwolke: Seat Tribu nie zrywa ze stylem dotychczasowych modeli tej firmy. Stanowi rozwinięcie, nową interpretację tego samego, wspólnego DNA. Przy projektowaniu nie czuję się zobowiązany do przestrzegania jakichkolwiek dogmatów, a już na pewno nie do tego, by stworzyć "twarz" nowego modelu i przenosić ją bez zmian na następne modele. To samo dotyczyło Lamborghini - po zaprojektowaniu Gallardo nie chciałem wykorzystywać tej samej twarzy w Murciélago. Moim zdaniem nie trzeba sięgać do takich środków, by stworzyć rodzinę modeli jednej marki. Popatrzmy zresztą na prawdziwe rodziny: bracia i siostry lub rodzice i ich dzieci mają pewne cechy wspólne, ale nie chodzi wcale o identyczne twarze. Łączy ich raczej ta sama interpretacja odziedziczonych cech. Dochodzimy więc do tego, że we wszystkich modelach jednej gamy ważne jest posługiwanie się tym samym językiem form - w naszym przypadku stosowanie precyzyjnej linii, ostro pociągniętej kreski, kształtowanie tego, co potocznie nazywamy muskułami, sposób osiągnięcia harmonii pomiędzy bryłami - z wykorzystaniem wypukłości i wklęsłości i z zachowaniem dużego napięcia powierzchniowego. Taki styl jest moją wizytówką, tym, co będzie wspólne we wszystkich nowych Seatach, raz użyte w bardziej obszernym, raz w gabarytowo małym nadwoziu, a także zależnie od tego, czy dany model będzie samochodem o "młodzieńczym" wizerunku, czy czymś bardziej dorosłym i poważniejszym.

Co stanowiło dla Pana inspirację w przypadku Seata Tribu?

Donkerwolke: Tribu pozwala nam przekazać myśl, że marka o wizerunku sportowym wcale nie musi ciągle trącać tej jednej struny. Ten samochód ma więcej fantazji i kojarzy się z przygodą - to właściwe słowo na jego określenie. Ale on nie zrywa z ogólnym nastawieniem na styl sportowy, tylko wyraża go w inny, szerszy sposób. By użyć przykładu, jedni sportowcy startują w sprincie na sto metrów, inni grają w ping-ponga, jeszcze inni są zapaśnikami sumo. Uprawiają różne dyscypliny, mają różnie ukształtowane ciała i zupełnie inaczej rozbudowane mięśnie, niemniej wszyscy są sportowcami. Staram się pokazać, że w ramach marki nastawionej na samochody o silnym komponencie stylu, i to stylu ogólnie sportowego, możliwe jest wielkie różnicowanie produktów przy użyciu różnych odmian ekspresji.

Jak długo powstawał projekt tego samochodu?

Donkerwolke: Zajęło nam to rok. Rok, który minął od czasu rozpoczęcia pracy po ubiegłorocznym Salonie Samochodowym w Paryżu. Sama faza projektowania trwała do 4 maja tego roku. Faktycznie, tak zwane zamrożenie projektu nastąpiło wcześniej, a od maja po prostu nie odbywały się już żadne prace związane z designem. W tym okresie zajmowaliśmy się budową samochodu do wystawienia na salonie. To już nie było projektowanie, lecz fizyczne budowanie modelu.

Czy projektując Ibizę wiedział Pan już jak będą wyglądać kolejne modele Seata?

Donkerwolke: Tak, oczywiście. Dlatego, że wszystkie modele, które przedstawimy w niedalekiej przyszłości, są moimi dziełami. Jeszcze zanim zająłem się pracą nad Tribu, przez dwa ostatnie lata zaprojektowałem kilka różnych Seatów. We Frankfurcie, jako pierwsze wystawiliśmy Tribu i od tej pory będziemy kolejno prezentowali wszystkie te samochody - całą, kompletnie nową gamę. Nowe pokolenie Seatów.

Który model zobaczymy w następnej kolejności?

Donkerwolke: W naszej strategii designu musimy przestrzegać polityki produktów firmy, zgodnie z którą nie powinienem mówić o nowych projektach, dopóki nie zostaną one oficjalnie zapowiedziane. Zakończyłem już projektowanie wszystkich nowych modeli Seata, które zostaną wprowadzone na rynek do roku 2010. Mogą w nich jeszcze nastąpić drobne zmiany, ale najwyżej na poziomie wykończenia detali, doboru kolorów i tkanin. Ogólnie, prace projektowe nad całą nową paletą są zakończone. Obecnie zajmuję się rysowaniem modeli, które pojawią się po roku 2010.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 38 000 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-3
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Luc Donkerwolke - szef stylistów Seata - pozwala nam zajrzeć za kulisy swojej pracy i tłumaczy jak powstają auta, które chwytają za serce.
    auto motor i sport, 2008-02-14 12:54:51
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij