Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Sprawa się rypła

Rajdy samochodowe mają tylko dwa rodzaje zakrętów - prawe i lewe. Troch ę banalnie. Rajd Argentyny miał być festiwalem nowatorstwa oraz awangardy. Wyszło jak w Polsce.

2007-05-18
Rajd Argentyny Gronholm jednak pokonany przez Loeba.

Na szalonych wynalazców na razie nie wynaleziono szczepionki. W Argentynie z pogardą odrzucono stuletnią tradycję organizacji rajdów automobilowych i zaproponowano rajd samolotowo-samochodowy. Baza w górach, ale na prolog, czyli na 5 minut (realnie na połowę mniej!) trzeba było udać się aż do Buenos Aires. Potem szybko w samoloty i przerzut w góry. Jedynie mistrz świata Loeb krzyczał, że to się rypnie. Na prolog jeszcze wszyscy zdążyli. Wygrał Hirvonen przed Gronholmem i Loebem. Ale w N-ce Kuzaj!!! Ogrywając 22 konkurentów! Teraz bieg do samolotów (Leszek wprawiony, bo na styk zdą- żył ze Świdnicy) i do Cordoby. Niestety, pogoda się rypła i wszystko się posypało. Rano nie miał kto wystartować! Awantura. Kompromitacja. Zaczęto odwoływać odcinek za odcinkiem. Do ósmego włącznie! Wreszcie wieczorem pozbierano rajd "do kupy" i rozegrano jeden superoes o groteskowej długości 2 km. Znowu wygrał Hirvonen, aw N-ce prowadzenie objął Baldacci przed Kuzajem (o 0,1 s).

Następnego dnia rajd rusza na prawdziwą, bardzo kamienistą trasę w górach. Liderowanie obejmuje Loeb przed Gronholmem i P. Solbergiem. Skalista trasa okazuje się ciężkim egzaminem dla samochodów - Sordo kanceruje C4, Wilsonowi rozpada się... instalacja elektryczna, a P. Solbergowi napęd w Subaru. Lideruje Loeb, powiększając przewagę nad Gronholmem i Hirvonenem. Leszek Kuzaj jedzie z przygodami (w tym kontuzja ręki) i spada w N-ce poza pierwszą szóstkę. Rajd nadal ma kłopoty organizacyjne - na słabo zabezpieczonej trasie ginie kobieta, potrącona przez miejscowego zawodnika. Zapada decyzja o... wydłużeniu rajdu ze względu na konieczność spełnienia "minimum kilometrażu" niezbędnego do "uznania mistrzostw świata". Sobotnie ściganie czołówka kończy w kolejności - Loeb, Gronholm, Hirvonen, Latvala. Kuzaj ma poważne kłopoty - w jego Subaru pęka tylne zawieszenie i Leszek rezygnuje z walki. Chce wrócić na trasę następnego dnia (w systemie superally), ale lokalne drogi zablokowane wielotysięcznym tłumem kibiców nie pozwalają dowieźć auta do serwisu. Organizatorzy rozkładają ręce.

Ostatniego dnia wszyscy tylko marzą, by jak najszybciej osiągnąć metę i równie szybko zapomnieć. Finiszują w kolejności: Loeb (bezdyskusyjnie), Gronholm, Hirvonen, Latvala, H. Solberg, Sordo, Atkinson. Kuzaj pokonany przez organizatorów wraca bez punktów. Rajd Argentyny pokazał, jak bliziutko jest od nawiedzonych pomysłów do kompromitacji. Co polskim organizatorom dedykuję.

Tekst: Julian Obrocki
Zdjęcia: Ford, Citroën, Kuzaj.pl

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Rajdy samochodowe mają tylko dwa rodzaje zakrętów - prawe i lewe. Troch ę banalnie. Rajd Argentyny miał być festiwalem nowatorstwa oraz awangardy. Wyszło jak w Polsce.
    auto motor i sport, 2007-11-27 13:42:55
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij