Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Technologia w sporcie i na drodze. Coś je łączy?

Sport samochodowy służy rozwojowi technologii, tak? Owszem. Ale tylko technologii przeznaczonej do sportu. Czy trafia ona do aut drogowych? Odpowiedź poniżej.  

2014-10-24
Podsumowanie sezonu 2007 Zdarzała się też jazda po wodzie.

Silniki
Są serie wyścigów, w których przepisy nakazują stosowanie seryjnych części (jak np. bloków silnika w autach NASCAR), ale jest tak nie ze względu na transfer technologii, lecz koszty. Natomiast jednostki napędowe stosowane we wszystkich największych seriach świata (F1, Le Mans, WRC itd.) dzielą z drogowymi tylko zasadę działania. Nie było i nie ma np. auta, którego silnik miałby chociaż jedną wspólną część z silnikiem F1.

Aerodynamika
W sporcie chodzi o wytworzenie przy wyższych prędkościach siły docisku, poprawiającej przyczepność. Jednak ta siła w świecie zwykłych samochodów – poza kilkunastoma sportowymi modelami – nie występuje. W cywilnych autach ma znaczenie tylko to, by wraz ze wzrostem prędkości nie powstawały siły nośne, które sprawiają, że opony są gorzej dociśnięte do jezdni – ze względów bezpieczeństwa.

 

Systemy wspomagające
takie jak ABS czy ESP, w wyścigach torowych sprawdzałyby się znakomicie, jednak są zakazane – bo wyręczają kierowcę w jego pracy. W sporcie nie ma na nie miejsca.

Auto F1 z drogowym łączy tylko fakt posiadania silnika i czterech kół. Nic więcej.

Opony
Tu akurat kierunek transferu technologii poszedł w przeciwnym kierunku – to ze zwykłej drogi trafiły do wyścigów opony o radialnej konstrukcji. Stosowane w zwykłych autach od lat 50. ubiegłego wieku, na kołach aut F1 znalazły się dopiero w 1977 r.

Materiały
Niektóre, jak włókno węglowe, powoli pojawiają się w autach drogowych. Ale to nie sport „stworzył” te materiały, lecz lotnictwo.

Napęd hybrydowy
Ten znany ze zwykłych aut ma za zadanie jak najczęściej wykorzystywać do napędu silnik elektryczny oraz odzyskiwać energię małymi porcjami. Z kolei ten z wyścigów używa silnika elektrycznego jako podnoszącego osiągi „dopalacza”, a do skutecznego odzysku energii potrzebuje ostrego hamowania z ponad 300 km/h do 60–100 km/h. Podobnie jak w wypadku silnika spalinowego, obydwa nie mają ze sobą nic wspólnego, poza ogólną zasadą działania.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    Czy rozwój nad technologiami w sporcie przekłada się na tą, wykorzystywaną w autach drogowych?Zobacz artykuł
    auto motor i sport, 2014-10-24 15:44:21
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij