Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.5

Trasy marzeń - Dolny Śląsk

Przez ostatnie 1000 lat ten piękny region kusił tak budowniczych, jak najeźdźców. Budowano i niszczono, pilnując też, by jak najwięcej przed łupieżcami ukryć. A wszystko to na niewielkim, idealnym na samochodową eskapadę, obszarze Gór Sowich i Kotliny Kłodzkiej.

Bartosz Broński 2016-06-07
Trasy marzeń - Dolny Śląsk

Dziś wszystko jest pod okiem kamer i satelitów, szybko trafia na You Tube i w parę chwil roznoszone jest po świecie internetem. Ale nauka twierdzi, choć młodym wydaje się to abstrakcyjne, że kiedyś nie było internetu, a świat miał tak wiele tajemnic, że często są nierozwikłanymi zagadkami do dzisiaj.

Bogatą paletę takich przykładów można znaleźć na Dolnym
Śląsku, a w szczególności w otoczonej jak palisadą górami Kotlinie Kłodzkiej i przyległym pasmie Gór Sowich. To tu, w cudnej plątaninie gór i dolin, tworzyła się wielobarwna mozaika różnych kultur, języków, zwyczajów. To tu ogromne tereny musiały po kolejnych wojnach uznać zwierzchnictwo różnych państwowości – głównie polskiej, pruskiej, śląskiej, czeskiej, austro-węgierskiej, a przez wiele lat również niemieckiej. Gotowało się tu jak w tyglu, a wszyscy (!) w tych zmiennych i niepewnych czasach coś przed innymi ukrywali.

Dziś tysiące śladów tych pomieszanych, eklektycznych dziejów kuszą tak poszukiwaczy skarbów, jak i zwykłych turystów, rozbudzają marzenia. To tu mamy równocześnie przepotężne fortyfikacje, powstałe w czasach burzy i naporu, jak i spokojne, bogato wyszywane piękną architekturą uzdrowiska. To tu widać wpływy religijne tak katolickie, jak i protestanckie, a do dziś istnieją i działają pełne tajemnic klasztory. To tu w spienionym i rozwichrzonym krajobrazie nie brakowało idealnych do sekretnych planów jaskiń i to właśnie tu, w czasie drugiej wojny światowej, Hitler kazał zlokalizować, do dziś tylko częściowo odkryte najtajniejsze laboratoria i podziemne fabryki. To tu w grotach, lochach, bunkrach i zatopionych kamieniołomach zniknęła gdzieś Bursztynowa Komnata i do dziś czeka na odkrywcę.

Warto więc znaleźć wolny weekend, wsiąść w auto i pojeździć po tym niezwykłym regionie. Z setek możliwych tras proponujemy pętlę, obejmującą jedynie część Gór Sowich i Kotlinę Kłodzką, ale pokazującą bogactwo i różnorodność tego regionu.

A wszystko łatwo osiągalne dla zmotoryzowanych, bo sieć dróg tutaj gęsta, a odległość od autostrady A4 niewielka. Zapraszamy do lektury i naszej podróży po przepięknym regionie dolnego śląska.

Trasy marzeń - Zamek Książ

Pętlę „poszukiwaczy skarbów” warto rozpocząć mocnym uderzeniem. To Zamek Książ, przy trasie z Wrocławia do Wałbrzycha.
Budowla gigantyczna – kubatura ponad 150 tys. m3, z równie gigantyczną liczbą komnat i pomieszczeń; jak dotąd odkryto ich ponad 400 i ciągle odkrywa się nowe. Zwłaszcza w części podziemnej. Początki zamku sięgają ponad 700 lat wstecz, więc przez stulecia i nieskończone przebudowy można było wkomponować w tego kolosa niewyobrażalną ilość kryjówek.
Przez stulecia należał do niemieckiego rodu Hochbergów, goszczących tu kwiat europejskiej arystokracji – od carów Rosji, przez królów pruskich, po cesarzy niemieckich. Hochbergów wydziedziczono stąd – nie, jak można by się spodziewać, przez powojenny socjalistyczny porządek, ale przez…

Trasy marzeń - Zamek Książ

...Hitlera, który zarzucał gospodarzom zdradę. To Hitler nakazał zniszczenie wielu cennych elementów i wykorzystując więźniów, zarządził budowę
ogromnej części podziemnej. Dzieło zniszczeń twórczo rozwinęły w 1945 r. wojska radzieckie, a potem „kombinujące z niemieckimi skarbami” tajne służby PRL-u. Dziś zamek, w znacznej części odbudowany, oferuje dobrą gastronomię i noclegi.

Jerzy Mazur

W pobliskim Wałbrzychu wstępujemy do fascynującego dla zmotoryzowanych Muzeum Sportów Motorowych. Dolny Śląsk to polska stolica rajdów samochodowych, terenowych i motocyklowych. Tu od lat ciągnęły pielgrzymki kibiców, by zobaczyć rajd Polski, Elmot, Sześciodniówkę czy Rajd Berlin-Wrocław. 
Dziś w odrestaurowanym obiekcie pokopalnianym, utytułowany kiedyś kierowca rajdowy i wyścigowy Jerzy Mazur zgromadził bogatą kolekcję pamiątek po różnych wydarzeniach motorowych i sam oprowadza gości, ze swadą opowiadając rajdowe anegdoty.

Trasy marzeń - zapora w Lubachowie koło Zagórza Śląskiego

Z rajdowego muzeum blisko do rajdowego odcinka specjalnego
w Lubachowie,  gdzie warto obejrzeć monumentalną kamienną zaporę (długość 230 m, wysokość 44 m). Obok znajduje się groźnie wyglądający na wysokiej skale zamek Grodno, piastowska warownia serwująca przepyszny widok na okolicę.

Trasy marzeń - Walim

Niedaleko kolejny kultowy akcent samochodowy: dwa najsłynniejsze w Polsce rajdowe zakręty – nawroty walimskie. Tu w czasie każdego rajdu gromadzą się tłumy fanów tego sportu i tu zapalają symboliczne świeczki przy pomniku nieżyjących wielkich polskich rajdowców – Mariana Bublewicza i Janusza Kuliga. By sprawić frajdę i sobie, i naszej Skodzie, przejeżdżamy przez te zakręty kilka razy. 

Trasy marzeń - Kompleks Riese

W tym samym Walimiu przeskok w inny świat – ciemnych, mrocznych lochów, sztolni i korytarzy hitlerowskiej podziemnej fabryki zbrojeniowej. Takich obiektów (częściowo udostępnionych) jest tu wiele, ciągle są odkrywane dalsze, a wiele wskazuje, że to tu Niemcy ukryli nie tylko legendarną Bursztynową Komnatę, ale wiele innych dzieł sztuki i skarbów.

Kompleks Riese

Hitler wybrał Góry Sowie na lokalizację najważniejszych tajnych laboratoriów i fabryk zbrojeniowych. By uniezależnić się od obserwacji i ataków lotniczych, kluczowe, tajne obiekty umieszczono w ogromnych podziemiach wydrążonych w bardzo wielu miejscach. Cały kompleks, budowany przy pomocy tysięcy więźniów, nazywał się Projekt Riese. Część tych tajemnych hal odkryto. Niektóre udostępniono turystom. Część Niemcy wysadzili. Ile czeka na odkrycie i gdzie jest Bursztynowa Komnata – nikt nie wie.

Podziemia spod znaku Riese rozciągają się między kompleksami Sokolec, Osówka, Soboń, Włodarz, Jugowice Górne, Rzeczka.

Trasy marzeń - Wambierzyce

Po obowiązkowym zwiedzeniu choćby części zagadkowych podziemi, ruszamy na południe, by wstąpić do... śląskiej Jerozolimy. To niewielka wieś Wambierzyce, rzeczywiście ukształtowana na wzór Jerozolimy z ogromną barokową bazyliką i mającą aż 79 kaplic kalwarią.

Kowary

Kierujemy się dalej na południe krętą i pełną przyczajonych skalnych postaci drogą stu zakrętów na jednej z polan (w Karłowie) – zaskakuje nas widok niezwykły: pionowe skalne ściany Gór Stołowych. Porywająco pięknie podziurawione na wskroś niezliczonymi labiryntami, dla turystów udostępnione, ale groźne, bo z poszukiwacza łatwo stać się poszukiwanym przez GOPR, gdy w nieskończonych korytarzach głupio zboczymy z oznakowanego szlaku.

Na tych, którzy cało wyjdą z labiryntu czeka inna niesamowita atrakcja – położona niedaleko kaplica w Czermnej. Zbudowana z 3 tys. czaszek (a kolejnych 20 tys. jest niewyeksponowanych) pokazuje, ile ofiar w każdej miejscowości pochłonęła tu pogmatwana historia. Tuż obok – Kudowa Zdrój, elegancki i luksusowy kurort, pełen ciekawej architektury, restauracji i oczywiście pijalni wód leczniczych.

Trasy marzeń - wiadukt w Lewinie Kłodzkim

Następnie drogą E67 ruszamy na wschód, w stronę Kłodzka. Po drodze spotykamy ogromną konstrukcję kamiennego wiaduktu kolejowego w Lewinie Kłodzkim. Budowla ma aż 120 m długości i 27 m wysokości. Z duszą na ramieniu przejeżdżamy pod tym kolosem, bo dawno temu sam konstruktor nie był pewien swoich obliczeń i w momencie wjazdu pierwszego pociągu popełnił samobójstwo, skacząc z własnego wiaduktu – stojącego spokojnie do dzisiaj.

Trasy marzeń - Muzeum piernictwa

I znowu zmiana nastroju – tuż obok piękne uzdrowisko Duszniki Zdrój. Tu leczył się i koncertował Chopin, co do dziś upamiętnia festiwal jego imienia. Duszniki to też siedziba unikalnej w skali świata, ciągle czynnej, 500-letniej (!) fabryki-muzeum papiernictwa. Stąd już blisko do stolicy regionu – ponad
1000-letniego Kłodzka. To prawdziwa szkatułka pełna zabytków i śladów historii.

Mając ograniczony czas, warto wejść na najsłynniejszy na Śląsku kamienny most nad kanałem Nysy, obejść rynek i starówkę i koniecznie wspiąć się do górującej nad miastem potężnej twierdzy. To wielki zabytek światowej sztuki fortyfikacji. Tak potężny i solidny, że... przetrwał do dziś. I tak wielki, że udostępniony mały fragment – do przejścia wymaga dwóch godzin. Ale warto! Największą osobliwością obiektu są jednak jego podziemia – to odkryte do dziś 44 km (!) lochów i tuneli. Są w dobrym stanie i z przewodnikiem można przejść fragment fascynującego labiryntu o długości 1 kilometra. Reszta wymaga dalszych badań. Plany obiektu nie istnieją. 

Trasy marzeń - pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

By wszystko obejrzeć w jeden weekend, z Kłodzka trzeba się już kierować na północ. Po chwili kolejne 1000-letnie miasteczko – też pełne zabytków niewielkie Bardo. Po spacerze warto zboczyć w stronę Kamieńca Ząbkowickiego. Tu kolejna niespodzianka – górujące nad okolicą i większe od Wawelu tajemnicze zamczysko zbudowane przez skandalizującą, bogatą
księżnę niderlandzką Mariannę Luisę Orańską. Wsparta majątkiem swej matki królowej Wilhelminy i pieniędzmi męża – syna króla Prus – wybudowała potężne zamczysko, wzorowane na wielkich budowlach krzyżackich. Dziś obiekt jest w kiepskim stanie (prywatny właściciel nie może go utrzymać); zwiedza się niewielką część, ale budowla jest tak niezwykła, że ominięcie jej byłoby turystycznym grzechem ciężkim.

Trasy marzeń - Klasztor Cystersów

Jadąc dalej na północ, już w kierunku autostrady i zamknięcia całej pętli, trafimy – „na finał” i dla uspokojenia emocji – do pobożnego Henrykowa. Tu Kościół nie narzeka na brak środków materialnych, a tutejsze opactwo zawsze było państwem w państwie. Kapiący złotem barokowy wystrój rzeczywiście wart jest obejrzenia. Cystersi urzędują w opactwie do dzisiaj. Warto tu na chwilę przysiąść, by uzmysłowić sobie jak nieprawdopodobnie
ciekawe, bogate historycznie, piękne i pełne tajemnic są nasze
ziemie. Może nie warto kupować kolejnych, banalnych wczasów
w Bułgarii czy Tunezji.

Trasy marzeń - Dolny Śląsk mapa

Trasy marzeń - Dolny Śląsk w pigułce:

  • Czas podróży

Dolny Śląsk, no może poza listopadowymi szarugami, piękny jest przez cały rok. Oczywiście od kwietnia do października jest najlepszy czas
na piesze włóczęgi, ale w zimie zwiedzanie regionu można połączyć z jazdą na nartach, a dobrych stoków, ze słynnym Zieleńcem czy Czarną Górą na czele, w okolicy nie brakuje.

  • Trasa

Dla zmotoryzowanych czy rowerzystów cały region ma wystarczająco gęstą sieć dróg. Część w stanie dobrym, część w umiarkowanym. Ale do wszystkich zaproponowanych obiektów dojazd jest łatwy i nie wymaga nadzwyczajnych umiejętności ani użycia samochodu terenowego. W zimie część dróg lokalnych jest w ogóle nie odśnieżana. Zaproponowana
przez nas pętla „Góry Sowie i Kotlina Kłodzka”, na południe od Wrocławia (licząc od Książa pod Wałbrzychem do Henrykowa koło Ziębic) liczy około 170 km, ale są to raczej wąskie drogi górskie (w tym słynne z odcinków specjalnych rajdów samochodowych, np. droga 100 zakrętów koło Kudowy).
Zakładając, że wstąpimy do wszystkich zaproponowanych
obiektów, nie ma żadnych szans na pokonanie trasy w jeden dzień. Minimum to dwa całe dni (sobota-niedziela, a więc przyjazd w piątek wieczorem) i skorzystanie z dwóch noclegów. Na szczęście baza hotelowa
jest wyśmienita i w licznych obiektach można przenocować za cenę od 25 zł za łóżko (agroturystyka) do 300 zł za „dwójkę” w hotelach wyższych kategorii i zabytkowych pałacach. 

  • Wskazówki

Turystyczna popularność tego regionu jest tak duża, że czasem (np. w długie weekendy) mogą być trudności ze znalezieniem noclegu. Lepiej zrobić wcześniejszą rezerwację. Nie ma natomiast kłopotu z bazą gastronomiczną – prawie wszędzie można znaleźć coś do zjedzenia,
i to na każdą kieszeń.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij