Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Volvo S60 Polestar - wideo

Polestar w Volvo jest odpowiednikiem działów M w BMW, AMG w Mercedesie oraz S w Audi. Kiedy w nowych modelach szwedzkiego producenta goszczą tylko 4-cylindrowe jednostki, S60 Polestar ma mięsistą, 3-litrową rzędową "szóstkę".

Konrad Maruszczak 2016-03-19

Nawet jeśli komuś to auto wpadło w oko, to raczej go nie kupi. Do polski trafiło tylko 5 egzemplarzy tego modelu. Jeśli jednak ktoś czuje pożądanie, któremu niemożliwe jest się oprzeć i chce sprowadzić to auto zza granicy, niech koniecznie szuka wersji z niebieskim lakierem. Mimo sportowych akcentów w zderzakach, niskich progach i świetnie wyglądających 20-calowych obręczach kół, sportowy sedan w czarnym kolorze po prostu znika w tłumie. Jaskrawy lakier wykręca głowy przechodniom, a co ważniejsze, idealnie pasuje do charakteru S60 Polestar.

Emocje wywołane eleganckim i zarazem sportowym nadwoziem, drastycznie opadają po zajęciu miejsca w środku. Tak, widzimy kontrastujące z czarnym wnętrzem niebieskie szwy, kubełkowe fotele i nietypowy lewarek automatycznej skrzyni biegów, ale poza tym, szału nie ma. Plastiki są przeciętnej jakości (jak na klasę premium, do której Volvo aspiruje), a wykończenie a'la karbon wygląda tandetnie. Sytuację pogarszają jeszcze systemy multimedialne, których obsługa mogłaby być prostsza, a ich wygląd sprawia, jakbyśmy siedzieli w aucie z 2005 roku. Na pochwałę natomiast zasługują półskórzane, sportowe fotele, które nieźle trzymają ciało w zakrętach i bardzo dobrze sprawdzają się na długich trasach. Nam brakowało w nich jedynie wentylacji.

Jednak weźmy w dłonie jedyną w swoim rodzaju skórzano-alcantarową kierownicę w dłonie i zacznijmy używać samochodu w celach, do których został stworzony. Po odpaleniu przycisku dobiega do nas głośny pomruk, po czym cichnie i staje się praktycznie niesłyszalny. Przy spokojnej, codziennej jeździe nie słychać, żeby pod maską pracowała 350-konna jednostka. To dobrze, bo przecież S60 Polestar to nadal sedan klasy średniej, a nie rasowa wyścigówka.

Sytuacja zmienia się, gdy chcemy pojeździć ostrzej. Trzymając silnik na wysokich obrotach, w zamian otrzymujemy czysty, mechaniczny dźwięk i czasami dochodzący do naszych uszu świst turbosprężarki. Sześć cylindrów gra piękną arię, a przy odpuszczaniu gazu da się usłyszeć delikatne "prychanie" z wydechu. Ze świetną jednostką napędową współgra szybka 6-stopniowa skrzynia automatyczna.

Na pochwałę zasługuje także bezpośredni układ kierowniczy, który bardzo dobrze oddaje to, co dzieje się z przednimi kołami. Zawieszenie zestrojono sztywno, ale bez przesady - S60 Polestar ma służyć do codziennej jazdy. Nie przeszkadzają nawet bajeczne 20-calowe felgi.

Naszym zdaniem Volvo S60 Polestar to najostrzejszy sedan w swojej klasie. Konkurencja niemiecka oferuje lepsze wyposażenie, wykończenie i więcej mocy, ale ich charakter jest bardzo zachowawczy. Polestar jest trochę jak Driss na wystawnej kolacji u milionera Philippe'a w filmie "Nietykalni". Trochę zbójowaty, ale z charakterem, którego nie da się nie lubić. Ile kosztuje szwedzki zbój? Co najmniej 313 910 zł. Warto.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij