Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ

Wywiad z Peterem Sauberem

Gdyby nie Peter Sauber, kariery wielu kierowców Formuły 1 potoczyłyby się inaczej. Nam opowiada, jak wybrał Roberta Kubicę.  

Roman Popkiewicz 2009-09-15
Peter Sauber

Michael Schumacher, Kimi Raikkonen, Felipe Massa, Robert Kubica – lista jest dłuższa, a wielu czołowych kierowców ma Panu za co dziękować. Jaki zmysł jest potrzebny, żeby wyławiać takie talenty?
Zacznijmy od tego, że nie oczekuję podziękowań od tych chłopców. A co do zmysłu, to trudne pytanie. Nie szukam talentów wśród kilkunastoletnich kierowców gokartów czy w jakiejś serii wyścigów i nie orzekam – oto on, przyszły mistrz. Nawet nie próbuję. Uważam, że taki system się nie sprawdza. Z drugiej strony, jeśli ktoś – najczęściej są to menedżerowie kierowców – przedstawia mi, powiedzmy, dziesięciu zawodników „na talerzu”, wtedy, aby wybrać właściwego, być może jakieś instynktowne wyczucie jest potrzebne. Ja nie odkrywam talentów, ja je raczej wybieram.

Najwyraźniej przez ostatnich kilkanaście lat do Pana przychodziło więcej menedżerów niż do innych szefów ekip.
Być może powód był taki, że wypracowaliśmy sobie opinię takiego zespołu, który potrafi stworzyć młodemu zawodnikowi najlepsze warunki rozwoju talentu. Wybierając oceniam wyniki kierowcy, czyli fakty, ale też zwracam uwagę na menedżera. Czy można mu zaufać – to bardzo ważny czynnik. Były sytuacje, kiedy oferowaliśmy jazdy testowe – co jest niezwykle kosztowne – kierowcom, których na oczy nie widziałem. Tak było z Kimim Raikkonenem.

Jedyny, który trafił do Formuły 1 z pominięciem F3.
Tak, i z zaledwie 24 wyścigami w karierze. Przeciwny temu był Max Mosley [szef FIA], przeciwnych było wielu kierowców aktualnych i byłych. Jego menedżer David Robertson dobrze mi go „sprzedał”, ale też szybko się okazało, że miał co sprzedawać. Robertsona nazwałem kiedyś sprzedawcą dywanów. Teraz, kiedy się widzimy, on zawsze się przedstawia: „Dzień dobry, jestem sprzedawcą dywanów.”

"Kierowcy wyścigowi są wyjątkowo egoistyczni, absolutnie przekonani, że są najlepsi i najszybsi na świecie, że wszystko robią właściwie, a niepowodzeniom winien jest samochód, to dotyczy wszystkich. Robert Kubica z większym doświadczeniem będzie coraz lepszy, będzie bowiem umiał lepiej wykorzystać swój talent."
 

Co słyszy Pan od menedżerów?
Opowiadają różne rzeczy. Oczywiście, kierowca każdego z nich jest najlepszy na świecie. A trzeba oddzielić fakty od pseudofaktów, by można było stwierdzić, co ma pokrycie w rzeczywistości, a co jest tylko gadaniem.

Jak było z Robertem Kubicą?  Mario Theissen [szef BMW Sauber] powiedział nam, że kiedy pod koniec 2005 roku Robert zostawał kierowcą testowym, wszyscy pytani o niego mówili, że jest bardzo szybki, ale robili też znak zapytania. Robert nigdy w karierze nie miał najlepszego auta, więc nie zawsze był pierwszy.
Obraz jego możliwości nie był całkiem jasny. Jego kariera przebiegała nierówno, i to nie zawsze z winy auta czy zespołu. Nie znam dogłębnie całej kariery Roberta, ale świetnie znam jego menedżera – Daniele Morellego. To on zarekomendował mi Felipe Massę. Daniele wielokrotnie mówił mi o Robercie, ja sam coś o nim czytałem, ale nie byłem specjalnie zainteresowany, bo akurat wtedy nie szukałem kierowcy. Na pewnym etapie Robert miał problem z Flavio Briatore i z Renault, a kiedy wypadł z ich oficjalnego programu szkolenia kierowców, Daniele znowu się ze mną skontaktował.

Ostatni rok przed F1 był dla Kubicy znakomity, w sezonie 2005 Robert w dominującym stylu wygrał World Series by Renault. Wtedy został kierowcą testowym BMW Sauber.
Tak, chociaż pod koniec 2005 roku nie szukaliśmy typowego kierowcy testowego. Taki musi mieć doświadczenie. Szukaliśmy młodego talentu, żeby zanim zacznie się ścigać w F1, dać mu czas na przygotowanie, gdy będzie testował auto przez rok. Na dodatek, sytuacja z Jacquesem Villeneuve’em była niejasna i nasz nowy kierowca musiał potencjalnie być gotowy do startu w Grand Prix. Miałem dobre zdanie o możliwościach Roberta, ale nie wszystko ode mnie zależało. Z końcem sezonu 2005 zespół przechodził w ręce BMW. Nie mogłem podejmować decyzji co do kierowców, którzy wystartują w następnym sezonie, jak to się odbywało wcześniej. Mogłem Roberta jedynie rekomendować, ale ostateczną decyzję podjął Mario Theissen.

Jak wyglądała pierwsza wizyta Kubicy w siedzibie zespołu w Hinwil?
Tego nie zapomnę do końca życia. Zawsze pytam menedżera o wzrost i wagę kierowcy. Dla zespołu najlepiej jest, gdy ma dwóch fizycznie takich samych. Jak Felipe Massa i Nick Heidfeld – 1,65 m wzrostu, 65 kilo wagi. Sytuacja doskonała. Więc zapytałem Daniele, a on mówi, że Robert ma 1,80 m. Zapomnij, odparłem, to o wiele za dużo. Takie rzeczy jak nietypowy wzrost to kwestia ściśle techniczna, trzeba ją uwzględnić już na etapie konstruowania bolidu. Będziemy musieli zrobić samochód z kokpitem na metr osiemdziesiąt, inaczej chłopak nie będzie mógł jeździć w kokpicie skrojonym pod Nicka. (W końcu Robert takim właśnie jeździł, ale nie było to dla niego miłe doświadczenie). Kiedy Kubica pierwszy raz przyjechał do Hinwil na rozmowy o kontrakcie, zobaczyłem go i zapytałem Daniele – ile mówiłeś, że ma wzrostu? A Morelli odpowiada, że 1,84 m. Urósł, co normalne w jego wieku. Na szczęście tylko do tego poziomu.

Czyli począwszy od 2007 r. konstrukcja auta uwzględnia, że jeden z kierowców jest bardzo wysoki?
Tak.

Od którego momentu stało się jasne, że wybór Roberta Kubicy na testera to strzał w dziesiątkę?
Od razu, czyli od pierwszego testu. Są przypadki, kiedy trzeba chwilę poczekać, ale w jego wypadku było to widać od razu. Przy czym nie zawsze najważniejsze jest najszybsze okrążenie. Liczą się również sposób pokonania sekwencji okrążeń, stopień panowania nad samochodem, przygotowanie i wiedza techniczna, odporność psychiki zawodnika. Same czasy okrążeń muszą być dobre, ale nie wystarczą.

Zespół Petera Saubera startował w F1 przez 13 sezonów. W 2004 r. Sauber zainwestował w nowoczesny tunel aerodynamiczny – dzięki temu skusił BMW, rozglądające się za własnym zespołem F1.
 

Teraz Robert Kubica ma dwuletnie doświadczenie i świetne auto do dyspozycji. W jaki sposób może stać się jeszcze lepszym kierowcą? Niektórzy mówią, że pierwsze zwycięstwo daje wielką pewność siebie.
Na ten temat każdy zawodnik ma inne zdanie. Wszyscy kierowcy okazują się skrajnie egoistyczni, absolutnie przekonani, że są najlepsi i najszybsi na świecie, a wszystkie problemy to wina auta. Wierzą, że wszystko robią właściwie i będą mówić co trzeba zmienić w samochodzie, żeby było lepiej.

Ale jeśli zasugerujesz im, żeby zmienili sposób jazdy albo coś w sobie, nie zawsze łatwo przyjmują to do wiadomości. To dotyczy wszystkich. Oczywiście, Robert może być coraz lepszy. Jest bardzo silny psychicznie. Być może nie mógłby być jeszcze szybszy niż jest, bo szybkość się ma lub nie. Kubica ma. Ale może być lepszy, bo z większym doświadczeniem będzie umiał lepiej wykorzystać swój talent, lepiej sobie radzić w różnych sytuacjach.

Gdyby chodziło o symboliczny zakład, postawiłby Pan na to, że w tym roku auto z Pana nazwiskiem odniesie pierwsze zwycięstwo?
Nigdy na nic nie stawiam. Nawet jak jestem czegoś na sto procent pewien.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Michael Schumacher, Kimi Raikkonen, Felipe Massa, Robert Kubica - oni znaleźli się w F1 dzięki niemu. Rozmawialiśmy z Peterem Sauberem.</p><br /><br /><a href="/wydarzenia/wywiad-Sauber,18654,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2014-12-19 11:45:41
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij