Polityka prywatności - poznaj szczegóły » [ X ]
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
4.0

Wywiad z Xavierem Panseri

Kiedyś budował rajdowe auta, dziś wygrywa rajdy – jako pilot Bryana Bouffiera. O strachu, adrenalinie i profesjonalizmie rozmawialiśmy z Xavierem Panseri.

2014-12-18
Xavier Panseri

Rajdy to ryzyko, czasem hazard. Jak w kasynie w Monte Carlo...
W kasynie wygrywasz przez szczęśliwy los. W rajdzie wygrywam, nawet dość często wygrywam, ale jak jestem dobrze przygotowany. Jak wszystko dobrze skalkuluję i obliczę.

Od dzieciństwa chciałeś być rajdowcem, a nie strażakiem czy kosmonautą?
Tradycji rodzinnych, po rodzicach, nie było. Ale wujek był mechanikiem samochodowym i organizatorem rajdów. Chociaż sam się nie ścigał. No i mnie zaraził. Tyle że mechaniką rajdową, a nie samą jazdą. Gdy podrosłem, zacząłem właśnie nie ściganie, ale budowanie rajdowych samochodów. Sam stworzyłem ich aż cztery, w tym trzy Renault 5 Turbo i jedną Renówkę Clio 16V. Parametry i osiągi miały niezłe. Klienci byli zadowoleni. I kiedyś jeden nie miał pilota, a musiał wystartować. Wręcz „zmusił mnie” do udziału w rajdzie. Wtedy poczułem adrenalinę.

Ale każdy chłopak chce być kierowcą. A nie siedzieć z boku.
Trochę tak. Jednak aż tak dobry za kierownicą nie jestem. Chociaż pracowałem kiedyś jako kierowca testowy, ale samochodów seryjnych. Autem wyczynowym dobrego wyniku sam nie zrobię. Raczej umiem takie auto naprawić. Czasem pomagam konkurentom. Trochę wzbudza to sensację. Na Rajdzie Rzeszowskim pomogliśmy... sami sobie, robiąc w polu remont przedniego zawieszenia. Wszyscy patrzyli zdumieni. Wozimy narzędzia i trochę ważnych części. To waży, ale per saldo opłaca się. Wyniki pokazują, że to my mamy rację. Głupio przez byle śrubkę zaprzepaścić wynik.

Sport to ruch. Nawet w szachach. A ty uprawiasz najbardziej nieruchomy sport świata – jesteś w rajdówce sportowcem czy tylko urzędnikiem?
Jak to nieruchomy sport, a kto przewraca kartki w zeszycie? Jest na to ułamek sekundy. A serio, przeciążenia są tak duże, że cały czas mam mięśnie napięte. To duży wysiłek. No, średnio duży.

W Polsce mówi się, że w rajdówce za kierownicą jest „fizyczny”, a obok „umysłowy” do ogarnięcia całości spraw. Też tak uważasz?
Trochę tak jest. Ale we Francji się tak nie mówi. Poza tym, pilot nie musi być intelektualistą, ani nawet mistrzem orientacji w terenie. Ja jestem obłożony mapami i papierami, nosa spoza nich nie wystawiam – i niewiele pamiętam.

W każdym kraju w dyskusji o rajdach próbuje się ustalić procentowy wkład kierowcy, pilota, mechaników i samochodu w rajdowy wynik. Jakie są Twoje procenty?
Nie mam takich procentów. Wszystkie te elementy są równorzędne. Tworzą łańcuch. Jedno słabe ogniwo w tym łańcuchu niweczy całość.

Więc też jesteś ważny. Ale w decydujących momentach nie masz kierownicy w rękach. Jesteś ogniwem ważnym, ale bezsilnym.
Nieprawda. To właśnie ja dyktuję nie tylko opis zakrętów, ale i tempo całej jazdy. Mam sposoby, żeby podkręcać zaspanego albo spowalniać napalonego kierowcę. To jednak prawda, że w ostatnich trzech sekundach przed jakimś niedobrym zdarzeniem widzę co się szykuje, ale jestem bezsilny.

Miałeś już w karierze ciężki wypadek zakończony poważną kontuzją?
Tak, nawet bardzo ciężki, ale na szczęście tylko jeden. Właśnie z Bryanem Bouffierem. Zdemolowałem sobie trzy kręgi w kręgosłupie. Miesiąc przeleżałem nieruchomo na sztywnej desce. Pięć miesięcy poza rajdami. Ale było i szczęście w nieszczęściu – był koniec roku i oba sezony, i poprzedni i następny, nie przepadły.

Więc był czas na przemyślenia. To niebezpieczny sport. Nie czujesz strachu?
W czasie jazdy się nie boję. Nie z bohaterstwa, ale nie ma na to czasu. Natomiast dzień przed rajdem czy godzinę przed startem kotłują się myśli. Ale jest to raczej coś w rodzaju aktorskiej tremy niż paraliżujący strach.

Masz prawo do takiej tremy. Jesteś przecież gwiazdą…
Gwiazdami to są kierowcy. Oczywiście, że też jestem rozpoznawalny przez kibiców. I mam oficjalny funklub w Polsce. Na ogół jest to miłe. Czasem troszkę przeszkadza.

To rzuciłbyś te rajdy?
W ciągu sezonu nigdy. Ale stresu jest tyle, że w zimie między sezonami „rzucam rajdy” i robię sobie dłuższą przerwę. Potem wracam. Te rajdy to narkotyk. Jeśli kiedyś zakończę karierę, to będę mieszkał w Polsce. Bardzo mi się tu podoba. Dziewczyny też! A już teraz zakładam w Polsce firmę handlową. Ale nie myślę o polskim obywatelstwie. Absolutnie nie. Jestem Europejczykiem i żadne sztuczne „obywatelstwa” mnie nie interesują. To tylko papier.

Pilot czyta: osiemdziesiąt, prawy trzy plus ciąć, sto prawą, prawy cztery plus zacisk do lewy pięć długi, osiemdziesiąt, za szczytem prawy pięć minus głęboko ciąć, pięćdziesiąt, hamowanie prawy dwa plus z drogi, nie ciąć, na kostkę, ślisko... Liczby przy literach to stopień trudności zakrętu, większe liczby między literami to odległość w metrach między zakrętami
 

Jak chyba żaden pilot na świecie jeździłeś już z 25 kierowcami. Jest do Ciebie kolejka. Wśród nich legendarny i popularny w Polsce Gilles Panizzi. Co to za facet?
Oj, szybki. Bardzo szybki. Ale sympatyczny gość. No, może troszkę zwariowany. Ale zna swoją robotę perfekcyjnie.

Jak komunikowałeś się z tyloma kierowcami? Każdy z nich „szyfruje” swoje informacje inaczej…
Więc znam 25 języków? Nieźle. (śmiech) Ale faktycznie znam. Są one w miarę podobne. Więc szybko potrafię się adaptować. Dobrym przykładem są nawet tacy profesjonaliści jak Panizzi i Bouffier. Ten pierwszy skąpo ubiera informacje w słowa. Ten drugi dodaje więcej szczegółów.

Sądzisz, że próby filmowania odcinków i oglądania ich w domu mogą pomóc w opanowaniu tajników trasy?
Absolutnie nie. Ale z dobrym kierowcą wystarcza mi dwukrotne przejechanie trasy i mam zapisane wszystko.

Dominujesz z Bryanem w polskich rajdach. Dlaczego nasi tak z Wami przegrywają?
Już tak nie przegrywają! Na początku chyba mieliśmy najlepiej przygotowany samochód. Teraz jest już więcej takich aut. I zawodnicy się podciągnęli. Jeśli jest w tym nasz udział, to dobrze.

No właśnie. Polscy zawodnicy próbują, nawet nielegalnie, przejechać trasę więcej razy…
Źle robią. Da się dobrze zapisać trasę bez nielegalnych przejazdów. Chyba wyniki naszej załogi to potwierdzają. Na tym polega profesjonalizm.

Komentarze

 
 

Wypełnij to pole:

  • avatar
    zgłoś
    <p>Rajdami zaraził się od wujka, potem zaczął budować własne rajdówki. Woli coś naprawiać niż sam się ścigać. Mimo to dziś wygrywa rajdy, siedząc obok Bryana Bouffiera. Rozmawialiśmy z jego pilotem Xavierem Panseri.</p><br /><br /><a href="/wydarzenia/Pilot-rajdy-samochodowe-Xavier-Panseri-wywiad,18642,1">Zobacz artykuł</a>
    auto motor i sport, 2014-12-18 09:58:43
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij